19.01.2011

Esej pomaga mi połączyć i życie, i pisanie

ROZMOWA. Prof. MICHAŁ PAWEŁ MARKOWSKI o powinowactwach między sportem a literaturą

Prof. Michał Paweł Markowski, eseista i literaturoznawca, dzisiaj odbierze Nagrodę im. Kazimierza Wyki za rok 2011 Fot. Grażyna Makara

Pisze Pan w pierwszym eseju swej najnowszej książki "Słońce, możliwość, radość", że sport przyczynił się do pisania. A ja - nieco przekornie - zastanawiam się, jak wygląda czytelniczy trening przed startem w pisarskich zawodach?

- Zwykle powiada się, że między sportem a literaturą istnieje jedno tylko powinowactwo, takie mianowicie, że o sporcie można — lepiej lub gorzej — pisać. Otóż dla mnie sport był od wczesnej młodości takim samym intensywnym przeżyciem, jak później — i jeszcze dziś — pisanie. Nie ma, według mnie, między tymi doświadczeniami zasadniczej różnicy. Podobnie jak pisanie angażuje zmysły i jest długotrwałym wysiłkiem fizycznym opartym na skutecznej taktyce, tak i sport, na pewnym poziomie, pozwala rozumowi inaczej zawiązywać relacje ze światem, niż ma to miejsce w codziennym obcowaniu z ludźmi. Pisanie dla mnie to taka sama dyscyplina jak piłka nożna, koszykówka czy pływanie. W obu przypadkach — literatury i sportu — potrzebna jest żelazna dyscyplina, długotrwały trening i skuteczny występ. Prawdziwi sportowcy i pisarze nie grają nigdy na remis, każdy chce pobić rekord życiowy i daje z siebie wszystko. Jak wygląda trening przed startem w pisarskich zawodach? Piszący trenuje swoje pisanie zanim jeszcze się dowie, w jakiej dyscyplinie przyjdzie mu startować. Zawody zwane życiem trwają cały czas. Pisanie pozwala się w nich jakoś odnaleźć.

- Czytam u Pana, że słowa "na próżno, na próżno" starają się wyrazić nieme doświadczenie. Skoro "na próżno", to jakiego rodzaju grą jest tak naprawdę pisanie?

- Jeśli pisanie jest grą, to jego stawką jest całe życie. Uważa się, że prawdziwe życie jest zawsze gdzie indziej, zawsze poza literaturą, która tworzy jedynie fikcję. Otóż fikcję, która pozwala nam żyć, nie pozwalając dotykać "nagiego życia", tworzymy codziennie i z tego punktu widzenia nie ma różnicy między literaturą a codziennością. I tu, i tu szukamy sposobów na obłaskawianie świata, na jego rozumienie, na zamieszkanie w niezamieszkiwalnym. Kto pisze, stara się powiedzieć coś, czego nigdy do końca nie wypowie, więc zmuszony jest wciąż podejmować próbę wyrazu, podobnie jak nigdy się życia nie wyżyje do końca, a jednak każdy z nas codziennie stara się przeżyć swoje życie jeszcze skuteczniej. I tu, i tu czeka na nas jedynie klęska: podobnie jak nigdy nie wyrazimy tego, co najważniejsze, tak i nie przeżyjemy samych siebie.

- Powiada Pan za Proustem, że "literatura daje dostęp do niespodziewanego, którego brakuje w codzienności". Może niepotrzebnie, ale przy tej okazji myślę o niebezpieczeństwach sportu, który Pan uprawia. I o tym, jak wygląda tutaj kontuzja?

- Kontuzje zdarzają się często, pauzy w występach również. Nie zawsze trzeba pisać, podobnie jak nie zawsze trzeba zagadywać świat swoimi fikcjami. Istnieją momenty przerwy, wyłączenia się, wyśliźnięcia konieczności. "Słońce, możliwość, radość" to książka, która opowiada o tym właśnie pragnieniu. Punktem wyjścia jest twarda dyscyplina, pragnienie wypowiedzenia tego, co najważniejsze, czego doświadczam w oglądaniu świata przez obiektyw aparatu fotograficznego, czytając pisarzy, oglądając obrazy na wystawach całego świata. Ale punktem dojścia, ledwo zapowiedzianym tylko, zamarkowanym, jest spojrzenie w słońce i radość z tego, że nie trzeba się o nic starać, że nie trzeba nic mówić, że można milczeć.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz