30.07.2009
Pacjenci bez nadziei, bo apteka darów będzie zlikwidowana
ZDROWIE. - Umrzemy razem z tą apteką - piszą chorzy, których nie stać na wykupienie medykamentów.
Pod apteką darów na os. Dywizjonu 303 w Krakowie, należącą do Stowarzyszenia Lekarze Nadziei (SLN), na długo przed otwarciem ustawiają się kolejki. W normalnych aptekach chorzy nie mają czego szukać, bo... nie stać ich na coraz droższe leki.
- Otrzymuję 560 zł renty socjalnej. Mam wiele chorób, m.in. cukrzycę; za leki musiałabym płacić 380 zł miesięcznie. Jeśli darmową aptekę zlikwidują, umrę w szybkim czasie! - niepełnosprawna Bernadetta Kijak jest przerażona.
Apteka darów zaopatruje także pacjentów leczonych przez wolontariuszy w ramach SLN w Przychodni Lekarskiej dla Ludzi Bezdomnych i Ubogich przy ul. Olszańskiej 5. Ci ludzie nie kupią żadnych, nawet najtańszych leków. Równocześnie - jak zauważa pracująca tu od 10 lat dr Natalia Nowak, specjalista chorób wewnętrznych - z powodu niedożywienia, trudnych warunków życia, braku ubezpieczenia zdrowotnego są bardziej schorowani od innych.
- Codziennie przyjmujemy około 20 osób, wiele z nich cierpi na choroby przewlekłe. Większość nie ma żadnych pieniędzy i wykupienie leków nie wchodzi w grę. Dojdzie do prawdziwego dramatu, jeżeli apteka darów zostanie zlikwidowana! Ja swoją osobą tych ludzi nie wyleczę! Co z nimi będzie?! - lekarka jest wstrząśnięta.
Apteka na os. Dywizjonu 303 zaopatruje ponadto tych pensjonariuszy Domów Pomocy Społecznej, którym - po opłaceniu kosztów utrzymania - nie starcza na leki.
Stowarzyszenie Lekarzy Nadziei, korzystając z zapasów apteki, organizuje także wysyłkę leków, opatrunków oraz sprzętu rehabilitacyjnego dla rodaków na Kresach Wschodnich. Ostatnio - jak informuje dr Zenon Kszyk - przygotowywane były transporty na Ukrainę, do Mołdawii i Rumunii. Każdego roku apteka zasila także misję Lekarzy Nadziei, śpieszących z pomocą ofiarom kataklizmów.
Dotąd leki do apteki trafiały przede wszystkim dzięki działalności francuskiej firmy Cyclamed, prowadzącej na terenie Francji zbiórkę medykamentów z firm farmaceutycznych, aptek itp. oraz ich dystrybucję. Dwa, trzy razy w ciągu roku do Krakowa przyjeżdżały wielkie samochody ciężarowe wyładowane farmaceutykami. Leki trafiały także do apteki darów przy ul. Widok w Krakowie.
Jednak z końcem ubiegłego roku Komisja Europejska zabroniła zbiórki leków przez firmy niebędące przedsiębiorstwami farmaceutycznymi. Oznacza to w praktyce likwidację Cyclamedu.
Na podstawie dyrektywy Komisji Europejskiej zlikwidowano m.in. francuską firmę Cyclamed, dzięki której apteki w Polsce mogły za darmo wydawać leki najbiedniejszym.
Komisja twierdziła, że nie sposób kontrolować, czy medykamenty - zbierane i dystrybuowane do darmowych aptek przez niefarmaceutyczne firmy, np. Cyclamed - przechowywane są we właściwej temperaturze, wilgotności itp. To miało uzasadniać decyzję o przyjęciu dyrektywy.
- Transporty przychodziły do nas przez 25 lat, każde opakowanie było kontrolowane i opisywane przez naszych farmaceutów. Nigdy nie odnotowaliśmy żadnych nieprawidłowości - mówi prof. Zbigniew Chłap, prezes Stowarzyszenia Lekarze Nadziei (SLN).
Do SLN należy apteka na os. Dywizjonu 303, która - po likwidacji Cyclamedu i ustaniu transportów - wydaje dziś jedynie zgromadzone wcześniej zapasy. Na jak długo starczą? Gdzie będą zaopatrywać się najbiedniejsi, bezdomni, a także korzystający z niej coraz częściej przybysze ze Wschodu, przyjeżdżający do Polski do prac sezonowych bez pieniędzy i ubezpieczenia?
Na dodatek niedawno weszły w życie zapisy prawa farmaceutycznego, które uniemożliwiają aptekom darów wydawanie leków z nieodległym terminem ważności. Tymczasem - jak przekonuje prof. Zbigniew Chłap - substancje czynne większości medykamentów, z wyjątkiem antybiotyków, działają jeszcze przez trzy miesiące po upływie terminu ważności i można je podawać.
Nowelizacja prawa farmaceutycznego zabrania też przekazywania aptekom darów przez polskie firmy farmaceutyczne tzw. końcówek serii leków, które nie zawsze trafiają do aptek ogólnodostępnych. I najważniejsze: najnowsza wersja prawa farmaceutycznego w ogóle nie przewiduje istnienia aptek darów! Art. 87 ustawy wymienia tylko apteki ogólnodostępne, szpitalne i zakładowe. Oznacza to, że punkty, wydające leki za darmo, zostaną zlikwidowane.
Zaostrzenie naszego prawa farmaceutycznego jest rezultatem unijnych dyrektyw. Czy jest to efekt dbałości o bezpieczeństwo pacjenta, czy też nacisku lobby przemysłu farmaceutycznego, zainteresowanego zwiększaniem produkcji? Prof. Zbigniew Chłap nie wątpi, że najważniejszy jest ten drugi aspekt.
W ciągu zaledwie dwóch tygodni 300 pacjentów, korzystających z krakowskiej apteki darów, podpisało się pod protestem przeciwko jej likwidacji. "Apteka umrze - my razem z nią!" - napisali najbiedniejsi mieszkańcy Małopolski.
Elżbieta Duńska, kierowniczka placówki nie wątpi, że likwidacja będzie równoznaczna z powolną eutanazją wielu mieszkańców naszego województwa. - Jeśli brakuje potrzebnego leku, ludzie wręcz płaczą przy okienku, bo wiedzą, że w aptece ogólnodostępnej nie kupią go nigdy! Trzeba zrobić wszystko, by te apteki ratować! - apeluje.
Przeciwko unijnym decyzjom protestują także zachodnie organizacje humanitarne, które pomagają najbiedniejszym, np. Lekarze Świata czy Lekarze bez Granic. Na czele protestu stoi prof. Alain Lejeune z Belgii, konsultant farmaceutyczny Unii Europejskiej i równocześnie przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich. 13 września będzie prowadził międzynarodową konferencję w Poznaniu.
W trakcie tego spotkania omawiana będzie sprawa ratowania darmowych aptek w Europie. Wtedy także prof. Zbigniew Chłap zaprezentuje przygotowywany właśnie plan tzw. Krakowskiej Inicjatywy Społecznej "Utrzymać Apteki Darów". Inicjatywę wsparł m.in. poseł Platformy Obywatelskiej Ireneusz Raś, który mieszka w pobliżu apteki na os. Dywizjonu 303 i wielokrotnie obserwował kolejki oraz rozmawiał z ludźmi korzystającymi z pomocy.
W czerwcu Ireneusz Raś wystosował zapytanie poselskie do minister zdrowia Ewy Kopacz, w którym czytamy m.in.: "Zamknięcie tych aptek dla wielu chorych będzie oznaczać koniec leczenia. Dlatego ze względu na ogromne społeczne znaczenie takich aptek w Polsce zwracam się do pani minister z zapytaniem, czy Ministerstwo Zdrowia planuje podjęcie jakichś działań, które miałyby umożliwić aptekom darów dalsze funkcjonowanie".
Poseł czeka na odpowiedź.
DOROTA STEC-FUS
dstec@dziennik.krakow.pl
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
24.05.2012
Problem w politykach
W minionej kadencji jej posłowie napisali stosowny projekt ustawy, ale nawet nie wszedł pod obrady Sejmu, bo skrytykowała go nie tylko opozycja, ale również koalicjant (PSL). -
24.05.2012
Taksówkarze wygrali, przewodnicy - nie
PRAWO. Taksówkarze wywalczyli sobie to, że o deregulacji ich zawodu będą decydowały samorządy. Ministerstwo nie wycofuje się z pomysłu uwolnienia zawodu przewodnika. -
24.05.2012
Dwa pociągi, jeden tor
-
24.05.2012
Krótko
-
23.05.2012
Sejm poskromi ZUS
Facebook
GooglePlus
Wykop











Brak komentarzy
Dodaj komentarz