01.02.2012

Poezja nad wyraz zwyczajna

Fot. Anna Kaczmarz

Można zacząć zupełnie zwyczajnie: Wisława Szymborska urodziła się 2 lipca 1923 roku w Kórniku. Koło Poznania. Ot, zwyczajnie.

Następnie studiowała polonistykę i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Też jak najbardziej zwyczajnie.
Debiutowała w „Dzienniku Polskim” (zwyczajnie, oczywiście), związana następnie przez kilkanaście lat z „Życiem Literackim” (do 1981 roku), gdzie w latach 1953-66 kierowała działem poezji, a od 1960 „Pocztą literacką”, publikowała także cykl felietonów „Lektury nadobowiązkowe”.
Zwyczajnie też była członkiem PZPR w latach 1951-66, a najzwyczajniej w świecie w roku 1976 podpisała protest przeciwko zmianom w konstytucji. Laureatka wielu nagród.
Tak można zacząć.
Zupełnie zwyczajnie.

***

Można też zacząć mniej zwyczajnie i mniej powszednie. Choć – na pozór – bardzo zwyczajnie. Ale tylko na pozór. Bo cytowany tekst to początek mowy noblowskiej.Tak, bo Wisława Szymborska, jest laureatką literackiej Nagrody Nobla. Otrzymała ją w roku 1996. A przemowę swą zaczęła w ten sposób: „Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą... Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji. Na ten temat wypowiadałam się rzadko, prawie wcale. I zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że nie robię tego najlepiej. Dlatego mój odczyt nie będzie zbyt długi. Wszelka niedoskonałość lżejsza jest do zniesienia, jeśli podaje się ją w małych dawkach”.
Prawda, że zwyczajnie? Maksymalnie zwyczajnie. Jak tylko się da.

***

Trudno powiedzieć, co w tej zwyczajności takiego niezwykłego, ale – jeśli można sobie pozwolić na lekkie filozofowanie w tym momencie – ta zwyczajność jakoś zawsze organizowała twórczą działalność Szymborskiej. Od pierwszego tomiku – „Dlatego żyjemy” (rok wydania 1952) – poprzez następne. A było ich kilkanaście. „Pytania zadawane sobie” (1954), „Wołanie do Yeti” (1957), „Sól” (1962), „Sto pociech” (1967), „Wszelki wypadek” (1972), „Wielka liczba” (1976), „Ludzie na moście” (1986), „Koniec i początek” (1993), „Chwila” (2002), „Dwukropek” (2005), „Tutaj” (2009).
Prawda, że zwyczajne tytuły?
A to i tak lista niepełna.
A gdzie wybory?
A gdzie liryki?
A gdzie przekłady?
A gdzie zbiory felietonów (dla tych, co poezji nie lubią; ale akurat publicystyka tu na ogół do poezji prowadziła)?
No gdzie?

***

Zwyczajnie. Tak należałoby pisać o tej poezji i tego chciała zawsze Wisława Szymborska, która niechętnie wikłała się w świat, hm, no właśnie, jaki.
W jaki ona świat się nie wikłała właściwie?
Bo jest tak, że...
Filozofie Szymborską kochają. Za sprawne – co przeczytamy niemal w każdym tekście interpretacyjnym dotyczącym noblistki – korzystanie z ironii czy paradoksu.
Socjologowie będą czytać w tej poezji szczególny obraz świata widziany przez precyzyjne oko obywatelki czułej zarówno na procesy indywidualne, jak i socjalne.
Biolodzy? Ach, ci będą się rozkoszować faktem popularyzowania wiedzy trudnej w formie przystępnej. No i – trzeba to przecież podkreślić – mocno poczytnej.
A przyrodnicy?
A kosmonauci?
A matematycy? Wszak „Nic dwa razy się nie zdarza”?
Ale w zasadzie pytamy o matematyków czy filozofów? Zaraz, zaraz.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Podobne artykuły

Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz