24.01.2012

Straszny dwór

WADÓW. Stoi pusty od prawie 10 lat, a koszty jego remontu to ponad 5 mln zł. Nadal zarządza nim gmina. Kto zapłaci?

Neorenesansowy dwór w Wadowie jest w coraz gorszym stanie Fot. Anna Kaczmarz

Z każdym rokiem jest coraz gorzej, bo zabytek bez gospodarza marnieje w oczach. - To patowa sytuacja - przyznają urzędnicy. Konserwator grozi doniesieniem do prokuratury.

Dwór w Wadowie został zaprojektowany dla Józefa i Heleny z Wężyków Badenich. Budowa ruszyła w 1874 r. Był imponująco piękny, otaczał go park. Gdy w 1928 r. kupiła go rodzina Kulinowskich, nadal budził zachwyt. Jednak w 1944 roku, na mocy reformy rolnej nieruchomość przejęło państwo. W 1951 r. powołano tu pierwsze przedszkole, które nie przyjęło się. Do pomysłu powrócono w latach 80. i wtedy - jak mówią sąsiedzi dworu - wadowska perełka znów przeżywała okres świetności. To jednak już historia.

- Kiedy miasto wyprowadziło stąd przedszkole w 2003 roku, w salach były parkiety, kaloryfery, pomalowane ściany. To błąd, że przedszkola już tu nie ma. Odkąd brakuje gospodarza, wszystko jest zdewastowane i rozkradzione. Wnętrze wygląda jak po wybuchu bomby - irytuje się Zbigniew Rajski radny Dzielnicy XVII.

Drugą przyczyną, dla której budynek staje się ruiną, jest trwający od lat proces w sprawie uregulowania prawa własności. Potomkowie rodziny, której majątek został odebrany, wystąpili o jego zwrot.

- Odtąd sprawa dworu pozostaje nierozstrzygnięta. Rok temu wprawdzie zakończyło się postępowanie w Ministerstwie Rolnictwa, ale pełnomocnik właścicieli wniósł sprzeciw i postępowanie zostało wznowione - dowiedzieliśmy się w krakowskim Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Koszty podstawowych prac zabezpieczających przed dewastacją zabytku, które wykonała tu gmina, wynoszą 200 tys. zł. Najpierw zabito okna i drzwi dyktą, która szybko została wyrwana. Potem były grubsze płyty i blacha. Wtedy ktoś je podpalił. W pożarze ucierpiał też dach, nagminnie wyrywane są rynny. Miasto złożyło wniosek o dofinansowanie remontu do Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, ale ten odmówił ze względu na nieuregulowany stan prawny. To także powód, który odstrasza potencjalnych inwestorów.

Spytaliśmy wojewódzkiego konserwatora zabytków Jana Janczykowskiego, czy nie ma takiej mocy, żeby wpłynąć na szybsze rozstrzygnięcie sprawy, która toczy się m.in. w Ministerstwie Rolnictwa, ale pochylało się nad nią także Ministerstwo Kultury.

- A dlaczego tam? To już nadaje się do prokuratury - odpowiedział konserwator, zaznaczając, że nadal zarządcą zabytku jest gmina i to ona powinna powstrzymać proces jego degradacji.

- Gmina nie może płacić za coś, o co toczy się spór w sądzie, bo zostanie posądzona o niegospodarność. Trzeba przyspieszyć te decyzje - uważa radny Włodzimierz Pietrus.

Paulina Polak

paulina.polak@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz