04.08.2010

Zakład produkcji kiepskich ustaw

SEJM. Nasi posłowie pracują mało i źle. Uchwalają kosmiczną liczbę przepisów, które - ku rozpaczy wyborców - bez przerwy nowelizują.

Przed wakacjami posłów czeka jeszcze tylko jedno posiedzenie. Zwołano go przede wszystkim w celu zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego na prezydenta Polski. Potem będą mieli wakacje. Potrwają one 35 dni roboczych, a zakończą się 22 września. Wtedy też rozpocznie się ostatni rok VI kadencji Sejmu III RP.

Dotychczasowa kadencja rozpoczęła się przed prawie tysiącem dni. W tym czasie Sejm obradował przez 206 dni; w roku bieżącym zaledwie przez 39. W dodatku stało się niemal regułą, iż ostatni dzień każdego posiedzenia (najczęściej piątek) trwa bardzo krótko, niekiedy godzinę, góra dwie. Pierwszy, otwierający kilkudniowe posiedzenie, zwykle zaczyna się po południu. Dla porównania, w Sejmie poprzednim, który pracował dwa lata (2005-2007), posłowie obradowali w sumie przez 146 dni. Po trzech latach pracy Sejmu IV kadencji (2001-2005) - dni prac plenarnych uzbierało się 250.

Posłowie bronią się przed zarzutami o lenistwo twierdząc, że poza posiedzeniami plenarnymi pracują w komisjach, zespołach, grupach parlamentarnych, spotykają się z wyborcami, a nawet uczestniczą w różnego rodzaju imprezach, zwykle jako goście honorowi. I pewnie sporo dni rzeczywiście mają gęsto wypełnionych. Z tym jednak, że Sejm, w którym pracują ma do wykonania - zgodnie z konstytucją - dwa zadania: uchwalanie prawa i sprawowanie kontroli nad rządem.

Z pierwszego, czyli uchwalania ustaw, posłowie od lat wywiązują się fatalnie. Kolejne koalicje zapowiadały, że będą dbać o wysoki poziom prawa, deklarowały, że liczyć będzie się nie liczba, ale jakość ustaw. Członkowie rządu PO-PSL, a szczególnie liderzy Platformy, obiecywali, że będą chcieli zmniejszyć liczbę obowiązujących w Polsce przepisów. W tym właśnie celu powołano komisję Przyjazne Państwo, zwaną komisją Palikota, ale i ona - zamiast zmniejszać liczbę przepisów - przyczynia się do ich pęcznienia.

Sejm obecnej kadencji uchwalił 629 ustaw. Poprzedni - w ciągu dwóch lat - przyjął 384 ustawy, a jeszcze wcześniejszy (2001-2005), po trzech latach miał ich na swoim koncie 640. Gabinet Jerzego Buzka - wprowadzający cztery słynne, duże reformy - w ciągu trzech latach potrzebował 380 ustaw.

Eksperci zgodnie twierdzą, że nasze prawo jest produkowane w nadmiarze. W dodatku wciąż jest niejasne i niespójne. Przepisy powodują, że odpowiedzialność za decyzje bywa rozmyta, interpretacjami prawa rządzi uznaniowość. Zmorą - zarówno dla obywateli, jak i urzędników - są częste zmiany ustaw, na przykład prawa budowlanego.

Przykładem niech będzie raport Naczelnej Izby Kontroli (powstały w tym roku), poświęcony egzekucji podatku dochodowego. Czytamy w nim: "Częste zmiany przepisów i aktualizacje formularzy podatkowych powodują popełnianie przez podatników błędów, których skutkiem są liczne korekty zeznań i zwiększenie obciążenia pracą urzędów". W swojej konkluzji NIK wnioskowała o stabilizację przepisów podatkowych, zauważając, że od roku 1991 zmian w ustawie o PIT dokonywano ponad 100 razy.

Jakość prawa stanowionego przez posłów równie surowo co NIK ocenia Sąd Najwyższy. Analiza 129 ustaw, przeprowadzona w tym roku, wykazała 148 różnych form reglamentacji działalności gospodarczej w postaci koncesji, licencji, wpisów do rejestrów, zezwoleń i pozwoleń. Łączny roczny koszt tych regulacji dla przedsiębiorców i obywateli został oszacowany na 133 mln zł, podczas gdy korzyści dla budżetu dzięki nim uzyskiwane to jedynie... około 8 mln zł.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

trala lala
2010-08-04 23:58:43

Jaki pan , taki kram .

Odpowiedz »

Dodaj komentarz