18.08.2011
Prezydent zamiast premiera?
Krzysztof Leski: ANALIZA
Im mniej ostatnio w mediach Donalda Tuska, tym więcej - Bronisława Komorowskiego.
Choć nie ma oczywiście dowodów, że ktoś to zaplanował, trudno odeprzeć wrażenie, iż Platforma świadomie stara się zmienić proporcje w nagłaśnianiu działalności dwóch najważniejszych urzędników państwowych. Obaj mają to do siebie, że telewizja publiczna ma obowiązek relacjonowania ich poczynań, co w kampanii wyborczej jest bezcenne.
Pojawiły się jednak ostatnio głosy, że na wielu wyborców obecność Tuska w mediach może działać zniechęcająco. Oczywiście, tezę taką głosi głównie opozycja, ale obawy te publicznie potwierdzają też, pośrednio lub bezpośrednio, niektórzy politycy PO - z samym premierem włącznie. W lipcu to on sam ponoć postanowił, że nie będzie go na partyjnych plakatach wyborczych. Popularność szefa PO wciąż nie jest najgorsza - żaden premier pod koniec swego urzędowania nie miał takich wyników - ale spada, coraz częściej zaś pojawiają się spektakularne przejawy niechęci. Trochę to wina samego Tuska, trochę - nieprzychylnych splotów okoliczności (katastrofa kolejowa, samobójstwo znanego polityka u progu kampanii to problem dla każdej partii rządzącej), trochę też efekt starań opozycji, która mniej lub bardziej słusznie przypisuje premierowi odpowiedzialność za każdą spadającą na Polskę plagę.
Sytuacja prezydenta jest znacznie bardziej komfortowa. Jego kompetencje są skromne, więc za niewiele rzeczy współodpowiada, prócz może wojska. Od czasu do czasu notuje wpadki, które są nagłaśniane w mediach, ale dość szybko zapominane. Ma zaś uprawnienia, które - choć raczej formalne - pozwalają mu zaistnieć w mediach bez większego wysiłku, zwłaszcza prawo podpisywania ustaw i ich wetowania. W ostatnich dniach trudno nie zauważyć, że Kancelaria Prezydenta jak może, tak nagłaśnia poczynania Komorowskiego w tej mierze.
Na początku tygodnia prezydent odbył spektakularną serię konsultacji z szefami klubów sejmowych o ustawie tworzącej Akademię Lotniczą w Dęblinie. Komorowski zawetował tę ustawę jeszcze w marcu. Wydawać się to mogło czczym gestem, bo Sejm uchwalił ją jednogłośnie - wszystkie kluby były "za". Sprawa jest istotna dla polityków, generałów i pracowników istniejącej szkoły oficerskiej, która ma awansować do rangi akademii. Z punktu widzenia studentów jest mało ważna, dla reszty nie ma żadnej wagi. Weto jednak przeleżało w Sejmie niemal pół roku, a teraz prezydent z triumfem ogłosił, że przekonał aż trzy z czterech dużych klubów do podtrzymania weta. PO, PSL i SLD miały uznać argumenty, że nie tędy droga do poprawy jakości szkolenia w wojsku. Być może tylko PiS zagłosuje za ustawą, co oczywiście oznaczać będzie, że trafi ona do kosza.
Natychmiast po tym "sukcesie" prezydent zorganizował coś na kształt okrągłego stołu poświęconego... nasiennictwu. Uchwalona niedawno przez parlament nowa ustawa dotyka kwestii bardzo ostatnio modnej - genetycznie modyfikowanej żywności (GMO). "Modna" to nie znaczy istotna, gdyż znaczna większość produkowanej na świecie żywności, także w Polsce, jest od lat modyfikowana genetycznie i fatalnych skutków nie widać. Organizacje "ekologiczne" i część opozycji zdołały jednak wmówić części mediów, że chodzi o totalną "legalizację GMO" i nieledwie próbę zabójstwa całego polskiego społeczeństwa. Pałeczkę podjął Tusk, prosząc prezydenta - już po przejściu ustawy przez parlament - by sprawdził, czy aby poselskie i senackie zmiany w projekcie rządowym nie poszły zbyt daleko. Komorowski zaprosił polityków, ekspertów oraz "zielonych", a po wczorajszym spotkaniu orzekł, że wprawdzie brak dowodów, iż GMO jest "niezdrowa", ale parlamentarne poprawki zmieniły projekt w "bubel prawny".
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Jak zatrudnić pracownika, przeżyć i nie zwariować
Zniechęca ich zwłaszcza to, że mają identyczne obowiązki jak wielkie korporacje. -
21.05.2012
Podatki dla nieopodatkowanych
- Polska gospodarka potrzebuje wsparcia państwa - mówił w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z sympatykami partii w historycznej sali BHP w Stoczni Gdańskiej. Nakreślał też plan zmiany, wśród priorytetów: wsparcie dla... -
21.05.2012
Obywatelska Komisja Edukacji Narodowej
-
21.05.2012
Rozdzielone 205 miliardów złotych
-
21.05.2012
"Gagariny" nie pociągną kibiców po szerokim torze
Facebook
GooglePlus
Wykop









Brak komentarzy
Dodaj komentarz