02.02.2012
Tajemniczy pułkownik Klich
KONTROWERSJE. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych chce odwołania jej przewodniczącego
Komisja przegłosowała wczoraj wniosek, który skierowała do ministra transportu Sławomira Nowaka. Tylko bowiem minister ma prawo zdymisjonować szefa PKBWL. Nowak ma sprawę rozstrzygnąć w przyszłym tygodniu. Klich nie zamierza podawać się do dymisji. Podkreśla, że wniosek o jego odwołanie nie zawiera żadnych argumentów merytorycznych.
To już druga próba odwołania przewodniczącego PKBWL. Niemal równy rok temu 13 na 15 członków komisji podpisało się pod wnioskiem do Cezarego Grabarczyka, ówczesnego ministra infrastruktury, by ten cofnął nominację Klichowi. Grabarczyk pozostawił go jednak na stanowisku szefa komisji, które zajmuje od stycznia 2006 r.
Wokół płk. Klicha występuje wiele niewiadomych i niejasności. W dniu katastrofy smoleńskiej rozmawiał telefonicznie z wiceszefem MAK Aleksiejem Morozowem. Trzy dni później wypowiadał się publicznie na jej temat.
Kariera medialna Edmunda Klicha rozpoczęła się 15 kwietnia 2010 r. W tym dniu dotarł do niego dokument podpisany przez Bogdana Klicha, ówczesnego szefa MON. Minister wyznaczył go na polskiego przedstawiciela (akredytowanego) przy rosyjskiej komisji MAK. Płk Klich nie krył jednak, że już wcześniej dostawał sygnały, iż to właśnie on zostanie polskim ekspertem akredytowanym przy MAK. Otrzymywał je od ministra Grabarczyka. Polski akredytowany przyznał też, że już przed 15 kwietnia zaczął współpracę z rosyjską komisją.
Mógł być jednym z kilku polskich przedstawicieli przy rosyjskim MAK, ale uparł się, by być jedynym. Skutecznie postawił na swoim. Choć przyznał, że przepisy międzynarodowe pozwalały na przejęcie śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej i prowadzenia go w Polsce - co wiązało się z powrotem m.in. wraku maszyny i czarnych skrzynek do kraju - to jednak opowiedział się za pozostawieniem go w rękach rosyjskich. Uzasadniał to tym, że takie rozwiązanie jest dla Polski korzystniejsze, gdyż w razie przejęcia śledztwa przez nasz kraj Rosjanie utrudnialiby dostęp do pewnych dokumentów.
Jesienią 2010 r. MAK przesłał do Polski swoją wersję raportu. Nasi eksperci z tzw. komisji Millera mieli do nich się ustosunkować, co też zrobili. Na kilkudziesięciu stronach przedstawili wiele uwag. MAK tylko kilka z nich, i to wyłącznie o marginalnym znaczeniu, uznał za zasadne.
W Polsce część winy za taką postawę Rosjan przypisano Klichowi. Przyczynił się do tego m.in. fakt, że przekonywał, iż pocięcie wraku tupolewa nie było celowym zacieraniem śladów przez Rosjan. Mówił, że skoro mamy czarne skrzynki, szczegółowe dane o stanie samolotu, wrak nie jest kluczowym dowodem. Jest też nadal przekonany, że gen. Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych, był do końca w kabinie pilotów. Klich jako pierwszy powiedział, jeszcze w maju 2010 r., że Błasik był w kokpicie i wywierał silną presję na pilotów.
Potem w raporcie MAK ta wersja była mocno podkreślana i wskazywana jako jedna z istotnych przyczyn tragedii. Postawy pułkownika nie zmieniło odczytanie czarnych skrzynek przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych. Nie zidentyfikowali oni wśród odczytanych głosów wypowiedzi gen. Błasika.
Dla Klicha argumentem przemawiającym za jego tezą jest to, że ciało generała znajdowało się w kokpicie. Wcześniej za rzecz niemożliwą uznawał, by ciało Błasika mogło znaleźć się w kabinie, gdyby generał w niej nie przebywał w momencie katastrofy. Okazało się jednak, że w kokpicie było kilkanaście ciał, w tym tylko jedno z nich należało do członka załogi (drugiego pilota).
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (5)
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Jak zatrudnić pracownika, przeżyć i nie zwariować
Zniechęca ich zwłaszcza to, że mają identyczne obowiązki jak wielkie korporacje. -
21.05.2012
Podatki dla nieopodatkowanych
- Polska gospodarka potrzebuje wsparcia państwa - mówił w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z sympatykami partii w historycznej sali BHP w Stoczni Gdańskiej. Nakreślał też plan zmiany, wśród priorytetów: wsparcie dla... -
21.05.2012
Obywatelska Komisja Edukacji Narodowej
-
21.05.2012
Rozdzielone 205 miliardów złotych
-
21.05.2012
"Gagariny" nie pociągną kibiców po szerokim torze
Facebook
GooglePlus
Wykop









cyniarzu!
2012-02-02 13:30:06
Aby tak PiSać to trzeba mieć na to dowody, a na razie to jest tylko kaczy bełkot z toruńskiego Rydzyjka.
Odpowiedz »
Pbiarzu
2012-02-03 14:01:38
Zakuty leb olowiany dal glos .
Odpowiedz »
Pbiarzu
2012-02-03 18:58:43
I tak zatruty jak ja .
Odpowiedz »
cyna
2012-02-02 08:52:33
ty zdrajco PLSKI
Odpowiedz »
do kruchej cyny
2012-02-02 13:23:12
A co to jest PLSKI, Wolaku z Wolski?
Odpowiedz »
Dodaj komentarz