15.03.2010
Kochany Radku, kochany Bronku
POLITYKA. Konkurenci w platformerskich prawyborach prześcigają się we wzajemnych uprzejmościach, lecz nie stronią od zarzutów
Zarzuty nie dotyczą jednak kwestii, które mogłyby głębiej podzielić Platformę wewnętrznie lub byłyby szczególnie istotne dla polskiej sceny politycznej. Machina działa zgodnie z planem: zainteresowanie mediów skupia się na kandydatach PO i tak zapewne będzie jeszcze przez cały marzec.
Tytułowe uprzejmości padły, gdy Bronisław Komorowski zaapelował do Radka Sikorskiego, by obaj wzajemnie zagłosowali na konkurenta w prawyborach. Sikorski odparł, że jest zachwycony, bo sam to wcześniej proponował.
Gdyby padające z ust rywali słowa brać w pełni poważnie, trzeba by uznać, że Sikorski wczoraj ostro zaatakował Komorowskiego. Krytykując sposób sprawowania urzędu przez obecnego prezydenta oświadczył, że jego, Sikorskiego, wizja urzędu różni się od wizji Lecha Kaczyńskiego bardziej niż ta, którą prezentuje Komorowski. Tkwi w tym sugestia, że Komorowski jako prezydent nie różniłby się znacząco od Kaczyńskiego, choć obaj kandydaci PO podkreślają, że ich główny cel to położenie kresu władzy obecnego prezydenta i "blokowania reform". Jeśli marszałek weźmie te słowa poważnie, może z tego wyniknąć poważniejszy spór. Na razie jednak reakcji nie ma.
Komorowski już wcześniej podjął podobną próbę: przypomniał Sikorskiemu, że ten głosował za rozwiązaniem WSI, co, zdaniem marszałka, było błędem i spowodowało kryzys w służbach specjalnych. Był to ciekawy pomysł Komorowskiego na odwrócenie ról. Gdy bowiem w 2006 Sejm na wniosek prezydenta Kaczyńskiego rozwiązywał WSI i powoływał służby Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego, "za" głosowało oczywiście PiS, a w nim ówczesny minister rządu tej partii - Sikorski, ale wraz z PiS-em - cała Platforma. Z jednym wyjątkiem: Komorowski samotnie naciskał przycisk "przeciw". Teraz próbował upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: uczynić z tego swoją przewagę nad Sikorskim i sprawić, że sama Platforma w jakiś sposób przyzna, że to Komorowski miał wtedy rację. Nie udało się, bo ani rywal, ani liderzy PO praktycznie nie podjęli tematu.
Na poły poważny jest spór o publiczną debatę Komorowski-Sikorski. Ten drugi żąda starcia w telewizyjnym studiu, bo jest pewien przewagi medialnej nad konkurentem. Marszałek odpowiada, że wewnętrzną sprawę PO rozstrzygać trzeba na forum partii, jej siłami, na jej terenie i na jej warunkach. Wczoraj Sikorski rozbawił komentatorów propozycją, by moderatorem debaty był... znany z komisji śledczej Sebastian Karpiniuk - choć wg Sikorskiego to nie miał być dowcip.
Marszałek Sejmu zawsze uczestniczy w licznych symbolicznych wydarzeniach, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich tygodniach, a zwłaszcza w weekendy, aktywność Komorowskiego jest wyjątkowo wysoka. Ostatnie jej przejawy: w sobotę na brzegu Wisły w Warszawie witał Marka Kamińskiego, płynącego z Oświęcimia do Gdańska, a Biuro Prasowe Sejmu wyjaśniało, że marszałek objął patronat nad spływem i jest honorowym prezesem Ligi Morskiej i Rzecznej. Tego samego dnia ogłosił zamiar przedłożenia Sejmowi uchwały w sprawie praw człowieka na Kubie, a to w związku z głodówką prowadzoną przez kubańskich dysydentów. W niedzielę osobiście wręczał nagrodę zwycięzcy Halowych Międzynarodowych Zawodów w Skokach przez Przeszkody o Puchar Marszałka RP. Miał też spotkać się z licealistami - uczestnikami olimpiady wiedzy o Polsce i świecie współczesnym, ale z nieznanych przyczyn odwołał ten punkt niedzielnego programu. Dziś Komorowski bawi z oficjalną wizytą w Świętokrzyskiem, gdzie zaszczyci m.in. obchody 485-lecia praw miejskich Staszowa, a w Kielcach spotka się ze studentami i harcerzami.
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (1)
Wydrukuj
Wyślij link
-
24.05.2012
Problem w politykach
W minionej kadencji jej posłowie napisali stosowny projekt ustawy, ale nawet nie wszedł pod obrady Sejmu, bo skrytykowała go nie tylko opozycja, ale również koalicjant (PSL). -
24.05.2012
Taksówkarze wygrali, przewodnicy - nie
PRAWO. Taksówkarze wywalczyli sobie to, że o deregulacji ich zawodu będą decydowały samorządy. Ministerstwo nie wycofuje się z pomysłu uwolnienia zawodu przewodnika. -
24.05.2012
Dwa pociągi, jeden tor
-
24.05.2012
Krótko
-
23.05.2012
Sejm poskromi ZUS
Facebook
GooglePlus
Wykop











waren warenowicz
2010-03-16 12:05:57
NIC NOWEGO. Cały system polityczno-gospodarczy w tzw „wolnej” Polsce po 90-tym r. nazwany dla niepoznaki (czyli tzw. ściemy) „demokracją” (!!!) powstał na bazie komunistycznych służb i po raz kolejny widać, że także sądy, prokuratura, a nawet Trybunał Konstytucyjny, to dla nich mały pikuś. W zasadzie cała elita biznesu, władzy i kultury w Polsce to ludzie powiązani z dawnym układem służb specjalnych z rodzinno-towarzyskimi odpryskami wzajemnych powiązań i haków. Ta mafia podporządkowała cały obecny system społeczo-gospodarczo-polityczny. I zrobią absolutnie wszystko aby tak pozostało. Tam gdzie kasa, tam władza. Tak REALNIE wygląda Polska. Samouwłaszczona czerwona szlachta od gnoju (już w kolejnym pokoleniu) i Ty szary polaczku przemielony ich wzajemnymi rozgrywkami, nadający się tylko na niewolniczą siłę roboczą, oddającą swój głos w wyborach – np. do tzw. „sejmu” - dla podtrzymania tej tragicznej groteski pt. „demokracja”.
Odpowiedz »
Dodaj komentarz