21.02.2012

Ciężko chorzy bez koniecznych terapii?

ZDROWIE. Nie wiadomo, czy pacjenci szpitali będą otrzymywać leki, które są im potrzebne, czy też te, które urzędnicy łaskawie umieścili w ministerialnych wskazaniach

Fot. Ingimage

Zamieszanie wokół ustawy refundacyjnej i niepewność co do nowych zasad zmusiły szpitalne apteki do gromadzenia zapasów. Ale grudniowe rezerwy szybko się kończą i już po Nowym Roku szpitale zaczęły ogłaszać przetargi według nowych, bardzo restrykcyjnych reguł.

Finał niektórych jest już znany, w innych, jak np. w Szpitalu im. E. Szczeklika w Tarnowie, rozstrzygnięcie nastąpi z końcem tygodnia.

W środowisku lekarskim trwa dyskusja: pacjent zyska czy straci? Leszek Gora, rzecznik krakowskiego Szpitala im. St. Żeromskiego, nie ma wątpliwości: - Nowe przepisy muszą uderzyć w chorego. W minionym roku pozyskaliśmy leki z darów o wartości 400 tys. zł, co dla nas jest kwotą znaczącą. Tymczasem nowa ustawa refundacyjna kategorycznie tego zabrania! Przy równoczesnym dramatycznym niedoszacowaniu kontraktu z NFZ, wzrostem składki rentowej i obowiązkiem wykupienia przez szpitale dodatkowego ubezpieczenia, nie jest możliwe, by placówkom wystarczyło na wszystkie potrzebne pacjentom leki - podkreśla rzecznik.

Ustawa refundacyjna wprowadziła też inną barierę, utrudniającą pozyskiwanie nowoczesnych, czyli na ogół droższych specyfików. Chodzi o to, że zakupywane preparaty nie mogą być droższe niż wynosi cena urzędowa, wyznaczona przez resort zdrowia. Co prawda ministerstwo uspokaja, że nawet najtańsze zamienniki leków nowej generacji nie są od nich gorsze, to - zdaniem lekarzy - ich efekt terapeutyczny częstokroć może być słabszy.

Ta nowa zasada oznacza istotną zmianę polityki lekowej państwa: do tej pory leki w szpitalach dobierano ze względu na wskazania medyczne, teraz równie ważne będzie kryterium ekonomiczne; o tym, jaki lek dostanie pacjent, w praktyce w dużym stopniu będzie decydował urzędnik.

Dotyczy to głównie szpitali wysokospecjalistycznych, do których trafiają pacjenci ze skomplikowanymi schorzeniami, wymagającymi kosztownych terapii. Dr Bożena Kozanecka, dyr. ds. lecznictwa krakowskiego Szpitala im. L. Rydygiera, który w minionym roku pozyskał z darowizn leki za 460 tys. zł (w tym sporo drogich preparatów onkologicznych), nie kryje niepokoju o los pacjentów chorych na nowotwory. Ceny urzędowe części z nich będą znane dopiero w czerwcu, ale lekarze już dzisiaj obawiają się, że ministerialne limity na preparaty innowacyjne okażą się dla firm farmaceutycznych za niskie. Alternatywa? Podawanie ciężko chorym medykamentów mniej nowoczesnych.

Nowe zasady być może okażą się mniej uciążliwe dla pacjentów mniejszych szpitali powiatowych. Lecznica w Suchej Beskidzkiej właśnie rozstrzygnęła przetarg i - jak informuje dyrektor Janusz Baczewski - producenci zgodzili się na sprzedaż leków według dość korzystnych cen.

DOROTA STEC-FUS

dorota.stec@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Zbigi
2012-02-21 09:22:07

Dobrze sformułowana wypowiedź o urzędnikach (tytuł artykułu). Urzędnik to bardzo często SZKODNIK!!! Ta biurokracja jest naprawdę bardzo szkodliwa i czas wreszcie pozwalniać urzędników i burzyć biurowce lub je przerabiać na inne obiekty (niebiurowe). Biurokracja pożera także sporo środków finansowych z budżetu (wysokie płace dla armii urzędników).

Odpowiedz »

niestety polak
2012-02-21 08:40:15

Jawna eksterminacja ludzi chorych, biednych, starych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz »

Dodaj komentarz