09.02.2010
Odszkodowanie za represje dla TW "Józka"
LUSTRACJA. Sąd przyznał odszkodowanie działaczowi, który w dokumentach IPN widnieje jako tajny współpracownik SB
Od listopada 2007 r. internowani i represjonowani przez bezpiekę za działalność na rzecz niepodległości Polski mogą występować do sądu o zadośćuczynienie; maksymalna kwota odszkodowania wynosi 25 tys. zł. Dotąd sądy przyznały małopolskim działaczom opozycyjnym ponad 3,5 mln zł.
Większość spraw nie budzi wątpliwości i decyzja zapada bardzo szybko. Również zasądzone kwoty wpływają na konta pokrzywdzonych w terminie najdalej 3-4 tygodni od uprawomocnienia się orzeczenia. Są jednak przypadki, w których sąd musi dokładnie przeanalizować dokumenty, przesłuchać świadków itp. Wówczas poszkodowany musi czekać.
Przykładem jest sprawa Ryszarda Stracha, założyciela "Solidarności" w tarnowskim "Tamelu". Po wybuchu stanu wojennego internowany na sześć miesięcy, więziony najpierw w Załężu, potem w Uhercach. W 1983 r. znów trafia do więzienia, w którym przetrzymywany jest do amnestii. Aż sto razy aresztowany na 48 godzin.
- Bezpieka przychodziła po mnie przed każdą rocznicą stanu wojennego, przed obchodami święta Niepodległości czy 3 Maja. Zamykali mnie zawsze, kiedy wiadomo było, że "Solidarność" będzie organizować demonstrację - wspomina.
Jednak Instytut Pamięci Narodowej odmówił mu przyznania statusu osoby pokrzywdzonej. Ze zgromadzonych dokumentów wynika bowiem, że Ryszard Strach był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, zarejestrowanym jako TW "Józek". Mimo to Ryszard Strach wystąpił o odszkodowanie.
- Nie mogłem zgodzić się z zarzutami IPN. To było dla mnie uwłaczające i niezgodne z prawdą - zapewnia. W tej sytuacji Sąd Okręgowy w Tarnowie przeprowadził postępowanie lustracyjne.
O niewinności Ryszarda Stracha zaświadczało przed sądem pięciu byłych funkcjonariuszy PRL-owskiego aparatu represji. - Mówili, że "Józek" to taki pseudonim, który bezpieka nadawała wybitnym działaczom opozycyjnym w stanie wojennym dla swoich celów - przekonuje Strach w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".
Jednym ze świadków był Stanisław Boruch, naczelnik Wydziału V SB w Tarnowie. Podkreślał, że gdyby współpraca faktycznie nastąpiła, to on musiałby o tym wiedzieć. Zapewniał też, że SB nigdy nie podejmowała najmniejszych prób nakłaniania Ryszarda Stracha do współpracy.
Sąd dał byłym esbekom wiarę. Uznał, że dokumenty IPN nie pozwalają na postawienie tarnowskiemu działaczowi zarzutu donoszenia na kolegów. W grudniu minionego roku przyznał mu 25 tys. zł odszkodowania.
Teraz Ryszard Strach w świetle prawa jest oczyszczony z zarzutów. Będzie występował do IPN o podanie listy osób, które w stanie wojennym miały na niego donosić. - Mam wyrok sądu i IPN nie może mi tego odmówić - podkreśla z satysfakcją.
Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN, nie chce komentować decyzji sądu. - Mamy do czynienia z przypadkiem innego patrzenia na ten sam dokument przez historyka i niezawisły sąd - zauważa. Zgadza się jednak, że w sytuacji, w której większość dokumentów dotyczących jakiejś osoby została zniszczona, trudno ocenić, czy i w jakim stopniu mogła ona zaszkodzić innym.
Zadośćuczynienie nie tylko dla opozycjonistów?
O odszkodowanie za walkę o niepodległość Polski występują nawet... byli ZOMO-wcy.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
- 1
- 2

Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
Dodaj do
-
11.03.2010
Premier nie słucha doradców
Kilkadziesiąt osób doradza za pieniądze lub społecznie premierowi Donaldowi Tuskowi. Jednak dopiero od wtorku, po powstaniu Rady Gospodarczej, są wśród nich powszechnie szanowani fachowcy. -
11.03.2010
Wreszcie w Polsce coś się ruszy
POLITYKA. Kandydujący na urząd prezydenta Polski Janusz Korwin-Mikke jest przeciwny planom ograniczenia kompetencji głowy państwa i pokłada wielkie nadzieje w nowych zasadach funkcjonowania prokuratora generalnego. -
11.03.2010
Krakowski magistrat czeka na śledczych
-
11.03.2010
Nowa szansa dla nerek
-
11.03.2010
Prokurator o senatorze
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop

































Brak komentarzy
Dodaj komentarz