27.01.2012
Okładka prawdę ci powie?
Podpisanie przez światowe rządy układu ACTA być może sprawi, że internetowe piractwo całkowicie zaniknie i zamiast darmowo wymieniać pliki dźwiękowe, znów zaczniemy kupować płyty.
A wtedy ponownie stanie się istotne opakowanie muzyki – czyli okładki. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w wyniku wzrostu sprzedaży muzyki w formacie cyfrowym, wytwórnie przestały zwracać uwagę na graficzną oprawę swych wydawnictw. Dawno już nie mieliśmy tylu koszmarnych okładek albumów, jak w zeszłym roku. Przyjrzyjmy się tym, które media i słuchacze zgodnie uznali za najbrzydsze.
Lady Gaga „Born This Way” Universal

To był jeden z najbardziej oczekiwanych albumów roku. I dlatego Lady Gaga stopniowo odsłaniała jego zawartość – muzyczną i graficzną. Kiedy na jej Twitterze pojawiła się dziwaczna okładka płyty, krytycy i fani nie kryli zdegustowania. Ale rzeczywiście zdjęcie, na którym motocykl Harleya ma głowę i ramiona słynnej piosenkarki, jest wyjątkowo odpychające. „To wygląda jak gówniana robota na photoshopie, a nie okładka najważniejszej płyty roku” – śmiał się Sean Michaels w brytyjskim „Guardianie”, a Andrew Martin z „Prefixa” napisał, że „to pewnie projekt, który odpadł podczas realizacji „Terminatora”. Również fani Lady Gagi nie kryli swej irytacji. Mimo to płyta okazał się bestsellerem – bo pociągnęły ją takie przeboje, jak „Judas” i „Edge Of Glory”.
Limp Bizkit „Gold Cobra” Universal

Powiedzmy sobie szczerze – metalowcy nigdy nie byli estetami. Cały ten rycerski sztafaż, smoki i dziewice typowe dla wczesnych inkarnacji gatunku zastąpiły potem rozkładające się zwłoki, diabły i czarownice. Nawet bardziej alternatywny nu-metal też nie zostawił po sobie ciekawej plastycznie spuścizny. A okładka najnowszej płyty Limp Bizkit jest ukoronowaniem bezguścia typowego dla muzyków z tej sceny. Jakieś namalowane w stylu prymitywistów półnagie dziewczyny z wywalonymi językami, no i do tego wijąca się w tle gigantyczna kobra. Litości! Nic dziwnego, że płyta nie sprzedała się nadzwyczajnie, krytycy umieścili album wśród najgorszych płyt roku, a wokalista zespołu, Fred Durst, nabawił się po tym wszystkim depresji.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Artykuł tylko w wersji internetowej
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (2)
Wydrukuj
Wyślij link
-
22.05.2012
Archeologia fotografii
Aleksander Rodczenko, którego zdjęcia miały "służyć rewolucji" i Jerzy Lewczyński, który z pomocą aparatu chciał ocalić świat - dwie wystawy im poświęcone są najmocniejszym punktem tegorocznego Miesiąca Fotografii w Krakowie. -
22.05.2012
Pierwszy głos Bee Gees umilkł na zawsze
MUZYKA. W niedzielę, 20 maja zmarł Robin Gibb, który zasłynął z dokonań założonej wraz z dwoma braćmi grupy Bee Gees. Miał 62 lata. Muzyk od ponad roku walczył z rakiem okrężnicy. -
22.05.2012
Sandra Mika wyśpiewała Grand Prix Festiwalu "Nowa Piosenka w Starym Krakowie"
-
22.05.2012
Prace Heraklesa i ich dwoje w galerii
-
22.05.2012
Ślady sarnich racic na śniegu
Podobne artykuły
-
04.05.2012
Komu rozstanie może wyjść na dobre?
-
27.04.2012
Zabierz swoją gwiazdę na weekend!
-
20.04.2012
Przyznajcie swoje Fryderyki!
-
13.04.2012
Ostre dziewczyny kontra grzeczni chłopcy
Facebook
GooglePlus
Wykop


















Stinky
2012-01-28 16:16:22
Lady Gaga faktycznie najgorsza!
Odpowiedz »
słuchacz płyt
2012-01-27 17:08:15
Lady Gaga to wiocha... Powiem, do czego mi jest potrzebny internet w kwestii muzyki. Otóż zanim kupię płytę przesłuchuję najpierw, czy mi się podoba. Bo od lat 90. koncerny fonograficzne wpadły na pomysł, żeby jak najczęściej artyści wydawali płyty. Często nie starczało materiału na dobrą płytę, więc był 3 4 dobre utwory, a reszta do niczego, ale płytę się wydawało, bo kasa. Naiwni nabywcy kupowali i często kończyło się rozczarowaniem. Zwyrodnieniem tej patologii były naklejki na płytach "zawiera taki to a taki przebój". Stąd spadek sprzedaży płyt, bo ludzie zorientowali się, że koncerny zmuszają artystów często do wydawania chłamu. Teraz tak się nie da. Przesłuchuję w internecie. Jeśli płyta jest dobra i podobna mi się więcej niż połowa materiału to ją kupuję. A jeśli są 2 dobre piosenki, to je tylko ściągam z internetu i tyle. Nie da się oszukać ludzi, co cwaniaczki z koncernów? I to wam przeszkadza., bo nie da się ludziom wcisnąć chłamu.
Odpowiedz »
Dodaj komentarz