04.11.2011

Broniąc krzyża, bronimy naszej tożsamości

ROZMOWA. Ks. kardynał STANISŁAW DZIWISZ, metropolita krakowski, specjalnie dla "Dziennika Polskiego"

Fot. Anna Kaczmarz

Księże Kardynale, ostatnio, podobnie jak w ubiegłym roku, rozpętała się dyskusja wokół krzyża. Zainicjowała tę dyskusję grupa posłów. Mają oni zamiar zgłosić wniosek o usunięcie krzyża z sali posiedzeń Sejmu.

- Usunięcie krzyża z Sejmu byłoby wyparciem się naszych korzeni. Boleję nad tym, że także w naszej ojczyźnie nie brak ludzi, którym krzyż, miejsce śmierci Jezusa, a zarazem znak największej miłości Boga do człowieka, zdaje się przeszkadzać. Dlaczego domagać się usunięcia go z przestrzeni życia publicznego? Dlaczego krzyż staje się obiektem bezkarnych drwin, obrazoburczej pseudosztuki? Warto przypomnieć, że ideałem zjednoczonej Europy, która u swych korzeni ma chrześcijańskich założycieli, nie jest przyzwolenie na obrażanie uczuć religijnych i znieważanie najwyższych wartości wspólnych milionom jej mieszkańców. Broniąc świętości krzyża, bronimy znaku naszej europejskiej tożsamości, bronimy siebie, bronimy naszych rodzin, naszej sensownej przyszłości. A więc, nie tykajmy krzyża, bo może się to obrócić przeciwko nam i Europie.

- W ubiegłym roku obchodziliśmy w Krakowie 50. rocznicę obrony krzyża w Nowej Hucie. Ksiądz Kardynał pamięta tamte wydarzenia. Był wszak u boku kard. Karola Wojtyły. Obecnie znów mamy walkę o krzyż. Wtedy jednak Kościół miał za sobą przeważającą część społeczeństwa. Dzisiaj obrońców krzyża jest mniej. Coraz częściej mówi się, że "zapracował" na to sam Kościół, a właściwie niektórzy jego duszpasterze...

- Powtórzę to, co mówiłem 19 czerwca 2010 r. na rozpoczęcie Roku Kapłańskiego. Jednym z najpoważniejszych problemów Kościoła staje się dziś wiarygodność kapłanów. Media bezwzględnie nagłaśniają wszelkie słabości księży i zakonników w sferze trzech zasadniczych postaw, zasadniczych rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Nagłaśniają zwłaszcza bulwersujące, skandaliczne zachowania. Naszą odpowiedzią nie powinno być użalanie się na media, bo i tak to nic nie pomoże, a ponadto pełnią one często funkcję "oczyszczającą", przypominającą o tym, jakimi powinniśmy być. Naszą odpowiedzią powinno być stałe nawracanie się i dorastanie do ideału. Wierność powołaniu. Wierność dzień po dniu.

Dzisiaj w pewnych kręgach społeczeństwa poddanego sekularyzacji spotykamy się z obojętnością, rzadziej z kontestacją. W takich środowiskach nie ma "zapotrzebowania" na księdza. Dopiero w momentach przełomowych życia, w sytuacjach granicznych choroby i śmierci pojawiają się pytania o sens ludzkiego losu. Powinniśmy zadać sobie pytanie, co robić, by uwrażliwiać i otwierać obojętnych na głębszy wymiar ich egzystencji. Z reguły służymy tym, którzy do nas przychodzą, i mamy co robić. Rzadziej utożsamiamy się z pasterzem szukającym zagubionej owcy. Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy chcemy dalej kontynuować taki model posługi kapłańskiej? Czy kapłani w Polsce nie powinni być bardziej misyjni w swoich parafiach, to znaczy docierać do tych, którzy nie znają Chrystusa albo znają Go niewystarczająco, dlatego też żyją na marginesie wspólnoty Jego Kościoła.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

obserwator
2011-11-05 08:44:43

czarna zaraza

Odpowiedz »

T
2011-11-05 07:16:03

ten platformerski "metropolita" niech się lepiej zamknie i skoncentruje na służeniu reżimowi!

Odpowiedz »

Dodaj komentarz