27.07.2010
Bruksela kontra Gazprom
POLITYKA. Żaden z przedstawicieli Komisji Europejskiej na razie nie chce oficjalnie potwierdzić, że KE ma poważne zastrzeżenia co do negocjowanej przez Polskę umowy gazowej z Rosją. Największe zastrzeżenia budzi fakt, iż umowa ta umocni pozycję Gazpromu jako monopolisty na europejskim rynku gazowym.
Choć wydany przez KE półtora tygodnia temu dokument, poświęcony kwestiom liberalizacji rynku energii, nie odnosił się bezpośrednio do negocjowanej przez Polskę umowy, można podejrzewać, że właśnie o tę umowę chodzi. Komisja opowiada się w nim za większą przejrzystością na rynku gazowym i stosowaniem - w o wiele większym stopniu - mechanizmów wolnorynkowych.
Tymczasem umowa z Gazpromem umacnia pozycję rosyjskiego giganta jako monopolisty, co jest sprzeczne z unijną zasadą konkurencyjności, jak też polityką energetyczną.
Na pozór wygląda to paradoksalnie, bo to przecież Polska jest jednym z tych krajów, które najdłużej i najgłośniej dopominają się o bezpieczeństwo energetyczne i uniezależnienie się energetyczne od Rosji. Do tej pory to raczej Komisja była czynnikiem hamującym. Tymczasem teraz role odwróciłyby się i Bruksela walczyłaby o bezpieczeństwo energetyczne Polski, dobrowolnie uzależniającej się od Rosji.
Nieoficjalnie mówi się jednak, iż groźby Komisji pod adresem Polski są inspirowane przez... samą Polskę. Według tej wersji, to polscy politycy nalegali, by KE wypowiedziała się w tej sprawie bardziej kategorycznym głosem. Dzięki temu pozycja Polski w rokowaniach z Rosjanami byłaby silniejsza i zawsze moglibyśmy się podeprzeć wymaganiami stawianymi nam przez wspólnotę europejską. Nie jest bowiem tajemnicą, że w samym rządzie Donalda Tuska nie ma pełnej zgody, co do warunków zawarcia umowy z Gazpromem.
Niezależnie od tego wszystkiego sama umowa budzi bardzo wiele wątpliwości, na czele z pytaniem o to, czy naprawdę nie można jej zawrzeć na krótszy okres niż 30 lat.
Dominika Ćosić, Bruksela
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
17.05.2012
To nie są żarty - czekamy na Grexit
Grexit (zbitka angielskich słów Greece i exit) to chyba najpopularniejsze w tym tygodniu określenie, używane przez ekonomistów w komentarzach rynkowych. Opuszczenie strefy euro przez Grecję - mimo zaklęć polityków starających się zapobiec... -
17.05.2012
Kluczowy partner
POLSKA-UKRAINA. W Krakowie udzielane będą bezpłatne porady prawne dla obywateli Ukrainy. -
17.05.2012
MFW zaskoczony kondycją Polski
-
17.05.2012
Rosjanie chcą kupić polską chemię
-
17.05.2012
Agencja inwestuje
Facebook
GooglePlus
Wykop














Brak komentarzy
Dodaj komentarz