29.06.2011

Badanie Kaczyńskiego i bunt pacjentów

MEDYCYNA. Przeciwnicy psychiatrii przekonują, że próby przebadania Jarosława Kaczyńskiego to dowód na wszechwładzę lekarzy "od głowy" i że pora odrzucić tych "pseudonaukowców". Psychiatra odpowiada: - Antypsychiatria doprowadzi do dalszych cięć w wydatkach na służbę zdrowia.

Próba zbadania stanu psychicznego Jarosława Kaczyńskiego, którą podjął sąd, zainteresowała ruch antypsychiatryczny. Aktywista tego ruchu Andrzej Skulski uważa sprawę za dowód na to, że każdego można związać kaftanem bezpieczeństwa.

Ruch antypsychiatryczny domaga się zmian w ustawie o zdrowiu psychicznym. Działacze sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej (IAAPA) chcą, aby zlikwidować możliwość przymusowego badania czy leczenia. Aktywiści, którzy odrzucają konwencjonalną psychiatrię, wymieniają w internecie informacje o sposobach wydostawania się z oddziałów zamkniętych. W sieci (www.anty-psychiatria.info) i w pisemku "Korba" wzywają do buntu. Andrzej Skulski, jeden z uczestników ruchu, mówi o pokojowym sprzeciwie. Choć porównuje psychiatrię do systemu nazistowskiego, nie mówi o zwalczaniu opresji w drodze zbrojnego powstania pacjentów. Nie wzoruje się - jak twierdzi - na antypsychiatrycznej grupie Sozialistisches Patientenkollektiv, której przypisuje się związki z zamachami Frakcji Czerwonej Armii.

Skulski uważa, że psychiatra nie jest prawdziwym lekarzem i że szpitalne psychotropy to paraliżująca trucizna. - Wezwanie na badania może dostać praktycznie każdy. W przypadku sprawy p. Kaczyńskiego mamy do czynienia z politykiem i on sobie jakoś poradzi. Ma do dyspozycji najlepszych prawników, obroni się przed psychiatrycznym przymusem. Gorsza jest sytuacja zwykłego Kowalskiego. Psychiatria nie chroni "pacjenta", psychiatria "chroni" społeczeństwo przed nieposłusznym obywatelem! Mijają wieki, a psychiatrzy wciąż mówią o "nieuleczalnych chorobach psychicznych". W każdej innej dziedzinie zrezygnowalibyśmy z usług "fachowca", którego praca przez całe stulecia nie przynosi zamierzonego efektu. Jednak Kowalski w psychiatrię wierzy, do szpitala idzie z ufnością. Tam okazuje się, że tylko wejście do kliniki jest łatwe. Wyjść nie można tak po prostu, a bycie w oddziale psychiatrycznym zawsze oznacza aplikację morderczych substancji neuroleptycznych - twierdzi przedstawiciel sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej.

Dr Marcin Jabłoński, prezes krakowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, uważa argumenty antypsychiatrii za niedzisiejsze. - Ten społeczny i filozoficzny ruch powstał w latach 60. ubiegłego wieku. Odwoływał się do wiedzy i założeń z tamtych czasów. Na ich podstawie aktywiści twierdzili, że psychiatria jest pseudonauką i że choroby psychiczne nie istnieją. Współcześni zwolennicy antypsychiatrii nie dostrzegają, że w ciągu 50 lat doszło do dynamicznego rozwoju neurologii i nowoczesnych technik diagnostycznych. Psychiatria otrzymała odpowiedzi na pytania o biologiczne i środowiskowe przyczyny zaburzeń. Nowe dane nie pozostawiają wątpliwości, iż choroby psychiczne są kliniczną i medyczną rzeczywistością - twierdzi Jabłoński, ordynator oddziału psychiatrii Centrum Zdrowia Psychicznego Szpitala im. Rydygiera w Krakowie.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Piotr omvares , http://anty-psychiatria.blogspot.com/
2011-07-06 14:12:42

Nawiązując do wstępu artykułu; Problem wynika z konsekwencji przymusowych badań, które sądy zlecają często działając na szkodę danej osoby. Druga sprawa to kwestia tego, że diagnozy są, jak to ostatnio widać na licznych przykładach, niejednoznaczne często,wyssane z palca i po prosty nie zgodne z prawdą.Widać to na licznych przykładach wielu diagnoz wystawianych na zlecenia sądów a które stoją wręcz w opozycji do innych wydawanych przez innych psychiatrów. Czasami są to różnice chory – zdrowy. Wynika to z problemów diagnostycznych samej psychiatrii, której po prostu nie powinno dawać się takiej władzy szczególnie, jeśli chodzi o możliwość bezterminowego przetrzymywania przed rozprawą sądową, osób w zakładach psychiatrycznych. Oraz przymusowego "leczenia". Niestety tak samo jak nie można udowodnić „diagnozy” nie można jej także „zmyć” – zostaje ona do końca życia na danej osobie powodując liczne komplikacje i problemy życiu. Dopóki intelektualiści oraz środki masowego przekazu bezmyślnie będą powtarzać słowa psychiatrii o rzekomej potrzebie "pomocy" i wręcz konieczności częstego badania się i leczenia, cokolwiek miałoby to w obecnej sytuacji oznaczać, w Polsce nadal będą naruszane podstawowe prawa jednostek. Psychiatra, który pozbawia ludzi ich autonomii jest i będzie postrzegany jako ktoś świadomie odbierający wolność, a nie lekarz zapewniający „leczenie” Tym samym zasada; Primum non nocere, staje się zwykłą ironią.

Odpowiedz »

Nobel dla kaczki
2011-06-29 13:51:08

Choroby Jarosława Kaczyńskiego nie przewiduje żaden podręcznik do psychiatrii. Będzie to temat pracy doktorskiej o tym szczególnym przypadku pod nazwą "Zespół Macierewicza-Kaczyńskiego", a może nawet nagroda Nobla w dziedzinie medycyny.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz