Mówią o sobie tropicielki. Kobiety, które zwracają ludziom...

Mówią o sobie tropicielki. Kobiety, które zwracają ludziom przeszłość

Piotr Drabik

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Rodzinne tajemnice z dreszczykiem w tle to specjalność Kingi i Karoliny
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©Andrzej Banaś

Pomagały znaleźć korzenie Dustinowi Hoffmanowi, ujawniły kulisy polskiego pochodzenia Vernona Kella, twórcy brytyjskiego wywiadu MI5. Kinga Borowiec i Karolina Szlęzak szukają brakujących gałęzi w drzewach genealogicznych.
Pierwszą wiadomość wysłała sześć lat temu. Tak 70-letnia Cathrine, mieszkanka amerykańskiego Pittsburgha, postanowiła zacząć szukać swojej przeszłości. W e-mailu poprosiła dwie studentki historii z Krakowa o pomoc w rozwiązaniu rodzinnej zagadki. O swoim dziadku wiedziała tylko tyle, że na początku 1902 r. wyemigrował z Polski do Stanów Zjednoczonych. Zdecydowanie więcej faktów znała tylko jej ciotka. Problem w tym, że postanowiła milczeć aż do śmierci.
- Tajemnica, która gdzieś tam się kryła, była dla niej tym większą motywacją - podkreśla Karolina Szlęzak, która wraz z Kingą Borowiec podjęła się genealogicznego śledztwa. Spędziły dni, tygodnie, wreszcie miesiące, kompletując informacje w archiwach i parafiach w okolicach Kalwarii Zebrzydowskiej, skąd pochodził dziadek kobiety.

Nie było dobrze. Kobiety wciąż trafiały na fałszywe tropy, błądziły po ślepych zaułkach. - Przejrzałyśmy metryki i sprawdziłyśmy wszystkie osoby o tym nazwisku. W sumie było to 14 rodzin. I nic - wspomina Karolina. Przełom nastąpił dopiero trzy tygodnie temu. - Okazało się, że zanim dziadek pani Cathrine trafił zza ocean, zatrzymał się w Czechach w rejonie górniczym, gdzie założył nową rodzinę. Część jego dzieci zmarła. Tylko jedno przeżyło i z nim wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych - wyjaśnia Kinga.

Cathrine na bieżąco dostawała informacje o postępach śledztwa. W sumie 830 wiadomości. W Polsce z Kingą i Karoliną spotkały się dopiero kilka tygodni temu, gdy kobieta postanowiła wyruszyć w podróż szlakiem swoich skomplikowanych rodzinnych losów.

Kiedy Karolina i Kinga rozpoczynały swoje pierwsze śledztwo, były studentkami historii Uniwersytetu Pedagogicznego. Dziś mają na koncie ponad 1,1 tys. podjętych spraw, własną firmę „Your Roots in Poland” (z ang. „Twoje Korzenie w Polsce”) i setki klientów z całego świata. A wszystko zaczęło się w krakowskich archiwach. - Obserwowałyśmy, jak mnóstwo turystów i gości z zagranicy szukało informacji o swoich krewnych, ale mało kto był w stanie im wyczerpująco pomóc, czy też poświecić odpowiednio dużo czasu na rozwiązanie rodzinnych zagadek - tłumaczy Karolina. Wtedy wpadły na pomysł biznesu. Plan był prosty - na zlecenie potomków polskich emigrantów, głównie z krajów anglosaskich, miały szukać brakujących gałęzi w rodzinnych drzewach genealogicznych. Najpierw jako wolontariuszki, żeby nauczyć się warsztatu. Teraz średnio za poszukiwanie korzeni przodków z trzeba im zapłacić od 3 do 15 tys. zł.

Z doświadczenia krakowianek chętnie korzystają nawet Amerykanie, gdzie branża genealogiczna przynosi miliardowe zyski. Pomagają np. przy realizacji programu „Finding Your Roots”. - Występują w nim znani aktorzy, politycy czy sportowcy, którzy szukają korzeni. My pojawiamy się wtedy, kiedy mamy do czynienia z polskimi przodkami. A takich przypadków np. w Hollywood jest bardzo dużo. Wyszukiwałyśmy informacje m.in. o rodzinach aktorów Dustina Hoffmana i Julianny Margulies - tłumaczą.

Nie ograniczają się tylko do znalezienia ich nazwisk, dat urodzin i zgonu. Starają się stworzyć opowieść o czasach, z których pochodzili. Organizują także rodzinne wycieczki do kraju przodków emigrantów. - Sprawdzamy, czy w Polsce żyją osoby spokrewnione z daną rodziną. Jeśli nie, to z pomocą lokalnych władz staramy się ustalić najstarszych żyjących członków danej społeczności. Nawet jak nie pamiętają danej rodziny, to wspominają realia, jakie panowały w danym okresie - opowiada Kinga.

Większość ludzi szuka swojej przeszłości przez sentyment, ale nie tylko. Przybywa zgłoszeń od Brytyjczyków, którzy chcą potwierdzić polskie korzenie, by w obliczu Brexitu móc starać się o paszport Unii. Dla Ukraińców to szansa na stały pobyt nad Wisłą. Natomiast Amerykanie z polskim paszportem widzą dla swoich dzieci okazję do tańszego studiowania na Starym Kontynencie.

Bez względu na motywy śledztwa zawsze wymagają zaangażowania i czasu. Kiedyś to tylko Karolina i Kinga spędzały długie godziny w archiwach. Dziś razem z nimi pracuje sześć osób. Jedną z ostatnich zagadek, jakie udało im się rozwikłać, są kulisy polskiego pochodzenia Vernona Kella, twórcy brytyjskiego wywiadu MI5. Na podstawie szczątkowych informacji sądzono, że jego dziadek, Samuel Alexandr Konarski, był członkiem arystokratycznej familii. - Po klęsce powstania listopadowego, w którym uczestniczył i został odznaczony medalem Virtuti Militari, uciekł na Zachód. Posługiwał się tytułem hrabiowskim. Rzeczywiście był arystokratą, ale z drobnej szlachty Konarskich - wyjaśnia Jerzy Łanuszewski z firmy „Your Roots in Poland”. Niektóre źródła wskazują, że Samuel dorobił się majątku jako lekarz. Inne, że wżenił się w bogatą rodzinę mieszczan londyńskich Lucasów. Bez względu na okoliczności, Samuel stał się osobą bardzo wpływową. - Jedna z jego córek, Georgina, była matką Vernona Kella. On sam bardzo dobrze mówił po polsku. W sumie znał sześć języków - dodaje Łanuszewski.

Tropienie nie zawsze przynosi rezultaty. - Mamy ludzi, którzy wciąż poszukują się po II wojnie światowej. Szczególnie jest to trudne w przypadku ofiar Holocaustu i rzezi wołyńskiej - wyjaśnia Karolina.

Początkowo rozwiązywały rodzinne tajemnice na prośby potomków emigrantów. Dziś przybywa klientów z Polski, którzy pełne drzewo genealogiczne ofiarują jako prezent. - Kiedy jesteśmy młodzi, nie słuchamy tego, jak starsi opowiadają swoją historię. A kiedy chcemy ją poznać, okazuje się, że babci i dziadka już z nimi nie ma. To podstawowy problem klientów, którzy się do nas zgłaszają - nie ukrywa Karolina. Postanowiły to zmienić. Rok temu założyły stowarzyszenie „Twoje Korzenie w Polsce”, które zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów dla seniorów. Co zrobić, żeby oszczędzić potomnym poszukiwania własnych korzeni? Wystarczy zapisać kilkanaście stron notatek w zeszycie, podpisać, kto jest uwieczniony na rodzinnych zdjęciach i uporządkować domowe archiwum. - Namawiamy wnuki, by nagrywały opowieści dziadków - dodaje Kinga.

Prowadzą także zajęcia dla uczniów podstawówek, by zaszczepić w nich pasję do genealogii. Podkreślają, że paradoksalnie w przyszłości, kiedy dostępny będzie tylko zapis cyfrowy, odnalezienie rodzinnych informacji może być problematyczne. - Już teraz zostawiamy po sobie coraz mniej materiałów pisanych. A przecież nikt nie chce być oceniany przez pryzmat swojego konta na Facebooku - zauważa Kinga.

A co ze sprawą Cathrine? - To nie koniec. Teraz poszukiwania przenoszą się do Wiednia. W jednym dokumencie znalazłyśmy informację, że jej dziadek był czynnym żołnierzem armii austriackiej - zdradza Kinga.

Karolina Szlęzak (ur. 1987) - absolwentka historii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, specjalność archiwistyka. W dzieciństwie chciała zostać archeologiem. W swojej pracy magisterskiej pt. „Spinkowie z Będkowa herbu Prus” opisała kilkaset lat losów rodziny szlacheckiej.


Kinga Borowiec (ur. 1987) - z wykształcenia historyk archiwista i kulturoznawca. Tytuł magistra uzyskała po pracy na temat XVII- i XVIII-wiecznych karczmarzy i karczmarek w Krakowie. Matka dwóch synów.





Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama