09.02.2010

Odszkodowanie za represje dla TW "Józka"

LUSTRACJA. Sąd przyznał odszkodowanie działaczowi, który w dokumentach IPN widnieje jako tajny współpracownik SB

Wojciech Grzeszek, przewodniczący małopolskiej "Solidarności" uważa, że przepisy, na mocy których sąd podejmuje decyzje o wypłacie zadośćuczynienia represjonowanym przez PRL-owską Służbę Bezpieczeństwa należy doprecyzować.

Ustawa nie mówi bowiem jednoznacznie, co sąd ma zrobić wówczas, gdy o pieniądze występuje osoba, której Instytut Pamięci Narodowej odmawia statusu pokrzywdzonego. - Na Śląsku odszkodowania przyznano już w kilkunastu przypadkach tego typu. Tę kwestię powinien rozstrzygnąć parlament - podkreśla przewodniczący.

Precyzyjne zapisy są potrzebne, tym bardziej że ustawa jest "młoda", nie ma orzecznictwa w tej sprawie i ci sędziowie, którzy nie pamiętają PRL, mogą nie wiedzieć, czym należy kierować się przy wydawaniu orzeczeń. Ponadto - jak podkreśla Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN - bardzo wiele dokumentów z lat 80. zostało zniszczonych i na podstawie zachowanych częstokroć trudno o jednoznaczną ocenę danej osoby.

Równocześnie przybywa spraw budzących wątpliwości i wniosków bezzasadnych. Jak informuje sędzia Rafał Lisak, krakowski sąd odrzucił w minionym roku wnioski dwóm osobom, które bezspornie okazały się byłymi współpracownikami SB. Na co liczyli, występując o odszkodowanie? Nie wiadomo. Pieniędzy domagał się też były ZOMO-wiec, który swoją szkodę argumentował tym, że w ZOMO było gorzej niż w wojsku i on służąc tam stracił tam dwa lata... Rzecz jasna, sąd nie podzielił jego zdania.

Równocześnie ustawa, na mocy której przyznawane jest zadośćuczynienie, ma charakter priorytetowy. Oznacza to, że sąd nie może wyznaczać odległych terminów i odkładać wydawania decyzji ponad bezwzględną potrzebę. Na pieniądze - jak podkreśla sędzia Marek Długosz, rzecznik tarnowskiego Sądu Okręgowego - czekają bowiem częstokroć ludzie starsi, których sytuacja finansowa jest nierzadko bardzo trudna.

DOROTA STEC-FUS

dstec@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz