10.03.2010

Przyroda

Każdy szanujący się dzięcioł ma własną kuźnię. Co prawda bez dymiącego paleniska, ale owszem, z kowadłem i młotem.

Za kowadło służy specjalnie rozwidlona gałąź, zaś młotem jest mocny dziób. Z ptasiej kuźni nie wychodzą też żelazne podkowy, jeno okrutnie zmielone sosnowe szyszki. Pełne tłustych nasion, są doskonałym, wysokoenergetycznym źródłem pożywienia przez całą zimę, Zmyślny dzięcioł klinuje zerwaną szyszkę w rozwidleniu i tak długo obrabia ją dziobem, aż wydłubie nasiona do ostatniej sztuki. Niepotrzebne resztki lecą na ziemię i dlatego do kuźni łatwo trafić: stosy przepracowanych szyszek są czasami imponującej wielkości.

Taki styl życia nie bardzo pasuje do dzięcioła powszechnie uważanego za pożytecznego "lekarza drzew", który ma pracowicie wydłubywać szkodliwe larwy owadów. A co powiecie na dzięcioła rozbójnika, który napada na powieszone budki dla ptaków? Lub innego, który z wprawą zawodowego mrówkojada rozkopuje i pustoszy mrowiska? I wszystko to nasze, rodzime gatunki.

GRZEGORZ TABASZ

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz