13.03.2010

Przyroda

Grzegorz Tabasz

Wiosna idzie: z zimowych pieleszy wylazły jenoty.

Jankesi wymyślili dzień świstaka, to wypromujmy jenota, jako symbol przebudzenia przyrody. Nie wiecie, kto to taki? Nic dziwnego, to przybysz z Dalekiego Wschodu. W jenocie piękne jest tylko futro, bo cały zwierzak przypomina smętną karykaturę psa. To tylko pozory. Ważący parę kilogramów zwierzak jest jednym z najbardziej plastycznych i wszechstronnych gatunków. Teoretycznie nocny drapieżnik, w praktyce całodobowy zjadacz wszystkiego, co zawiera choć odrobinę kalorii. Pływa, wlezie na niskie drzewa, sprawnie biega. Zeżre wszystkie mniejsze od siebie ofiary, padlinę, także owoce i korzonki. W surowe zimy zapada w drzemkę. Tam, gdzie się pojawił, wyrządza duże szkody, a w ostojach rzadkich ptaków stał się już prawdziwym przekleństwem. Jenot nie spadł z nieba, lecz został świadomie rozpowszechniony przez człowieka. Pozbyć się go już nie można. W Skandynawii jest celem bezwzględnych polowań, co jednak zupełnie mu nie przeszkadza.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz