07.01.2012

Artyści sobiepanami

KONTROWERSJE. Nie tylko Andrzej Sobiepan, student wrocławskiej ASP, chciał ze swym obrazem podstępem trafić do kolekcji muzealnej

Praca Andrzeja Sobiepana zawieszona w muzeum we Wrocławiu FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Do nowo otwartej galerii sztuki współczesnej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wchodzi młody mężczyzna. Krąży po sali i się rozgląda. Nagle wyjmuje spod koszulki obrazek i zawiesza go na ścianie. A wszystko przy dźwiękach słynnego motywu muzycznego z "Różowej pantery".

Tak przynajmniej wygląda to na filmie, który twórca nagrał. Praca, którą Andrzej Sobiepan zawiesił pośród dzieł uznanych mistrzów (Władysław Strzemiński, Władysław Hasior, Jan Lebenstein, Zbigniew Makowski, Henryk Stażewski) to wycinanka wykonana w skórze, pochodząca z cyklu "PBZ", czyli Polska Biała Zwisłoucha. Tytuł nawiązuje do rasy świni domowej.

Andrzej Sobiepan jest studentem IV roku Wydziału Malarstwa i Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Swój wyczyn zarejestrował kamerą i umieścił w internecie, dzięki czemu dowiedziała się o nim cała Polska.

Obraz Sobiepana podobno wisiał na ekspozycji trzy dni. Teraz został zdjęty, ale artysta i tak nie zamierza go odebrać. Stwierdził, że praca należy już do muzeum. A tymczasem placówka postanowiła przekazać go na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Można go wylicytować, zaczynając od kwoty 100 zł.

Muzeum w oświadczeniu stwierdza, że traktuje to jako żart ze strony studenta, który chciał po prostu zaistnieć. Ale młody artysta upiera się, że ma to być przyczynek do dyskusji o polityce muzeów i ich skostniałych kryteriach, które nie pozwalają młodym artystom na zaistnienie w szacownych przestrzeniach wystawienniczych, a wystawiają dzieła tylko nieżyjących artystów. Chciałby, aby kuratorzy byli bardziej otwarci na sztukę aktualną.

Ale to nie pierwszy taki przypadek w Polsce. 17 czerwca 2006 r. 23-letni artysta Rahim Blak i Wojciech Markowski, wykładowca z krakowskiej ASP i były kierownik działu Polskiego Nowoczesnego Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego w Krakowie, wnieśli do Gmachu Głównego placówki obraz, wykorzystując zapis w regulaminie, że zabrania się wynoszenia pracy, która została już wniesiona do muzeum.

- A my o przepustkę na wyniesienie nie wystąpimy, więc obraz zostanie w kolekcji - mówił wówczas "Dziennikowi Polskiemu" artysta.

Jak podkreślała, również na naszych łamach, dyrektor muzeum Zofia Gołubiew, obraz nie wszedł nigdy do zbiorów, bo dzieło, które nie zostało wpisane do inwentarza, a przy tym nie ma aktu zakupu czy darowizny, po prostu nie może być uznane za muzealną własność. Było przechowywane w składziku jako przedmiot będący własnością byłego kierownika działu Polskiego Nowoczesnego Malarstwa i Rzeźby.

Kilka miesięcy później do warszawskiej galerii "Zachęta" wszedł Kamil Sipowicz. Poeta, historyk filozofii, malarz, rzeźbiarz, partner życiowy Kory Jackowskiej w jednym, pod kurtką wniósł swój obraz "Apollo". Jego znajoma odwracała uwagę ochroniarzy, a on w tym czasie zawiesił go na wystawie zatytułowanej "Malarstwo XXI w.".

Ale naprawdę brawurowe akcje tego typu ma na koncie słynny "miejski artpartyzant" Banksy. Autor niepoprawnych politycznie graffiti w różnych zakątkach świata regularnie umieszczał swoje dzieła w tak znanych placówkach, jak m.in. Museum of Modern Art, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, Tate Britain w Londynie. Z kolei w Muzeum Historii Naturalnej umieścił dzieło "Banksus Militus Ratus" - wypchanego szczura-grafficiarza, który tworzy napis "Our time will come" ("Nasz czas nadejdzie").

Cóż, jak widać, niejeden artysta chce być "sobiepanem". Ale - jak udowadnia wielu młodych twórców (m.in. Jakub Julian Ziółkowski, Tomasz Kowalski, Tomasz Baran) do znanych kolekcji (nie tylko muzealnych) można trafić za życia, nawet przed trzydziestką.

Łukasz Gazur

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

af
2012-01-09 12:46:09

Wyniosą z muzeum- nie podoba się, jeszcze człowieka ścigają. Wniosą- też źle. Ale najlepsze jest to, że nikt, nawet znawcy muzealni, nie połapali się (3 dni!), że jest to obraz niby bardziej kiepski niż tfurców "uznanych" :):):). Prezentowany tutaj obrazek wycinanka nic a nic nie gorszy od np. podglądackich klipów z łaźni pani kk.

Odpowiedz »

koci artysta
2012-01-07 18:20:09

a ja namalowałem nowy nabytek Pana Kaczyńskiego - kotkę.Gdzie i w jakim muzeum mogę ją ulokować? Za wskazanie miejsca -NAGRODA.

Odpowiedz »

wolff
2012-01-07 12:53:10

Listek od Robini,a chałasu co niemiara.

Odpowiedz »

pinokio
2012-01-07 12:48:36

zapomnieliscie przy okazji napisac o niszczycielach wystawianych dziel.

Odpowiedz »

teen
2012-01-07 06:18:16

fajny był pomysł na powieszenie i wypromowanie niestety obrazek gooowniany bardzo Polska "sztuka" jest bardzo toporna

Odpowiedz »

Dodaj komentarz