03.02.2012

Noblistkę wspominają

Kraków 2009. Nobliści Wisława Szymborska i Seamus Heaney Fot. Jacek Bednarczyk/PAP

MAŁGORZATA NYCZ, REDAKTOR NACZELNA WYDAWNICTWA LITERACKIEGO:

Wisławę Szymborską niełatwo było namówić, by wzięła udział w publicznych spotkaniach. Nierzadko musieliśmy uciekać się do protekcji znajomych. Nakłonienie jej, by przyszła tylko w roli widza, nie mówiąc o głównej bohaterce, było niezwykle trudne. Gdy się już złamała, zawsze przyjeżdżała punktualnie, a nawet trochę wcześniej i chciała, by jak najszybciej rozpocząć. Im dłużej była na spotkaniu, tym lepiej się bawiła. My często byliśmy już skrępowani, że zajmujemy jej cenny czas, a ona nie chciała wcale wychodzić. Potrafiła magnetyzować salę, sprawiała, że słuchacze mogli naprawdę pokochać poezję.Była niezwykle ujmująca, skupiała wokół siebie ludzi. Spotkania z nią były nadzwyczajną ucztą.

Marcin Baran, poeta i eseista:

Wisława Szymborska, taka jaką ją poznałem, miała w sobie nieprzebrane pokłady pełnej wdzięku powściągliwości. Domyślam się, że tak jak nas wszystkich, także i ją od czasu do czasu dopadały najrozmaitsze demony, ale nigdy nie pozwalała im zawładnąć swoim wizerunkiem. Obecności tych demonów w duszy Szymborskiej możemy się domyślać, gdy czytamy jej wiersze. Ale nawet w nich znajduję wiele subtelnych sposobów, by nie pozwolić demonom za bardzo poszaleć. W dobie wszechobecnego ekshibicjonizmu taka postawa wydaje mi się godna pozazdroszczenia i polecenia.

Krzysztof Lisowski, poeta, krytyk literacki, pracownik Wydawnictwa Literackiego:

Znaliśmy się ponad 40 lat. W młodości mieszkałem nawet w lokalu po Wisławie Szymborskiej przy Krupniczej 22, na trzecim piętrze. Wiele razy spotykaliśmy się w Wydawnictwie Literackim. Pamiętam, że Wisława była niezwykle szczerą osobą. Nie czułem przy niej różnicy wieku, mówiliśmy do siebie na ty - to było niezwykle naturalne. Często odwracała uwagę od siebie, z pewnym zawstydzeniem słuchała wypowiedzi na temat swojej poezji. Wolała raczej mówić o wierszach innych. Nie była ich krytykiem, a raczej uważną intuicjonistką. Potrafiła wygłaszać sądy ostre ale sprawiedliwe. Umiała też docenić czyjąś twórczość, powiedzieć komuś: "Ty jesteś naprawdę świetnym poetą". Uczestniczyła w kulturze z dystansu, ale jednocześnie czuło się, że wiele na ten temat wie i ma swoje zdanie. Uwielbiała też obserwować rzeczywistość, a zwłaszcza jej absurdy. Lubiła limeryki, pisanie ich było dla niej czymś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa. Kontakty z Wisławą wiązały się dla mnie zawsze z optymistycznymi przeżyciami.

Anna Polony, aktorka:

Z Wisią znałyśmy się ponad trzydzieści lat. Spotykałyśmy się wielokrotnie, a ja, niestety, nigdy tych naszych spotkań nie spisałam i nie opisałam. Jaka szkoda. Osobiście poznałam poetkę w Krakowie, w Domu Literatów na Krupniczej, gdzie recytowałam wiersze Jana Brzękowskiego. Podeszła do mnie, prawiąc komplementy. Czułam się niezwykle wyróżniona. A potem Wisława zaprosiła mnie na swój wieczór poetycki do Warszawy, na promocję tomiku wierszy. Wieczór prowadziła Julia Hartwig. Była kolacja z lampką wina, towarzyskie spotkanie. Szymborska podeszła do mnie, zaczęła się długa rozmowa, wypiłyśmy bruderschaft. Mieszkałyśmy w Warszawie obok siebie, więc wieczór i poranek spędziłyśmy na długich rozmowach. Od tej chwili zaczęła się nasza przyjaźń. W Krakowie spotykałyśmy się co prawda okazjonalnie, podczas różnych imprez, ale to były ważne spotkania. Ostatnio obie odbierałyśmy wyróżnienie od prezydenta Bronisława Komorowskiego: ona Order Orła Białego, ja Krzyż Komandorski z Gwiazdą. Wyściskałyśmy się, licząc na kolejne spotkanie. Nie zdążyłyśmy...

 

Pozostały mi po niej dwa tomiki poezji z pięknymi dedykacjami, wspomnienia cudownych spotkań i jej wiersze w moim sercu. Była dla mnie impresjonistką poezji. Czarującą kobietą, pełną wdzięku, poczucia humoru, głęboko czującą, wrażliwą i mądrą.

(RS), (JOC)

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Podobne artykuły

Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz