03.02.2012

Debiut z przygodami

Wisława Szymborska w roku 1970 Fot. Archiwum "Dziennika Polskiego"

W cytowanych już wspomnieniach pisze Jerzy Putrament: "...mam z tej »Walki« [dodatku literackiego do "Dziennika Polskiego"]pewną satysfakcję. To w niej debiutowała tak dobra poetka, jak Wisława Szymborska...".

Dzieje tego debiutu mogłyby zostać ujęte w formę sensacyjnej nowelki.

Gdy wespół z Tadkiem Jęczalikiem przystąpiłem w połowie lutego 1945 do gromadzenia tekstów do zaplanowanej już "Walki", Witold Zechenter, pracujący podówczas w "dorosłym" dziale kulturalnym "Dziennika Polskiego", przekazał nam parę wierszy złożonych właśnie u niego przez nie znaną nam nawet z widzenia młodą autorkę. Wiersze te nie wyróżniały się niczym nadzwyczajnym - co więcej: były po prostu słabe. Tak słabe, że nie widzieliśmy możliwości wykorzystania żadnego z nich. Nie byliśmy zarazem w stanie skontaktować się z autorką, ponieważ po tej jednej wizycie w redakcji "Dziennika" nie pojawiła się ponownie, a adresu też nie pozostawiła.

Wetknęliśmy więc wiersze w jakiś zakamarek biurka, na wypadek, gdyby jednak poproszono kiedyś o ich zwrot. Sądziliśmy, że sprawę można uważać za załatwioną.

Innego zdania był jednak Witold Zechenter. Co on w tych nader przeciętnych wprawkach rymotwórczych wypatrzył - pozostanie chyba na zawsze tajemnicą ówczesnego biegu jego myśli. Dość na tym, że skoro w pierwszym numerze "Walki" nie zobaczył żadnego z interesujących go tekstów, przybiegł natychmiast do naszego pokoiku na czwartym piętrze, nie kryjąc bynajmniej niezadowolenia.

Udobruchaliśmy go tłumaczeniem, że żaden z rekomendowanych przezeń utworów "nie komponował się" w kolumnie, która przecież - jako pierwsza z zamierzonego cyklu publikacji - musiała stanowić swego rodzaju szyld przyszłej działalności zespołu. I znów sądziliśmy, że sprawę można uważać za załatwioną.

Ale - chyba już na zasadzie przekory - pamięć Witolda Zechentera okazała się demonicznie precyzyjna. Po obejrzeniu drugiego numeru "Walki" pojawił się znów w naszym pokoiku. Tym razem próbowaliśmy go przekonać, że tasiemcowe wiersze początkującej rymotwórczyni (a takimi istotnie były wszystkie przekazane nam teksty!) są zbyt obszerne, jak na naszą ciasną przecież kolumnę. Jako wytrawny dziennikarz powinien przecież zrozumieć ...

Ale wytrawny dziennikarz znalazł i na to odpowiedź: - To może któryś dacie we fragmentach, może coś wytniecie, skrócicie?

Uczepiliśmy się tej sugestii, chcąc już uwolnić Zechentera i samych siebie od dalszego zajmowania się tak błahą w końcu sprawą. I tegoż dnia, po południu, ubawieni szczerze całą historią, zabraliśmy się do roboty.

Pracowaliśmy do późnej nocy. Najsensowniejszym do "przeredagowania" wydał nam się, zajmujący dwie bite strony maszynopisu, wiersz pt. "Jacy?". Szkoda, że nie zachował się jego oryginał, można by urozmaicić te wspomnienia jakimś mikroskopijnym choćby studium porównawczym. Dość na tym, że klecąc w nową całość powyjmowane z różnych partii tekstu zdania i fragmenty, osiągnęliśmy coś, co wreszcie można było zesłać do zecerni. Opatrzyliśmy to innym, nieco wymowniejszym a zgodnym z intencjami autorki tytułem - i wreszcie, w trzecim numerze "Walki" z 14 marca 1945, ukazało się po raz pierwszy w druku nazwisko Wisławy Szymborskiej.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Podobne artykuły

Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz