01.09.2010

Niż zamyka szkoły i zwalnia nauczycieli

EDUKACJA. Małopolskie szkoły zaczynają świecić pustkami. Wielu nauczycieli musiało już pożegnać się z pracą, a prognozy nie są optymistyczne. Zyskają jednak uczniowie.

Fot. Theta

Dziś do małopolskich podstawówek i gimnazjów przyjdzie o 64 tys. uczniów mniej niż jeszcze pięć lat temu. To tak, jakby z mapy naszego województwa zniknęło sto szkół. Prawdziwy dramat przeżywają zwłaszcza dyrektorzy gimnazjów. Wielu z nich już musiało zwolnić z pracy część swoich nauczycieli. Jan Żądło, dyrektor krakowskiego Wydziału Edukacji, szacuje, że w samym tylko Krakowie takich zwolnionych może być ok. 160.

- W tym roku udało nam się utworzyć zaledwie dwie klasy pierwsze i na dodatek niewielkie - mówi Małgorzata Kozak-Zasadni, dyrektorka Gimnazjum nr 45 w Krakowie.

Jeszcze do ubiegłego roku klasy pierwsze w jej szkole liczyły nawet po 30 osób, tym razem będzie ich 21.

- Co prawda w takich niewielkich oddziałach lepiej się uczy, ale to spowodowało, że dwoje nauczycieli, historyk i polonista, straciło pracę - przyznaje Małgorzata Kozak-Zasadni.

Jeszcze mniejsze klasy będą od tego roku w Gimnazjum nr 43 w Krakowie. Szkole udało się utworzyć zaledwie dwa dziewiętnastoosobowe oddziały. Tu obyło się bez zwolnień, dyrekcja zdecydowała jednak o obcięciu etatów szkolnemu pedagogowi i bibliotekarce.

- Stajemy na głowie, żeby przyciągnąć do siebie uczniów. Prowadzimy akcje promocyjne, drukujemy ulotki, plakaty, organizujemy dni otwarte. Wszystko na nic - przyznaje Mirosława Czarnota, dyrektorka Gimnazjum nr 43. - Już martwię się o przyszły rok, kiedy prawdopodobnie uda nam się uzbierać uczniów tylko do jednej klasy pierwszej.

Małgorzata Preinl, dyrektorka Gimnazjum nr 48 w Krakowie, podkreśla, że obecnie szkoły muszą prowadzić "marketing na poziomie banków".

- Jesteśmy stale obecni w szkołach podstawowych, organizujemy dla ich uczniów zawody sportowe, dni otwarte w weekendy, uczestniczymy w targach edukacyjnych, jednak na niż demograficzny nie ma rady - mówi Małgorzata Preinl.

W jej szkole zamiast dotychczasowych pięciu klas pierwszych będą w tym roku zaledwie trzy.

Niżu boją się również dyrektorzy małopolskich szkół ponadgimnazjalnych. - Co prawda tegoroczna rekrutacja nie była u nas najgorsza, ale nie bardzo było w czym wybierać. Przyjęliśmy niemal wszystkich kandydatów, którzy się zgłosili, a liceum ogólnokształcące w ogóle musieliśmy zamknąć - mówi Jerzy Sokoła, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie.

- Prognozy demograficzne na kolejne lata są bardzo pesymistyczne - mówi Aleksander Palczewski, małopolski kurator oświaty. - Nie wiadomo jeszcze, ilu nauczycieli musiało pożegnać się w tym roku z pracą, ale wkrótce zapytamy o to samorządy.

Jednocześnie kurator podkreśla, że od pewnego czasu małopolskie szkoły przestały generować nowe miejsca pracy.

- W Małopolsce mamy 60 tys. nauczycieli. Tylko 5,8 proc. z nich to nauczyciele stażyści, a więc tacy, którzy w tym roku zostali przyjęci do pracy - mówi kurator.

Aleksander Palczewski zwraca jednak uwagę na dobre strony niżu: to przede wszystkim małe klasy i ciekawsza oferta szkół.

Anna Kolet-Iciek

anna.kolet@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

zorro
2010-09-02 12:26:32

A co stoi na przeszkodzie tworzenie małych klas np. 15-osobowych ? W takich klasach lekcje wyglądają zupełnie inaczej niż w 30-osobowych, a jest też indywidualne podejście nauczyciela do ucznia. No, ale na tym nie zależy naszej obecnej władzy - zasłaniają się brakiem pieniędzy. Najważniejsze dla niej jest nie to, aby mieć wysoce wykształcone społeczeństwo, tylko aby każdy uczeń w przyszłości poszedł do wyborów i postawił krzyżyk w jedynie słusznym miejscu.

Odpowiedz »

Jarek
2010-09-01 20:56:00

Wzrasta oferta szkół - to się zgadz, tylko wyobraźcie sobie nauczyciela, który kleci etat w kilku szkołach - jaki on ma czas na rzetelne przygotowanie się do lekcji skoro biega od szkoły do szkoły, nie licząc wywiadórek, rad pedagogicznych itp....

Odpowiedz »

Tomek
2010-09-01 17:05:13

Niż mieliśmy podobno już paręnaście lat temu. Zamiast cieszyć się z niżu, który pozwala bez dodatkowych nakładów zmniejszyć ilość uczniów w patologicznie przepełnionych klasach (uczenie 35 uczniów przy obecnym poziomie dyscypliny to fikcja), zwalnia się nauczycieli albo robi pozorne działania zwane "reformą oświaty". Pan Buzek zamiast stanowisk w Unii powinien odpowiedzieć za patologizację polskiej młodzieży.

Odpowiedz »

k k
2010-09-01 13:00:42

Nie niz zamyka szkoly tylko urzednicy. Za 5 lat pierwszoklasici nie pomieszcza sie w szkolach, za 10 lat gimnazjalisci beda walczyc o miejsce no i w koncu licelisci tez beda walczyc albo sie tloczyc w 40 osbowych klasac. Przyklad przedszkoli w tym roku mowi o tym jasno.

Odpowiedz »

Zbigi
2010-09-01 10:56:59

Brak pracy dla nauczycieli to nie tylko efekt niżu, ale także ... masowych studiów, zwłaszcza uniwersyteckich. Jednocześnie w kraju brakuje elektryków, hydraulików, sprzedawczyń, krawcowych, bufetowych, kucharzy, operatorów koparek i dźwigów, zbrojarzy i t. p. Po prostu uczelnie są fabrykami bezrobotnych.

Odpowiedz »

Tomek
2010-09-01 17:08:55

Trochę rzetelności: Skoro "brakuje elektryków, hydraulików, sprzedawczyń, krawcowych, bufetowych, kucharzy, operatorów koparek i dźwigów, zbrojarzy i t. p" to znaczy tak na prawdę, że jest za dużo szkół średnich, a za mało zawodówek. Według wytycznych najjaśniejszej Unii Europejskiej podobno "podwyższamy" wykształcenie. Tyle tylko, że z absolwentem zawodówki z lat 80-tych rozmawia się znacznie inteligentniej niż z absolwentem uniwersytetu wypuszczonym rok czy dwa lata temu.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz