02.09.2010
Redukcja, nie racjonalizacja
BIUROKRACJA. Co dziesiąty urzędnik ma stracić pracę - zapowiada rząd
Pozbawienie pracy co dziesiątej osoby w administracji ma odbyć się co prawda dopiero w pierwszej połowie przyszłego roku, ale los biurokratów przypieczętowany zostanie niedługo w Sejmie, bo rząd Donalda Tuska przygotował już projekt ustawy o racjonalizacji zatrudnienia. Pozbycie się 10 proc. urzędników ma przynieść 1 mld zł rocznie oszczędności w kasie państwa.
- Skoro rząd z góry przesądził, że zwolniony ma zostać co dziesiąty urzędnik, to o żadnej racjonalizacji zatrudnienia mowy być nie może - mówi prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego, znawca problematyki administracyjnej, twórca reformy administracyjno-ustrojowej z roku 1999. Racjonalizacja - zdaniem profesora - jest skomplikowaną operacją, a jej realizację powinno się powierzyć fachowcom. - Oni muszą przeprowadzić audyt urzędników. Dzięki niemu uzyskać powinniśmy wiedzę, kto z nich jest potrzebny, kto zbędny, gdzie dodać urzędników, gdzie ująć itp. Na tym polega racjonalizacja.
Prof. Kulesza nie neguje potrzeby redukcji etatów. - Zapewne spore rezerwy kadrowe w administracji państwowej istnieją, ale trzeba to wiedzieć na pewno, a nie ciąć po omacku i tłumaczyć to kryzysem i trudną sytuacją budżetu państwa. Przed oboma bolączkami rząd nie stanął przecież wczoraj - przypomina.
Profesor twierdzi, że kluczowe znaczenie będzie miało to, kto zostanie zwolniony. - Nie wiem, jaki zostanie przyjęty mechanizm. Może zwalniać będzie się automatycznie z listy co dziesiątego albo samych mężczyzn lub same kobiety, ewentualnie wyłącznie młodych lub starych - ironizuje.
Wiadomo natomiast, że do 1 lutego 2011 r. szefowie urzędów mają przesłać premierowi raport o stanie zatrudnienia. Do 30 kwietnia mają czas na poinformowanie o liczbie zwolnień. Operacja "racjonalizacji zatrudniania" ma zakończyć się do 1 lipca 2011 r. Miesiąc później szef rządu ma otrzymać końcowy raport. Kierownicy urzędów, którzy nie pozbędą się co dziesiątego podwładnego, dostaną kary: od nagany po pieniężne - maksymalnie do równowartości 5 pensji.
Z projektu rządowego wynika, że zwolnienia mają nastąpić w administracji państwowej, czyli w ministerstwach, agencjach rządowych, urzędach wojewódzkich, skarbówce, ZUS, KRUS, NFZ, NFOŚ, PFRON. Spokojnie spać mogą natomiast urzędnicy w samorządach, sądach, prokuraturze, służbach mundurowych i specjalnych.
Kiedy PO przejmowała władzę w roku 2007, w administracji publicznej pracowało 380 tys. osób. W tym 160 tys. w administracji państwowej, 10 tys. - w wojewódzkiej, 220 tys. - w samorządowej. Średnia ich zarobków wynosiła 3650 zł brutto.
W końcu ubiegłego roku - jak wynika z danych GUS - zatrudnienie w administracji publicznej wzrosło do 428 341 osób (o ponad 13 proc. w ciągu dwóch lat!), a ich pensje skoczyły do 3900 zł (o 7 proc.). W grudniu 2009 r. w administracji państwowej pracę miało niemal 183 tys. biurokratów (wzrost o 14,3 proc. pomiędzy 2007 a 2009 rokiem!), w samorządowej - 245 tys. (wzrost o 11,3 proc. w tym samym okresie).
Wiceminister finansów Ludwik Kotecki przekonuje, że kolosalny wzrost liczby urzędników zawdzięczamy samorządom. I tak jest, ale też administracja rządowa w III RP rośnie niczym na drożdżach. W 1990 r. w naczelnych i centralnych organach administracji państwowej pracowało 45 tys. osób. W 2000 r. - już 111 tys. Pięć lat później - niemal dokładnie 123 tys. Obecnie jest to armia 183-tysięczna. W ciągu dwóch dekad urzędników szczebla rządowego przybyło zatem ponad 360 proc.! Dodajmy, że kiedy Polska w maju 2004 r. wstępowała do Unii Europejskiej, szacowano, iż akcesja spowoduje wzrost liczby urzędników o 6 tys. Tymczasem przybyło ich 15-krotnie więcej (blisko 100 tys.).
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (2)
Wydrukuj
Wyślij link
-
17.05.2012
Gotowe jedynie lotniska
- Nie ma sygnałów świadczących o istnieniu realnego zagrożenia zewnętrznego podczas Euro 2012 - powiedział prezydent Bronisław Komorowski po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która omawiała system bezpieczeństwa podczas mistrzostw. -
17.05.2012
Więzienie dla byłej posłanki
Wyrok w stołecznym Sądzie Okręgowym wydany został przez trzech sędziów zawodowych po dwuipółletnim procesie przeciwko oskarżonym o korupcję i płatną protekcję Sawickiej i Wądołowskiemu. -
17.05.2012
Rząd zmienił progi do zasiłków
-
17.05.2012
Kłopot z nadmiarem gazu
-
17.05.2012
Będą dopłaty do domów energooszczędnych
Facebook
GooglePlus
Wykop









Donald Futsk
2010-09-07 09:36:05
"Profesor postuluje powołanie komórki rządowej, która zajmowałaby się organizacją zarządzania" - chodzi o czywiście o kolejny urząd, którym kierowałby zapewne pomysłodawca - profesor, z pensją menadżerską (w końcu obiecuje wielokrotne przebicie na "korzyściach":))
Odpowiedz »
truten
2010-09-02 23:28:46
skandal , nie do wiary !
Odpowiedz »
Dodaj komentarz