28.01.2012

Dymisji nie będzie

INTERNET. Jeśli okaże się, że ACTA jest zagrożeniem dla wolności, to rząd nie przedłoży jej do ratyfikacji - zapowiada premier Donald Tusk

W podpisanym w czwartek dokumencie szczególne wątpliwości budzi artykuł 27 ust. 4, który mówi o możliwości uzyskania przez właściwe organy od dostawcy usług internetowych informacji wystarczających do zidentyfikowania użytkownika, co do którego istnieje podejrzenie, że naruszył prawa związane ze znakami towarowymi i prawami autorskimi.

- Skoro tam pojawia się to szeroko omawiane zagrożenie, że strona może wprowadzić przepisy, które bardziej ścigałyby osoby prywatne, internautów, to my na pewno tego nie wprowadzimy do polskiego prawa - podkreśla minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Konrad Gliściński z Katedry Prawa Cywilnego UJ uważa, że porozumienie ACTA uznaje art. 27 ust. 4 za przepis o charakterze fakultatywnym, dlatego nawet jeśli traktat zostanie ratyfikowany, państwo nie musi wprowadzać go w życie.

Premier Donald Tusk zapewnił, że zanim rząd zwróci się do parlamentu o ratyfikację ACTA, będzie szczegółowo analizował wszystkie zapisy dokumentu. Zaznaczył, że jeżeli pojawi się obawa, że umowa będzie zagrożeniem dla wolności, to proces ratyfikacyjny w ogóle nie zostanie uruchomiony.

Nawet jeśli ACTA nie będzie budzić wątpliwości rządu, jej wejście w życie może ciągnąć się latami. - Według mnie ratyfikacja tej umowy musi nastąpić na podstawie zgody wyrażonej w ustawie. Czas procedowania takiej ustawy może być bardzo długi - mówi konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. Oprócz zgody parlamentu ACTA będzie musiała uzyskać także aprobatę prezydenta.

Przeciwnicy dokumentu domagają się rozpisania w sprawie jego wprowadzenia referendum (wniosek o referendum złożyło wczoraj w Sejmie PiS). Organizatorzy akcji na stronie www.referendumacta.pl ogłosili, że zebrali już ponad 200 tys. podpisów.

- W Polsce procedura referendalna jest tak opisana, że te 500 tys. osób występuje tylko z wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Zebranie podpisów nie oznacza automatycznie, że referendum się odbędzie. Musi się na nie zgodzić Sejm i Senat - tłumaczy jednak dr Ryszard Balicki z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Kontrowersje w sprawie ACTA wywołuje nie tylko treść dokumentu, ale także sposób jego konsultowania. W ostatnich dniach w tej sprawie swoimi kolejnymi wypowiedzami różnili się minister kultury Bogdan Zdrojewski i minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Zdrojewski wielokrotnie odrzucał zarzuty, że rząd w sprawie umowy międzynarodowewj prowadził debatę w sposób poufny i chciał coś ukryć. Boni przyznał, że rząd przy prowadzeniu konsultacij popełnił błąd. Wczoraj ujawnił, że z tego powodu już w poniedziałek przedstawił premierowi gotowość podania się do dymisji.

- Nie przewiduję żadnych dymisji w tej sprawie. Przewiduję natomiast szybką informację, ona będzie także miała charakter publiczny - jak wyglądały wszystkie etapy konsultacji i co trzeba naprawić w tym kolejnym etapie konsultacji, czyli przed dokonaniem ratyfikacji - zaznaczył Donald Tusk.

W reakcji na podpisanie przez Polskę ACTA rezygnację z funkcji przewodniczącego Rady Informatyzacji i z członkostwa w tej radzie złożył prof. Mieczysław Muraszkiewicz. Działająca przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji rada zajmuje się m.in opiniowaniem projektów ustaw, polskich stanowisk w sprawach dokumentów Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

Maciej Pietrzyk, (PAP)

redakcja@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

stacho
2012-01-28 21:16:04

ci co zawalili sprawę ,nie wystarczy podać się do dymisji trzeba by za to ponieść konsekwencje .jak ktoś s....szy robotę to mu nie zapłacą a on weźmie jeszcze odprawę nie byle jaką .Nie jeden bezrobotny marzył by o takiej kasie

Odpowiedz »

michał
2012-01-28 20:06:35

PO-to Gierek średni PZPR.

Odpowiedz »

mag-el
2012-01-28 20:23:54

a kaczor to kim ir sen

Odpowiedz »

mgiel
2012-01-30 11:45:16

a twoj POl POt .

Odpowiedz »

Kubasiewicz Krzysztof
2012-01-28 13:07:05

to jest niebezpieczne dla " członków" rządu....powinni pamiętać jaki los spotkał Czauszesku w Rumunii....też nie chciał odejść sam.....to mu Rumuni pomogli odejść....

Odpowiedz »

roki
2012-01-28 12:50:21

wszyscy podajcie sie do dymisi

Odpowiedz »

Dodaj komentarz