04.02.2012

Paralele, demony, pragnienia

Wacław Krupiński: KULTURAŁKI

Jakże inaczej, obarczone czasem ostatecznym, brzmi to zdanie: "To była sesja poświęcona polskim poetom - Szymborska, Miłosz, Herbert, Zagajewski. Kiedy Elżbieta zaczęła czytać wiersz Szymborskiej "Pochwała siostry" (...) to sala zamarła". Elżbieta Czyżewska zmarła półtora roku temu. Teraz Szymborska. Zatem czytam książkę "Elka" Izy Komendołowicz (nakładem WL), myśląc zarazem o poetce.

Bo jak nie myśleć przy tylu paralelach: i papierosy palone hurtowo, i ogromne poczucie humoru, i przenikliwa inteligencja, i skłonność do obdarowywania przyjaciół rozmaitymi drobiazgami, zawsze przemyślanymi... I ogromna słabość do książek z wielu dziedzin; o Czyżewskiej ktoś powie, że była ambasadorem sztuki czytania, a czyż "Lektury nadobowiązkowe" Noblistki nie świadczyły o tym samym? I bezdzietność obu pań. Wreszcie choroba...

Na książkę o Szymborskiej, pewnie Michała Rusinka, poczekamy. O Czyżewskiej - już jest. Zaczyna się od opisu spotkania z chorą już aktorką w Nowym Jorku, a po chwili śledzimy jej portret rozpisany na ponad 50 głosów - wyrazisty, acz niejednoznaczny, w którym wiele pytań pozostanie bez jasnej odpowiedzi. Autorka, podążając od rozmówcy do rozmówcy, nierzadko wskazywanego przez poprzednika, odtwarza życie aktorki w Polsce, gdzie w latach 60. była gwiazdą teatru i filmu, a potem odsłania jej los nowojorski. Pełen niespełnień i zakrętów, na których przychodziło Czyżewskiej a to wpaść w alkoholizm na długie lata, a to wypaść ze związku małżeńskiego z wybitnym dziennikarzem Davidem Halberstamem, to zaznawać wręcz aktorskich upokorzeń, to wciąż trwać z podniesioną głową i niezmiennie walczyć o swą pozycję. Zawodową, bo towarzysko w nowojorskich kręgach high life'u sobie radziła. Cóż, pewnie alkohol i kłopoty z akcentem, mimo znakomitego opanowania języka z całym jego bogactwem, sprawiły, że jako aktorka miała niewiele okazji do satysfakcji. Niemniej całe lata chodziła na przesłuchania, nawet do trzeciorzędnych ról, szukała szansy na małych scenach. Raz jako dublerka opanowała siedem żeńskich ról spektaklu, bo a nuż będzie okazja wskoczyć na zastępstwo. Nie nadarzyła się. Jeszcze trudniej było pewnie przeżyć historię z filmem "Anna", w którego scenariusz Agnieszka Holland wpisała w dużej mierze życie Czyżewskiej. Ta ani w nim nie zagrała, ani nie została współautorką scenariusza. Podobnie było z "Polowaniem na karaluchy" Janusza Głowackiego, także sztuką inspirowaną wybojami życia aktorki. Znów została "okradziona ze swojej fabuły". W jakim stopniu sama przyczyniała się do takich niekorzystnych dla siebie finałów? Mamy fakty i poszlaki, a osąd nie jest łatwy, zwłaszcza że Janusz Głowacki, podobnie jak np. Jerzy Skolimowski, w Polsce partner życiowy tytułowej "Elki" (czyżby dlatego, że był zdradzany?), nie byli teraz skłonni do wspomnień.

W tym obrazie z dramatycznego życia nic nie jest czarno-białe. Oczywisty jest talent, są role w jakże popularnych w swym czasie filmach ("Mąż swojej żony", "Żona dla Australijczyka", "Małżeństwo z rozsądku", "Giuseppe w Warszawie", "Gdzie jest generał", "Rękopis znaleziony w Saragossie"), uroda (te nogi!). I niezbity jest fakt, że ani lata w USA, ani aktorskie powroty do kraju ("Debiutantka", "Limuzyna Daimler-Benz", spektakl "Szósty stopień oddalenia") nie nawiązały do czasu świetności.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz