27.08.2010

"To nie nasz krzyż"

KONTROWERSJE. Krzyż stojący na Krakowskim Przedmieściu stał się osią sporu nawet wewnątrz PO

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że decyzja w sprawie losów krzyża na Krakowskim Przedmieściu oraz tego, co miałoby go ewentualnie zastąpić, nie leży w kompetencji miasta.

Uczyniła to wczoraj trzykrotnie: w prywatnym radiu, w publicznej telewizji, wreszcie na transmitowanej przez obie telewizje informacyjne sesji Rady Warszawy. W ten sposób krzyż stał się polem nowego sporu, tym razem... wewnątrz rządzącej Platformy: z jednej strony warszawski ratusz, z drugiej - kancelaria Bronisława Komorowskiego.

Po raz kolejny zobaczyliśmy, co dla polityków i mediów jest najważniejsze. W dniu, w którym największa partia opozycyjna po raz pierwszy merytorycznie zabrała głos w sprawie rządowego planu podwyżki VAT (PiS zaproponowało w zamian podatek od banków) - media elektroniczne cały dzień poświęciły obradom Rady Warszawy, obradom w całości poświęconym sytuacji przed pałacem prezydenta RP. W bezpośredniej transmisji znalazło się między innymi - lekko licząc - 10 minut na wyliczankę, ile miasto wydało na wzmocnienie patroli Straży Miejskiej na Krakowskim, ile - na rozstawienie tam "płotków ciężkich" itp, itd. Dla skarbnika Warszawy to zapewne rzecz nie bez znaczenia, lecz epatowanie tą wyliczanką widzów ogólnopolskich kanałów telewizyjnych, widzów przygotowanych raczej na refleksje nad smoleńską katastrofą - wypaść musiało żenująco.

- Krzyż jest kwestią administratora terenu, czyli Kancelarii Prezydenta - oświadczyła stanowczo prezydent Warszawy już rano w TOK FM. Podobną tezę powtórzyła w TVP. Na posiedzeniu rady długo wyjaśniała, że teren przed pałacem nie jest własnością miasta, zatem ratusz nie może podejmować jakichkolwiek decyzji w tej sprawie. Można założyć, że stan faktyczny jest taki, jak go przedstawia Hanna Gronkiewicz-Waltz, choć teza, że Kancelaria Prezydenta jest właścicielem jakichś nieruchomości w Warszawie, nieco zaskakuje. Dotąd wiadomo było tylko, że posiada kilka ośrodków wypoczynkowych w górach i nad morzem, i nie bardzo wie, co zrobić z tym fantem.

Trzeba odnotować, że dotąd w sprawie krzyża bardzo popularny był pogląd przeciwny. Nawet wysocy urzędnicy Kancelarii Prezydenta twierdzili publicznie, że plac przed ogrodzeniem pałacowym jest w gestii stołecznego ratusza. Podobna teza dominowała w mediach, osłabiona jedynie konstatacją, że skoro za bezpieczeństwo przed pałacem odpowiada chroniące prezydenta Biuro Ochrony Rządu, a nie policja ani Straż Miejska, to kancelaria powinna uczestniczyć w decyzjach.

Spór wywołany został niedawno przez kancelarię prezydencką. Oświadczyła ona - posiłkując się wspomnianą argumentacją o domniemanej własności terenu - że rozwiązanie problemu krzyża to zadanie władz miasta. Teraz Hanna Gronkiewicz-Waltz odbiła piłeczkę. Problem znany z PRL jako dylemat klienta restauracji, czekającego bezskutecznie, aż ktoś przyjmie jego zamówienie ("to nie ja, to kolega" - mówili kelnerzy), ujawnił się w całej okazałości w sprawie krzyża.

Kancelaria Prezydenta zaczęła szukać "kolegów" już w pierwszej dekadzie lipca, gdy krzyż stał się przedmiotem sporu. Jęła wtedy zabiegać, by w rozmowach o przyszłości wzięli udział harcerze, którzy krzyż w kwietniu postawili - tak jakby dawało im to jakiekolwiek kompetencje w decydowaniu, jak i gdzie upamiętnione mają zostać ofiary katastrofy w Smoleńsku. Kolejnym celem zabiegów kancelarii stał się Kościół. W obu wypadkach zabiegi te się powiodły. Ich ukoronowaniem stało się podpisanie 20 lipca słynnego porozumienia o przeniesieniu krzyża do kaplicy katyńskiej w odległym o 400 metrów kościele św. Anny.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

tango-foxtrot
2010-08-28 21:08:17

nie przypomina , toz to juz PRL bis .

Odpowiedz »

Dodaj komentarz