15.04.2009
Pomyślmy o trzeciej dekadzie
Kazimierz M. Ujazdowski*
Polityczny egoizm jest wrogiem każdej rzetelnej dyskusji i z dużą siłą blokuje debatę o bilansie Polski w okresie dwudziestu lat od chwili odzyskania niepodległości w roku 1989.
Twórcy legendy sukcesu alergicznie reagują na każdą krytyczną uwagę. Każdą refleksję wskazującą na słabości III Rzeczpospolitej odbierają jako atak na osobiste pozycje. W ich wydaniu bilans dwudziestolecia składa się z samych aktywów. Czarna legenda tego samego okresu w dziejach Polski zbudowana została ze skrajnie przeciwstawnych pozycji; w jej optyce dwie dekady, które nastąpiły po upadku komunizmu, to czas zmarnowany, okres destrukcji narodowego potencjału, który rozpoczął się przy Okrągłym Stole i do dziś przynosi szkody. Obie legendy tworzą fałszywy obraz rzeczywistości; pierwsza nie pozostawia miejsca na sensowną krytykę, druga pozbawia wiary we własne siły. Obie tym samym nie pozwalają na otwartą dyskusję, która zmusza do większych ambicji i lepszej polityki. Bilans dwudziestolecia Polski niepodległej składa się z dokonań i porażek. Obie wspomniane powyżej legendy fałszują rzeczywistość.
Silni Polacy
Mamy prawo do optymizmu nie tylko dlatego, że zapracowaliśmy na odzyskanie niepodległości budując największy wolnościowy ruch w historii powojennej Europy, jakim była "Solidarność". Dwudziestolecie to okres, w którym polskie społeczeństwo wykazało się energią, przedsiębiorczością i dążeniem do edukacji nieznanymi w okresie komunizmu. Komunizm nie zniszczył w nas przedsiębiorczości i aspiracji cywilizacyjnego wzrostu. Prezydent G.W. Bush podczas wizyty w Polsce cytował fragment piosenki Golców, która świetnie wyraziła dynamikę Polaków. "Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco, a tam, gdzie to kretowisko, będzie stał mój bank". Czy oznacza to, że w Polsce nie ma postaw typowo roszczeniowych, pasywności zainfekowanej przez realny socjalizm? Takie postawy istnieją, ale nie one decydują dziś o naszym narodowym charakterze.
Co więcej, okazało się, że odbudowa niepodległego państwa i gospodarki rynkowej nie zniszczyła w Polsce tradycyjnych wartości. Głoszone na początku lat dziewięćdziesiątych teorie, w myśl których modernizacja Polski miała dokonywać się poprzez dechrystianizację i laicyzację na skalę znaną w państwach Europy Zachodniej, nie sprawdziły się. Modernizacja nie rozbiła rodziny, która wciąż jest w Polsce najsilniejszą wspólnotą. Nie zakwestionowała siły tradycji. Polska jest "republiką chrześcijańską", jedynym krajem, który po upadku komunistycznej dyktatury w demokratyczny sposób stanął po stronie życia nienarodzonych i podstawowych praw rodziny. Piszę o tym bez poczucia triumfu i świadom wielu słabości chrześcijaństwa w naszym kraju. Wypada jednak podkreślić, że tradycja może być sojusznikiem nowoczesności.
Wydaje się również, że wypracowaliśmy pozytywny consensus w sprawie roli Polski w Europie i świecie. Jesteśmy narodem, który chce współpracować w ramach Unii Europejskiej zachowując rolę podmiotową i dumę z polskiego doświadczenia historycznego. Zmierzch formacji postkomunistycznej ma w tym wypadku kolosalne znaczenie, albowiem jej cechą był kompleks niższości i nastawienie wasalne, które nie dawało nam szans na aktywną rolę w Europie. Po dwudziestu latach niepodległości postawą dominującą jest otwartość wobec świata idąca w parze z wolą podmiotowości. Polska polityka zagraniczna jest wolna zarówno od nacjonalizmu, jak i kosmopolityzmu.
Słabości państwa
Gdzie jest zatem słabość Polski niepodległej? Nie wątpię, że jest nią niska jakość instytucji państwowych. Mamy państwo niepodległe, ale wciąż słabe, niesprawne i przegrywające rywalizację z instytucjami, które posiadają Niemcy czy Francuzi. Po prostu potencjał wolnościowy Polaków nie znajduje swojego ujścia w dobrym państwie. Poza odbudową samorządu terytorialnego, w którym od 2002 obowiązuje z pożytkiem dla nas wszystkich indywidualna odpowiedzialność wójtów, burmistrzów i prezydentów, nie mamy czym się pochwalić. Polska jest krajem niesprawnego wymiaru sprawiedliwości, który przewleka postępowania w drobnych sprawach, biurokracji, która potrafi zatruć życie drobnego przedsiębiorcy, nie potrafiąc jednocześnie zareagować na naruszenia prawa przez duży kapitał. Nasze państwo nie jest zdolne do przeprowadzenia w pełni profesjonalnie akcji dyplomatycznej na skalę ponadregionalną, nie jest też zdolne do skutecznego przeprowadzania wielkich inwestycji.
Opowiadano mi, że pewien niemiecki dziennikarz chciał poznać grupę polskich studentów związanych z duszpasterstwem akademickim. Spodziewał się spotkać ludzi, których religijność oznacza zamknięcie na świat. Tymczasem spotkał młodych ludzi, którzy łączą wiarę z potrzebą nowoczesności. Po spotkaniu miał powiedzieć: "O Boże! Taka młodzież i takie drogi". Stan polskich dróg to drastyczny, ale nie jedyny przykład anachroniczności polskiego państwa, w którym niewiele jest miejsca na indywidualną odpowiedzialność. A bez indywidualnej odpowiedzialności i przywództwa nie ma szans na profesjonalną politykę państwową. Istota ustroju Rzeczypospolitej polega przecież nie na klasycznym podziale władzy, lecz na tym, że każda z trzech władz jest słaba. Mamy słabe sądownictwo, brak prawdziwej kontroli administracji ze strony parlamentu i władzę wykonawczą podzieloną między prezydenta i premiera. Choroba dwugłowej egzekutywy trawiąca organizm państwowy od roku 1997, gdy wprowadzono obecną konstytucję, nie pozwala na aktywne rządzenie, skoro zawsze można uciec od odpowiedzialności oskarżając rywala o złą wolę i niemożność wspólnego działania. I proszę mi wierzyć - konflikt, który opisuję, będzie istniał bez względu na ludzkie charaktery, dopóki nie uchwalimy nowej konstytucji. Powinna ona dać silne przywództwo, sprzyjać formowaniu się kompetentnej elity państwowej i ustanawiać demokratyczną kontrolę.
Jeśli porównujemy doświadczenie Polski współczesnej z II Rzeczpospolitą, to szybko zatrzymamy się na problemie jakości państwa. II Rzeczpospolita nie była krajem idealnym; było w niej wiele nędzy i wielu zadaniom nie zdołała sprostać. Polska po 1918 roku miała najpierw władzę zbyt słabą, potem - po zamachu majowym - nadmiar władzy, autorytaryzm, który nie okazał się rozwiązaniem szczęśliwym. Ale okres międzywojenny był czasem wielkich dokonań w sferze instytucji państwowych, zjednoczenia ziem należących wcześniej do różnych zborów, reformy finansowej Grabskiego, kodyfikacji prawa na czele z najlepszym w Europie kodeksem karnym. II Rzeczpospolita budowała coraz lepszą administrację i dyplomację. Wreszcie, byliśmy wtedy państwem zdolnym do realizacji wielkich projektów gospodarczych, jak budowa Gdyni i COP-u. Dorobek państwotwórczy III RP może być powodem do wstydu, albowiem polskie państwo w 2009 wciąż nie spełnia wielu podstawowych kryteriów nowoczesności. Sukces w tej dziedzinie będzie naszym najważniejszym zadaniem w trzeciej dekadzie niepodległości. Myśl polityczna powinna służyć temu procesowi i zwyciężyć nad politycznym egoizmem, który nie potrafi dostrzec wspólnego celu Polaków.
*Autor jest politykiem, doktorem nauk prawnych. Założycielem ruchu Polska XXI. Dwukrotnie sprawował funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Wydał ostatnio książkę pt. "Batalia o instytucje".
Kontynuujemy debatę pod hasłem "Nasze dwudziestolecie"! Co po roku 1989 udało się nam najlepiej, co najgorzej, a co tak sobie? Pisali dotychczas:
"Jednym z widomych, a groźnych dla systemu mieniącego się demokratycznym zjawisk, jest pogłębiająca się obywatelska bierność i dramatycznie niski poziom społecznego zaufania. One to sprawiają, że na próżno szukać we współczesnej Polsce elementów wspólnoty politycznej".
(Tomasz Gąsowski, "Dwadzieścia lat we własnym domu", "Dziennik Polski", 19.11.2008)
"Polska polityka dziś, gdy ma wszelkie zasoby, by być samodzielna, pchana jest w kierunku pseudopragmatycznym, czyli polityki ograniczonej do geopolitycznie nieistotnej roli, handlarsko-usłużnej, jak gdyby obowiązywała ją maksyma: »jak się nie będziemy stawiać, to może zarobimy więcej«".
(Krzysztof Szczerski, "Duma i uprzedzenie", "Dziennik Polski", 26.11.2008)
"Powinniśmy prowadzić politykę ambitną, możemy ją nazwać polityką »śmiałości«. Ale to nie może być polityka straceńcza. Także dlatego, że świat jest dziś inny niż w 1939 roku".
(Roman Graczyk, "Polska duma - siła Unii", "Dziennik Polski", 16.12.2008)
"Czy w ciągu dwudziestu lat, po kataklizmie wojny oraz półwiekowej infekcji komunizmu można było uzyskać więcej? Na tle innych, postsowieckich narodów bilans i tak nie wypada najgorzej. Za to znacznie gorzej wobec niegdysiejszych marzeń o Polsce wolnej i solidarnej. (...) Dziś wielu z nas może powiedzieć, że im dłużej trwały złudzenia, tym większe przyszło rozczarowanie".
(Ryszard Terlecki, "Polski dług wdzięczności", "Dziennik Polski", 28.01.2009)
"Polska demokracja jest odległa od ideału ludowładztwa. Wyborcy mają możliwości rozstrzygania raczej o tym, kto będzie rządził, niż jak będzie rządził".
(Ryszard Bugaj, "Chwiejny bilans ze wskazaniem na sukces", "Dziennik Polski", 26.02.2009)
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
12.06.2009
O dwudziestoleciu refleksje prywatne
Minęło już ponad 19 lat od 4 czerwca 1989 przyjętego konwencjonalnie za datę odzyskania suwerenności przez Polskę. Uprawnia to mnie jako jej obywatela (choć żaden ze mnie historyk) do prób porównań tego okresu z podobnym co do... -
12.06.2009
Duma i uprzedzenie
Po dwudziestu latach swego istnienia II Rzeczpospolita znajdowała się na krawędzi geopolitycznej katastrofy. -
12.06.2009
Polska duma - siła Unii
-
12.06.2009
Polski dług wdzięczności
-
12.06.2009
Dwadzieścia lat we własnym domu
Facebook
GooglePlus
Wykop















Brak komentarzy
Dodaj komentarz