01.09.2010

Marne pierwsze pensje

PŁACE. Statystyczny Małopolanin rozpoczynający pracę może zarobić 1720 zł brutto, co oznacza, że do wydania ma 1255 zł

2100 zł brutto - tyle miesięcznie zarabiali w roku ubiegłym mieszkańcy Mazowsza, którzy podjęli pierwszą pracę. Na drugim biegunie byli debiutanci z Lubelskiego i Świętokrzyskiego. Oni mogli liczyć na 1400 zł (1041,33 zł na rękę). Takie dane uzyskała firma Sedlak&Sedlak w ramach Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń.

Osoby wchodzące na rynek pracy na stosunkowo niezłe zarobki - w relacji do innych regionów - mogli liczyć także na Pomorzu (1925 zł brutto), Dolnym Śląsku (1900 zł) i Wielkopolsce (1800 zł). Potem jest Małopolska - 1720 zł brutto. Oznacza to, że więcej dzieli debiutantów z naszego województwa od początkujących z Mazowsza (380 zł) niż od dostających najmniej mieszkańców Świętokrzyskiego i Lubelskiego (320 zł).

Marnie w pierwszej płacy zarabiały też osoby z Podkarpacia (1460 zł), Lubuskiego, Warmińsko-Mazurskiego, Kujawsko-Pomorskiego, Opolskiego i na Podlasiu (1500 zł). Na przemysłowym Śląsku rozpoczynający drogę po emeryturę też nie mają lekko. Mogą liczyć na 1600 zł brutto.

Jeszcze większe dysproporcje istnieją w poszczególnych branżach. Informatycy na dobry początek mogli liczyć w ubiegłym roku na 2200 zł brutto, a co czwarty z nich zarabiał ponad 3000 zł. W porównaniu z nimi skrzywdzeni mogą poczuć się pracownicy naukowi i nauczyciele. Oni w pierwszej pracy dostawali 1420 zł brutto, czyli zaledwie 1050 zł netto.

Poza informatykami na pierwszą pensję niekoniecznie muszą narzekać zatrudnieni w energetyce i ciepłownictwie, telekomunikacji, bankowości i budownictwie. W tych branżach na początek otrzymywano 2000 zł brutto, czyli 1500 zł na rękę. W sektorze ubezpieczeniowym pensja była o 100 zł niższa, podobnie jak w przemyśle ciężkim. W mediach, reklamie, PR, służbie zdrowia oraz ochronie środowiska płacono 1800 zł brutto. Niewiele lepiej niż początkujący naukowcy i nauczyciele wynagradzani byli debiutujący w handlu (1480 zł brutto, czyli niecałe 1100 zł netto).

Nieatrakcyjna była też praca w administracji publicznej, instytucjach kulturalnych i związanych ze sztuką (1500 zł brutto, czyli około 1100 zł netto).

Znacznie lepiej płacą firmy z kapitałem obcym. W przedsiębiorstwach zagranicznych średnia pensja wynosiła 2100 zł brutto, a w polskich - 1600 zł brutto.

Najlepiej opłacani na początku pracy byli programiści. Połowa z nich otrzymywała w pierwszej pracy od 1800 do 3200 zł. Młodsi księgowi oraz podinspektorzy w urzędach zarabiali 1800 zł brutto. Zdecydowanie najgorzej opłacani byli sprzedawcy oraz sekretarki (odpowiednio 1300 i 1350 zł brutto).

Zarobki osób rozpoczynających pracę znacznie różniły się od wynagrodzeń ogółu zatrudnionych w Polsce, czyli z różnym stażem pracy. Na Mazowszu wskaźnik wynosił 4720 zł brutto w roku ubiegłym. Płace winduje tam Warszawa (mieszka w niej 1,7 mln osób, czyli niemal co trzeci Mazowszanin). Na drugim miejscu było Pomorze, Dolny Śląsk i Wielkopolska - we wszystkich tych województwach mediana wynosiła 3,5 tys. zł. Kolejne miejsce zajmowała Małopolska - 3240 zł, w której połowa osób dostawała wyższą, a druga połowa - niższą pensję od 3240 zł. Wyraźnie najsłabiej płacili na Podkarpaciu (2550 zł), w Lubelskiem (2600) oraz w Świętokrzyskiem (2640). Widać zatem, że na początku drogi zawodowej łatwo nie jest nawet na najlepiej płacącym Mazowszu.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

tris
2010-09-07 07:57:28

doradca to nie taki zły pomysł, ale wybór też jest ważny - sama do open chodze bo mają duże zaufanie publiczne i dużo ofert

Odpowiedz »

Moron
2010-09-06 23:28:07

A po co gadać z bankiem? Strata czasy z lataniem i załatwianiem. Chodzić prosić szukać. Gdy kupowałem mieszkanie poszedłem do doradcy. Jak dla mnie o wiele lepsze rozwiązanie.

Odpowiedz »

cinek
2010-09-03 12:57:01

oj marne i potem to niesie konsekwencje, bo chce sie mieszkanie kupic i banki w ogole nie chca gadac, bo twierdza ze nie ma z kim

Odpowiedz »

Dodaj komentarz