03.02.2012

Kraków Wielkiej Poetki

Ul. Piastowska 46, dom, w którym mieszkała... Fot. Anna Kaczmarz

Ul. STAROWIŚLNA: GIMNAZJUM

W granatowym mundurku z marynarskim kołnierzem i w berecie za znaczkiem "U" dwunastoletnia Wisia we wrześniu 1935 r. zaczęła naukę w gimnazjum: "Stało się to przed ósmą z rana/gdy szła do szkoły w zamyśleniu/ plantami w klonach i kasztanach/ z niebieską tarczą na ramieniu/ śmiertelna, niżej podpisana".

Chodziła do gimnazjum ss. urszulanek przy ul. Starowiślnej. Skończyła trzy klasy, zanim przyszła wojna i zastąpiły ją tajne komplety. Ale przedtem zdążyła przeczytać całego Dostojewskiego. Ulubionym autorem był Anatol France.

Przed pierwszą lekcją dziewczynki odmawiały pacierz: - Religia w szkole nie była bardzo uciążliwa. Miałam okres, kiedy byłam bardzo religijna - wspominała po latach.

Z wypracowań dostawała piątki, ale z ortografii zdarzały się dwóje. Za najmniej ciekawe uznała lekcje z literatury młodopolskiej. Narzekała, że czytanie poezji skończyło się na Wyspiańskim, że nie było Peipera i Przybosia. Była oczytana jak panna z dobrego liceum.

U koleżanek budziła sympatię, podobno trudno było przejść obok niej obojętnie. Zapadała w pamięć. Najbardziej przez to, jak pisała: - W jednym z wypracowań o życiu szkoły koleżanka "przepowiada", że Wisia dostanie Nagrodę Nobla, że krakowianie będą kupować gazety dla jej nowel, a nauczycielki wyciągać uczniom jej książki spod ławki - opowiada s. Ewa Dziura. - Już w gimnazjum dała się poznać z dobrego pióra, z tego, że ma pazur w pisaniu.

Pokazuje jedno z wypracowań na pożółkniętym już papierze: "Człowieku Idealny! - pisze Wisława Szymborska, uczennica klasy IV B. - Cały dzień masz rozplanowany co do jednej sekundy, nie było chyba okoliczności, która wyprowadziłaby cię z równowagi, wszystko bowiem chodzi u ciebie jak w zegarku. (...) Dwa razy do roku odwiedzasz dentystę, lekarza corocznie, gimnastykujesz się przy komendzie radia (...) Człowieku Idealny! Niech ci ziemia lekką będzie".

Szkołę przy ulicy Starowiślnej siostry prowadzą także dziś. I wszystkie dziewczynki przychodzą na lekcje w takich samych mundurkach, jak Wisia. Szkoła z tradycją, już przed wojną, miała opinię ekskluzywnej, do której uczęszczały dziewczynki z tzw. dobrych domów. Nieraz pod budynek podjeżdżała bryczka zaprzężona w parę koni, niektóre uczennice rodzice podwozili samochodem. Szymborscy przykładali dużą wagę do wykształcenia córek. Wisię na lekcje odprowadzał tata.

Żeby ujednolić strój i nie wyróżniać się bogactwem (w szkole były także dzieci, które mogły liczyć na obniżkę czesnego i pomoc finansową) siostry wprowadziły mundurki. Takie same stroje dla wszystkich obowiązywały też podczas ćwiczeń fizycznych. I to było utrapieniem małej poetki: - Najstraszniejsze były te stroje gimnastyczne. Chodziło o to, żeby nie było widać kolan przy żadnym ćwiczeniu. Wszystkie cierpiałyśmy z powodu tych kostiumów - wspominała w jednym z wywiadów.

paulina polak

Ul. Piastowska: Dom

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Podobne artykuły

Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz