13.02.2012

Każdy może być ministrem?

POLITYKA. Wiceszefem Centralnego Ośrodka Sportu został właściciel salonów fryzjerskich i znajomy pani minister sportu

Fot. Archiwum

Czy premier może bezkarnie powoływać do rządu niekompetentnych ministrów? - W praktyce poza odpowiedzialnością polityczną nic nie można zrobić ani szefowi rządu, ani ministrom, którzy tak karygodnie postępują - mówi prof. Paweł Sarnecki z Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ.

- Tylko w teorii istnieje możliwość pociągnięcia ich do odpowiedzialności konstytucyjnej, a nawet karnej za takie czyny. By jednak tak się stało, Trybunał Stanu musiałby uznać, że premier lub minister mianował taką osobę na kluczowe stanowisko, o której wiadomo było, że pełniąc je, będzie szkodziła lub nie dbała o interes publiczny - mówi znawca konstytucji.

Dodajmy, że pełną odpowiedzialność za jakość rządu, za to, by w jego gronie nie było partaczy, ponosi też prezydent RP. Konstytucja mówi bowiem, że to on "dokonuje zmian w składzie Rady Ministrów".

Prof. Antoni Kamiński, przewodniczący Stowarzyszenia "Obywatelska Polska", były szef Transparency International Polska, organizacji zajmującej się problemem korupcji, nie ma wątpliwości, że premier Tusk - podobnie jak jego poprzednicy - przy powoływaniu składu rządu kierował się nie tyle interesem państwa i obywateli, co własnym. Prof. Kamiński zwraca uwagę, że to w zasadzie wprost przyznał Tusk. Prezentując swój gabinet wręcz z dumą mówił, że jest to "rząd zderzaków". Podkreślał, że jak któryś z ministrów nie sprawdzi się, to wyleci i na jego miejsce przyjdzie ktoś inny.

- Premier zapomina, że odpowiada za państwo, a tym samym jego decyzje personalne muszą być podejmowane w poczuciu odpowiedzialności za nie i ze świadomością, iż jemu i ministrom za pracę płacą podatnicy - przekonuje prof. Kamiński. Jego zdaniem szef rządu nie dba o to, by ministrami zostali ludzie kompetentni, którzy pochwalić mogliby się dokonaniami z prawdziwego zdarzenia. - Proszę mi wskazać taką osobę w rządzie, o której można byłoby powiedzieć: "Tak, to jest fachowiec z krwi i kości". Moim zdaniem nie ma takiej, a niektórzy ministrowie są skrajnie niekompetentni - dodaje prof. Antoni Kamiński.

Prof. Kamiński źle ocenia również kwalifikacje moralne części rządu, np. ministra finansów Jacka Rostowskiego i dyplomacji Radosława Sikorskiego. Córka tego pierwszego - Maya Rostowska - jako 23-letnia kobieta, zaraz po ukończeniu studiów, dostała pracę jako doradca w gabinecie politycznym ministra Sikorskiego.

- Chciałbym wiedzieć, co może świeżo upieczona absolwentka doradzić szefowi dyplomacji. Wiem za to, że takie zachowanie jest nepotyzmem, a nepotyzm jest czystą korupcją - mówi były szef TI Polska. Zwraca uwagę, że praktycznie w każdym ministerstwie doradcami ministrów - w gabinetach politycznych - są młodzi ludzie, którzy sami długo jeszcze powinni pobierać naukę, a nie brać pieniądze "za doradzanie". - To, co robi premier Tusk, a wcześniej jego poprzednicy, oraz ministrowie - tego i wcześniejszych rządów - nie można nazwać inaczej niż niszczeniem państwa - podkreśla prof. Kamiński.

Polacy za rzecz normalną uważają, że fotele ministrów przysługują z tzw. klucza politycznego i nic nam do tego, kogo sobie premier dobierze. Może to być nawet całkowity ignorant. Jednak takie myślenie jest nie tylko błędne, ale i sprzeczne z konstytucją. Premier zobowiązuje się bowiem m.in. do dbania o dobro ojczyzny i pomyślność obywateli.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Ponury skryba
2012-02-13 22:48:59

Polsce brakuje PAŃSTWOWCÓW !!! Ludzi których działanie jest nastawione na dobro wspólne w przyszłości w nawiązaniu do zdobyczy i błędów przeszłości. Taka postawa wobec spraw publicznych poparta lojalnością wobec Państwa oraz profesjonalizm dokonywanych wyborów gospodarczych i politycznych daje pewność że myśl Arystotelesa określającego politykę jako zajęcie szlachetne - ma sens. Tymczasem struktura partii i droga na szczyt zabija ową szlachetność. Bardzo szybko ideały zamieniane są na posady i inne profity. Dopieszczenie przez budżet państwowy "wybrańców" deprawuje ich i naraża na liczne pokusy. Obiadki, helikoptery, limuzyny, delegacje odrywają od rzeczywistości. Rady nadzorcze obsadzane wiernymi stają się legalną dojką odżywiającą fundusze partyjne. Patronaty wielkich imprez - to nic innego jak kampanie wyborcze za publiczne pieniądze. Aby w tym uczestniczyć "starsi" koledzy uczą "młodych" dokonywania "słusznych" wyborów. Dyscyplina w glosowaniu już na szczeblu Rady Dzielnicy zabija zdrowy rozsądek i sumienie. Potem jest tylko gorzej. Obecna klasa polityczna w Polsce jest "zawirusowana" i nadaje się tylko do wymiany. Dobry majster wychowa mistrza...zły partacza. Nie mam pojęcia co należy zrobić... ale marzy mi się Partia Ludzi Przyzwoitych do której będzie należał np. mój sąsiad którego szanuję i znam od lat lub uczciwy profesor z uczelni który nie tolerował ściągania na egzaminie.

Odpowiedz »

Tomek
2012-02-13 22:16:18

Niestety, ale tak! Premier ma prawo powoływać kogo chce. Nawet, jeżeli jest tak rażąco niekompetentny jak Tusk, to ma także prawo być premierem. Premierem został w wyniku demokratycznych procedur. Społeczeństwo, które wybiera tego rodzaju władze, taki Sejm i takiego prezydenta powinno odczuć skutki swojej decyzji. Nie podoba się szanownemu społeczeństwu? Następne wybory w 2015.

Odpowiedz »

brak db alternatywy
2012-02-14 13:11:36

I kogo wtedy wybierzesz? Pozostali są jeszcze głupsi i gorsi.

Odpowiedz »

Obywatel GC
2012-02-13 17:56:19

Tak jak Palikot powiedzial-ministrowie to nie fachowcy ale koledzy którm wypadalo dać stolki. Szkoda,że nie jest u nas jak w Islandi- gdzie wyrzucono partyjniaków a wybrano fachowców. To co mucha wyprawia to już material na kabaret.

Odpowiedz »

miauuuu
2012-02-13 21:24:21

A palikot to kto , fachura czy co .

Odpowiedz »

Krakowski
2012-02-13 17:46:43

Pan Profesor podszedł do tego tematu raczej jak ktoś zawiedziony, że to nie on został ministrem, niż jak obiektywny uczony. "Wszyscy źli" jest tak samo złe, jak to, że ktoś ma 100% racji.

Odpowiedz »

chlop
2012-02-13 16:31:34

"Wszystko dla mnie i dla moich" oto zasada naszych politmanow dopuki generacja komunistyczna nie zniknie z tej krainy bedziemy żyli w nędzy i biedzie i nawet Ukraina będzie dla nas rajem nieosiągalnym.To, co robi premier Tusk, a wcześniej jego poprzednicy, oraz ministrowie - tego i wcześniejszych rządów - nie można nazwać inaczej niż niszczeniem państwa - podkreśla prof. Kamiński. i słusznie.

Odpowiedz »

Krakowski
2012-02-13 17:51:48

Ad: dopuki generacja komunistyczna: za tzw komunistycznej generacji przynajmniej lepiej uczyli, teraz jest demokratyczna degeneracja

Odpowiedz »

zbyt ciekawy
2012-02-13 19:50:10

Sam sobie odpisujesz?

Odpowiedz »

adam
2012-02-13 21:28:44

ciekawy , ty jestes wysoko ksztalcony (przez GW i tvn).

Odpowiedz »

Ewa
2012-02-14 13:09:41

A ty przez kogo jesteś kształcony bezkształtna maso?(przez smoleńskich przygłupów)

Odpowiedz »

UPAL
2012-02-13 15:15:46

Zbigi , naprawde jest Ci goraco .

Odpowiedz »

wielki upał
2012-02-13 19:46:11

Jego kiedyś poparzyło słońce. Sam o tym napisał.

Odpowiedz »

Zbigi
2012-02-13 10:38:48

Niestety odpowiedzialność rządu jest tylko teoretyczna, przy czym - jak pokazała historia (nie tylko Polski, ale i powszechna) premierzy nie trafiają pod sąd nawet za ... sprawstwo kierownicze ludobójstwa. W 1970 r. w Polsce kazał do robotników na wybrzeżu strzelać ówczesny premier, który NIGDY NIE STANĄŁ PRZED SĄDEM (mógłby być jeden trup a nie 70-ciu, gdyby nie wykonano tego rozkazu i zastrzelono premiera a najlepiej byłoby do nikogo nie strzelać i dać premiera przed SĄD), w Chinach też tamtejszy premier kazał strzelać do ludzi (było ok. tysiąc ofiar) i t. p. Premier w każdym państwie to wróg ludu. W ogóle to uważam, że premier powinien stawać przed SĄDEM nawet za przekroczenie szybkości o 1 km/h (a limuzyny rzadowe prują bezkarnie ponad 200 km/h) i użycie wyrazu na literę d... lub k... (czy innego niecenzuralnego), czyli za byle co. Nie ma demokracji - jest dyktatura premiera (niestety) przy słabym parlamencie (w praktyce głosującym pod dyktando premiera - nawet Marszałek Sejmu był właściwie powołany pod dyktando premiera) i także słabym prezydencie. Najlepiej byłoby w ogóle zlikwidować urząd premiera.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz