10.03.2010

Taniec na lodzie telewizji publicznej

MEDIA. Niepewna przyszłość Bronisława Wildsteina, Jana Pospieszalskiego i Tomasza Lisa

Wieść o zdjęciu z anteny TVP programu Bronisława Wildsteina nie potwierdziła się - jego show miał zostać wyemitowany wczoraj wieczorem, gdy zamykaliśmy wydanie "Dziennika Polskiego". Nic jednak nie wskazuje na to, że problem został rozwiązany definitywnie. Zamieszanie wokół TVP po zmianie zarządu, zamiast spadać - wzrasta.

Romuald Orzeł objął władzę w TVP pod koniec zeszłego roku, w wyniku porozumienia zawartego w KRRiTV przez zwolenników PiS i SLD. Miał wyprowadzić na prostą firmę pogrążoną w chaosie spowodowanym przedłużającymi się - tymczasowymi z definicji - rządami Piotra Farfała. Nikt nie wątpił, że zadanie będzie trudne z powodu fatalnej sytuacji finansowej TVP i braku perspektyw na rychłą poprawę sytuacji: wpływy z abonamentu są bardzo niskie, a prace nad mechanizmem mogącym abonament zastąpić - wciąż w powijakach.

Zarząd Orła wkrótce jednak sam wpłynął na polityczną rafę, gdy po emisji dokumentu o generale Jaruzelskim, na żądanie lewicy, ale za zgodą PiS, odwołał świeżo mianowaną szefową publicystyki w Jedynce - Anitę Gargas. Choć w dziennikarskim świecie jest ona postacią bardzo kontrowersyjną, protest przeciwko tej decyzji podpisało wielu dziennikarzy z różnych środowisk. Dymisję Gargas powszechnie odczytano bowiem jako przejaw cenzury: oto TVP nie dopuszcza krytyki twórcy stanu wojennego.

Nie minął miesiąc i wybuchł nowy skandalik - tym razem wokół programu "Bronisław Wild-stein przedstawia". Wybuchł w poniedziałek po południu, gdy Ludwik Dorn, który miał być gościem wtorkowego programu, napisał na swym blogu, że program został zdjęty. Potwierdził to kilka godzin później Wildstein. Dodał, że zakomunikowano mu, iż wpływy z reklam są zbyt małe, więc program będzie emitowany nie około godz. 22.30-23, jak dotąd, lecz o północy. Ze słów Wildsteina wynikało, że sam oświadczył, iż w tej sytuacji rozwiąże umowę z TVP.

Wczoraj, dokładnie o godz. 12.56, o zmianie sytuacji doniosła także na blogu Janina Jankowska z Rady Programowej TVP. "Fakt, że wisiał na włosku, jednak zostaje" - napisała, nie dodając szczegółów. Półtorej godziny później Dorn napisał na swoim blogu, że Wildstein zadzwonił ponownie, by znów go zaprosić, bo program istotnie jednak będzie na antenie. Tę wieść zakomunikować miał dziennikarzowi osobiście prezes Orzeł, nazywając poniedziałkowe perypetie "nieporozumieniem".

Dorn twierdzi jednak, że to chwilowy sukces, bo TVP nie przedłuży obecnej umowy z Wild-steinem, zawartej tylko na cztery programy, do świąt Wielkiej Nocy. Powodem, według Dorna, jest m.in. zaproszenie jego właśnie, co miałoby się nie podobać Jarosławowi Kaczyńskiemu.

W TVP źródeł politycznego tła zamieszania potwierdzić nie sposób. Wiele wskazuje na to, że Wildstein został trafiony odłamkiem czysto finansowego sporu wewnątrz zarządu: jak odroczyć groźbę bankructwa firmy. Na publicystyce wiele oszczędzić się nie da, ale to przynajmniej pozornie łatwe oszczędności. Nieoficjalnie wiadomo, że nie tylko Wildstein, także Jan Pospieszalski nie ma długoterminowej umowy. Niepewna jest także przyszłość Tomasza Lisa, choć oglądalnością bije on konkurencję na głowę - ale też ma dogodniejsze pory emisji.

Marzec to dla TVP czas twardego lądowania po cudzie Vancouver. Podczas olimpiady dwa kanały TVP były na czele rankingów oglądalności. TVP2 teraz znowu spadła za Polsat i TVN.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz