21.02.2012

Spór o przeszłość Lecha Wałęsy nigdy nie zostanie rozstrzygnięty

Prof. Antoni Dudek FOT. PAWEŁ STACHNIK

ROZMOWA. Z prof. Antonim Dudkiem, członkiem Rady Instytutu Pamięci Narodowej, o sprawie kopii donosów TW "Bolka", które według "Uważam Rze" mogą znajdować się w tajnej kancelarii Sejmu.

- Czy ujawnienie kopii donosów TW "Bolka" może rzucić nowe światło na przeszłość Lecha Wałęsy?

- To zależy od tego, co się dokładnie zachowało. Jeżeli to będą kolejne donosy TW "Bolka" spisane przez oficera Służby Bezpieczeństwa, to wiele nowego do tej sprawy nie wniosą. Część ludzi nadal będzie twierdzić, że wszystkie dokumenty w tej sprawie zostały sfabrykowane, a czy jest ich 10, 15 czy 20, to z ich punktu widzenia niczego nie zmienia. Sytuacja wyglądałaby natomiast inaczej, gdyby zachował się jakiś dokument własnoręcznie podpisany przez Wałęsę.

- Jaką mielibyśmy pewność, że jest on autentyczny?

- W tym momencie pojawia się problem, bo grafolodzy zazwyczaj twierdzą, że mogą porównywać tylko oryginalne podpisy, a kopii nie są w stanie zweryfikować. Więcej o wartości tych dokumentów będziemy mogli jednak powiedzieć dopiero wtedy, kiedy zostaną upublicznione.

- Dlaczego do tej pory tego nie zrobiono?

- Dlatego, że te kopie nie zostały przekazane do IPN. To jest zdumiewająca sprawa, bo zgodnie z ustawą, dokumenty SB powinny się znajdować w IPN i szef Kancelarii Sejmu powinien je tam niezwłocznie przesłać. Jeśli w końcu trafią one do instytutu, to zostaną dokładnie przebadane i upublicznione. Według mnie, nie ma powodów, dla których miałyby pozostawać tajne.

- Będziemy świadkami kolejnych sporów o ocenę Wałęsy?

- Oczywiście, że tak. Nawet gdyby znalazły się oryginalne dokumenty z teczki TW "Bolka", to nadal mielibyśmy spór. Ta sprawa zawsze będzie przedmiotem odmiennych interpretacji, bo część ludzi nadal będzie twierdzić, że nawet jeśli dokumenty o współpracy są wiarygodne, to Wałęsa prowadził z SB rodzaj gry.

Według mnie, zdecydowanie ważniejsze od tego, co się działo w latach 70., kiedy Wałęsa był jedynie mało znanym działaczem robotniczym, jest to, że w latach 90. jako urzędujący prezydent wszedł w posiadanie teczki TW "Bolka" i nie zwrócił jej w całości. W książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka jest to w tak solidny sposób udokumentowane, że nie da się tego podważyć. Pytanie, co się stało z tymi dokumentami, wciąż wisi nad Lechem Wałęsą. To jest oczywiste, że znalazły się one w jego rękach, ale nadal nie wiemy, co tak naprawdę z nimi zrobił.

- Czy będziemy kiedykolwiek w stanie wyjaśnić sprawę przeszłości Lecha Wałęsy?

- Nie, bo w historii nie ma wyroków ostatecznych, są za to nieustanne spory. W miarę upływu czasu emocje w tej sprawie będą jednak słabnąć i jakiś czas po śmierci Lecha Wałęsy ta sprawa będzie interesować już tylko historyków.

Rozmawiał MACIEJ PIETRZYK

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

HALINA
2012-02-21 18:50:08

moim zdaniem prof.Dudek jest wiarygodny i umieszczanie jego artykułu obok jakiegos Azraela jest manipulacją na stronie. Dość MANIPULACJOM i PRZEKRĘTOM.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz