02.09.2010

Dopalacze pod skarbową lupą

BEZPIECZEŃSTWO. Kontrolerzy skarbowi odwiedzają sklepy z tzw. dopalaczami - legalnymi substytutami narkotyków. Wzmożone sprawdzanie potrwa do jutra.

Kontrolujący sprawdzą, czy sprzedawcy dopalaczy zastosowali się do zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Od 25 sierpnia rozszerzona została lista zabronionych substancji. Z półek sklepowych powinny więc zniknąć produkty z mefedronem i innymi dziewięcioma syntetycznymi składnikami. Kontrolerzy sprawdzą, czy zakazane towary rzeczywiście wycofano ze sprzedaży. Według Wojciecha Lewandowskiego z krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej (UKS) podczas poprzednich akcji w sklepach z dopalaczami wykryto preparaty z nielegalnymi narkotykami - marihuaną, ecstazy, amfetaminą.

Lewandowski twierdzi, że UKS nie urządza specjalnej nagonki na sprzedawców dopalaczy. Jak twierdzi, handel substytutami narkotyków kontrolowany jest na równi z innymi branżami. Naruszenia przepisów skarbowych (np. zaniżanie zobowiązań podatkowych) w sklepach z dopalaczami są podobne do tych, jakie mają miejsce w innych sklepach.

Grzegorz Wodowski z krakowskiej Poradni Monar zauważa, że legalne dopalacze mogą być groźniejsze od tradycyjnych narkotyków. - Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadziła kary za posiadanie nawet najmniejszych ilości zabronionego środka. Ktoś może wybierać dopalacze, bo boi się złapania z marihuaną w kieszeni. Taki konsument będzie czuł się bezpiecznie. Jednak syntetyczny dopalacz może być bardziej niebezpieczny od marihuany, której działanie jest obserwowane i badane od dawna. O nowej substancji, jej potencjalnej szkodliwości wiemy niewiele. Sprzedawca nic nam o niej nie powie, bo przecież produkt w teorii nie jest przeznaczony do spożycia - stwierdza.

Poradnia Monar w Krakowie zarejestrowała dotąd cztery osoby, które "używają w sposób problemowy" jednego z dopalaczy. Jest to mefedron. Jak twierdzi Wodowski, po delegalizacji środka uzależnieni nadal mają do niego dostęp. Kupują na czarnym rynku. Zażywają dożylnie. Mefedron działa stymulująco, użytkownicy mówią też o wzmożonej empatii.

Według danych UKS w Małopolsce działa 35 sklepów z dopalaczami. Od czerwca przybyło dziewięć.

Łukasz Grzymalski

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

tylko pytam
2010-09-10 02:00:25

czy to dzieki tym sklePOm spadnie bezrobocie do 9,9 % ?

Odpowiedz »

Dodaj komentarz