11.03.2010

Przyroda

Kiedyś zajmowałem się wiosennym czyszczeniem ptasich budek. Prócz ich powieszenia, to druga bardzo ważna czynność: trzeba wyrzucić ze środka resztki gniazd, brudy i pasożyty. Praca niezbyt przyjemna, ale konieczna.

Kilka drewnianych konstrukcji wzbudziło moje podejrzenie, bo wyglądały jak postrzelone grubym śrutem z broni palnej. Nieregularną dziurę otaczały odłupane drzazgi. Sprawcą bynajmniej nie był człowiek, lecz któryś z dzięciołów. Najnormalniej w świecie potraktował zamknięte i pozornie bezpieczne ptasie gniazdo jak darmową stołówkę. Wykuł otwór i wyżarł jaja, a może nawet pisklęta. Pyszne, świeże mięsko opakowane w drewno zapewne przypominało mu dużą larwę jakiegoś owada. Reszta to już czysty instynkt.

Widziałem budki chronione grubym drutem przed długimi łapami kuny, lecz na dzięcioła trzeba by okuwać je stalową blachą. Jedynym sposobem na włamywacza okazał się trocinobeton. Domki ciężkie, twarde, ale zasiedlane przez ptaki i niczym potężny czołg odporne na dzięciołowe ataki.

GRZEGORZ TABASZ

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz