13.03.2010

Zawstydzony półgębek

Grzegorz Miecugow: SWOJE WIEM

Wycofanie się premiera z wyścigu prezydenckiego, i konsekwencje tego wycofania się, czyli prawybory w PO, zostały przyjęte bardzo dobrze przez przeważającą liczbę komentatorów.

Czytałem między innymi komentarze o powrocie do dobrej tradycji demokratycznej w Platformie, o nowej jakości w naszej polityce, o mistrzowskim pociągnięciu, które skutkuje tym, że opinia publiczna jest zaabsorbowana wewnętrzną rywalizacją w partii rządzącej, nie zajmując się innymi, już zgłoszonymi kandydatami. Ten ostatni argument mnie nie przekonuje. Siłą rzeczy jest bowiem tak, że po wycofaniu się Donalda Tuska (swoją drogą gdzie są Ci, którzy twierdzili, że premier wycofał się na niby?) prasa musi się interesować tym, kto będzie kandydatem partii rządzącej, i to niezależnie od sposobu wyłaniania kandydata. A sposób, czyli prawybory, wydawał się rzeczywiście bezpieczny. Oto ponad czterdzieści tysięcy członków PO zastanowi się przez ponad miesiąc nad argumentami dwóch poważnych polityków, którzy sami zapowiadali kampanię pozytywną, czyli nie agresywną, a spokojną, i - jak to się mówi - merytoryczną. Tymczasem okazało się, że nie ma cudów. W kampanii, niezależnie od tego czy jest ona prowadzona wewnątrz ugrupowania, czy na zewnątrz, rywalizujący ze sobą politycy nie mogą nie zauważać słabości rywala, czy też jego potknięć. Stąd kompletnie nie byłem zdziwiony słowami Radka Sikorskiego, który dawał do zrozumienia jak bardzo ważnym dla prezydenta jest znajomość angielskiego. Na tym etapie rywalizacji nie były to słowa skierowane do tych, co chcą reelekcji Lecha Kaczyńskiego. Tak samo nie byłem zdziwiony tym, że Bronisław Komorowski ma na temat opuszczenia przez szefa polskiej dyplomacji szczytu w Kordobie takie samo zdanie jak PiS, czyli mocno krytyczne. Wszystko to jednak rozgrywa się w jakimś zawstydzeniu, półgębkiem i w atmosferze udawanej poprawności. Nie wiem jak państwa, ale mnie to mdli.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz