31.01.2012

Drums&Drums, czyli kabaret perkusyjny

Perkusyjne szaleństwo Drums&Drums Fot. archiwum prywatne

MUZYKA. Perkusja jest bardzo poważnym instrumentem. Chyba że bierze się za nią dwóch krakowskich muzyków - Marcin Urzędowski i Tomasz Majewski, przebrani za Freda i Barneya z "Jaskiniowców". Tak wygląda pierwszy w Polsce kabaret perkusyjny.

- Wpadłem na pomysł kabaretu perkusyjnego, kiedy podczas jednego z występów skończyły nam się pomysły na kolejne trzy godziny grania na bębnach. Zaczęliśmy bawić się słowem, wciągać publiczność w żartobliwą dyskusję. Wszyscy zaczęli żartować razem z nami - relacjonuje Marcin Urzędowski, lider grupy Tamtamitutu.

Postanowili wykorzystać szansę. Tydzień później wrócili na scenę krakowskiego klubu Awaria z nowym widowiskiem. Spotkali się z rewelacyjnym odbiorem. Teraz mają już stałą publiczność, która rymując i śpiewając, żywo uczestniczy w przedstawieniach, a ponadto wymyśla tematy kolejnych występów.

- To dla mnie nie tylko terapia śmiechem, ale także doskonały sposób na uruchomienie wyobraźni - mówi uczestniczka występów Beata Marszałek.

- Wtorkowy wieczór z D&D jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości. Z dnia na dzień odliczam godziny do kolejnego wtorku, bo wiem, że wchodząc tam, oprócz spotkania całej rzeszy przyjaciół, otrzymam od prowadzących pokłady bardzo pozytywnej energii - dodaje Kuba Mazur.

Muzycy sami tworzą niezbędną scenografię, kostiumy, materiały audio i wideo oraz instrumenty. Powołali do życia nowe instrumenty, m.in. drumbut, czyli skrzyżowanie dwóch drewniaków oraz kija od miotły, który imituje stepowanie, a także saksofon stworzony z rurki PCV.

- Czerpiemy inspiracje głównie z bajek i słynnych filmów, które oboje uwielbiamy oglądać - mówi Tomasz Majewski. Do tej pory wystawili już m.in.: "Świat Dziecka", "Gwiezdne wojny", "Sąsiadów", "Tytusa, Romka i A'tomka" oraz "Krzyżaków".

- Każde spotkanie to niespodzianka dla odwiedzających, a czasami nawet dla samych twórców. Inspirująca gra na bębnach jest balsamem dla uszu po całym dniu słuchania hałaśliwych dźwięków miasta, komiczne teksty i gagi uruchamiają pokłady śmiechu w widzach, a nieskończona pozytywna energia zaraża wszystkich wokół. Mimo zmęczenia, egzaminów i wstawania o szóstej nad ranem do pracy, ludzie przychodzą, aby dobrze się bawić i wyjść z klubu z szerokim uśmiechem na twarzy - przekonuje Karolina Gościniak.

- Wychodząc z Awarii ma się wrażenie, że doświadczyło się czegoś zupełnie nowego. Awaryjne kabarety są niestandardową fuzją muzyki, błyskotliwych tekstów artystów oraz zabawnych spontanicznych dialogów pomiędzy artystami a publicznością - dodaje Natalia Skiba.

Dziś o godzinie 21.30 w Awarii kolejna odsłona kabaretu Drums&Drums. Motywem przewodnim będzie... disco polo.

Alicja Marciniak

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Stach
2012-01-31 19:30:19

Brawo D&D

Odpowiedz »

Marcin Urzędowski
2012-01-31 15:55:35

Cieszę się, że kabaret zaczyna żyć swoim życiem, że kształtuje w jakiś sposób krakowskie wtorki, że staje się alternatywą na nudę, dla coraz większej ilości osób , które lubią dobrą zabawę, śmiech i muzykę perkusyjną.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz