02.09.2010

O krok od kataklizmu

WIELKA WODA. Trzy barki rzeczne, zacumowane na krakowskim Zabłociu, zostały wczoraj w nocy porwane przez silny nurt Wisły i uderzyły w stopień wodny "Dąbie". Na szczęście jednak nie doszło do uszkodzenia jego konstrukcji. Sprawę bada policja.

Stopień wodny "Dąbie", środa godz. 14 Fot. Anna Kaczmarz

ZAGROŻENIE. Sytuacja na stopniu wodnym "Dąbie" skomplikuje się, jeśli w ciągu doby zwiększy się przepływ wody w korycie Wisły - napisał wczoraj Aleksander Hodowański do przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, ostrzegając przed możliwą katastrofą.

Chodzi o jaz na stopniu wodnym "Dąbie" na Wiśle, gdzie wczoraj zatrzymały się trzy barki porwane przez wezbrane wody rzeki, hamując przepływ wody. Barki należą do prywatnego przedsiębiorcy, handlującego żwirem wydobywanym z dna Wisły.

Po wysłaniu tego e-maila Aleksander Hodowański - emerytowany specjalista budownictwa wodnego śródlądowego - udał się na stopień wodny "Dąbie", skąd ok. 16.30. zadzwonił do reporterki "DP", alarmując: - Trzy barki prawie zatonęły. One same stanowią przegrodę i równocześnie uniemożliwiają podniesienie przęseł na jazie, co w warunkach przepływu wielkiej wody będzie skutkować błyskawicznym spiętrzeniem wody w wąskim korycie Wisły, w tym miejscu całkiem pozbawionym retencji. Co to oznacza? - Kraków zostanie zalany - prognozuje nasz rozmówca.

Swą samotną walkę o uświadomieniu zagrożenia, płynącego ze strony cumowanych na Zabłociu barek, Aleksander Hodowański rozpoczął w 2002 roku, pisząc do dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej: Istnieje uzasadniona obawa, że przy wielkiej wodzie rocznej jedna z kilkunastu barek, należących do przedsiębiorstwa PHU ANEX A. Kierczyński (...) zerwie się z uwięzi i w bardzo krótkim czasie (ok. 30 minut) dopłynie do czoła filarów jazu, zmniejszając powierzchnię przekroju przepływowego płynącej wody.

Potem były kolejne interwencje. Inż. Hodowański pisał do wojewody małopolskiego, do prezydenta Krakowa, do marszałka itp. Przypominał, że w 1997 roku jedna z barek, zacumowanych przy brzegu Wisły oderwała się i dryfowała kilka kilometrów. Zatrzymano ją nieopodal mostu Dębnickiego; gdyby popłynęła 700 metrów dalej, konstrukcja mostu zostałaby uszkodzona i doszłoby do zablokowania przepływu rzeki i zalania okolicznych ulic. - W tym miejscu nie wolno cumować żadnych barek !- przekonywał. Jego interwencje zdały się jednak na nic.

Mijały lata, a przepowiednie inż. Aleksandra Hodowańskiego nie sprawdzały się. On jednak, wieszcząc nieszczęście, nie ustawał w swych działaniach. W czerwcu minionego roku zaczął pisać kolejne ostrzeżenia. Przestrzegał w nich, że w przypadku zerwania się z uwięzi, spływający z prądem wody tylko jeden zestaw złożony z dwóch barek 300-tonowych, po dopłynięciu do czoła jazu jest w stanie po zatonięciu w pozycji pionowej bocznej zablokować 2 do 3 spośród 5 przęseł jazu. Oznacza to - jak wynika z wyliczeń inżyniera - błyskawiczne spiętrzenie wody w wąskim korycie rzeki i przelaniem się jej przez obwałowania. Rozmówca "DP" nie rozumie dlaczego - pomimo licznych interwencji kierowanych do wszelkich możliwych instytucji - barki prywatnego przedsiębiorcy nie mogą być przeniesione na teren nieczynnego portu nowohuckiego kombinatu.

Z oficjalnych komunikatów wynika, że akcja wyciągania barek została wstrzymana ze względu na wysoki poziom wody. Wznowienie działań będzie możliwe za dwa-trzy dni. Jednak zdaniem inż. Aleksandra Hodowańskiego, nie należy czekać, lecz za pomocą materiałów wybuchowych, zrzucanych z helikopterów, barki-przeszkody jak najszybciej zlikwidować.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz