02.09.2010

Przyroda

Grzegorz Tabasz

Jerzyki odleciały już dobre dwa tygodnie temu.

Na łąkach koczują coraz większe stada wron i gawronów. Ignorują mżawkę i wiatr. Spłoszone, zrywają się do lotu z ochrypłym krzykiem, zatoczą koło i opadną na ziemię. Mam wrażenie, że spoglądają na południe. Bociany sejmikują w najlepsze (tylko proszę nie mylić bardzo pożytecznych ptasich spotkań z pewnym budynkiem w stolicy...). Wczoraj spotkałem stadko liczące piętnaście sztuk. Przeciągały leniwie skrzydła, czyściły piórka, coś tam klekotały po bocianiemu. Deszcz najwyraźniej im nie wadził, ale gdybym miał przed sobą wizję liczącej dziesięć tysięcy kilometrów podróży, też bym się nie przejmował paskudną pogodą. Wieczorami na drogi zaczynają wyłazić żaby i ropuchy. Idą na zimowe kwatery. Oczywiście tylko te, które szczęśliwym trafem nie spotkają się z samochodową oponą. Co prawda liście drzew jeszcze nie zdążyły zmienić barwy, ale zmianę czuje się w powietrzu. Cóż, nie mam wyboru i wbrew kalendarzowi ogłaszam koniec lata. Zaczęła się jesień.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz