Źródełka czystej

Źródełka czystej

Andrzej Kozioł

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Obyczaje Meliny często były przyzwoitymi mieszkaniami Pod Dworcem sprzedawano wódkę na kieliszki Kuszetkowy też „dbał” o pasażerów.
Źródełka czystej
Polska Rzeczpospolita Ludowa dzielnie walczyła z alkoholizmem, jednocześnie przyczyniając się do wzrostu - jak to się ładnie określało - konsumpcji alkoholu. No bo jeżeli w określone dni lub w określonych godzinach nie wolno było sprzedawać wódki, to co należało zrobić, aby skonsumować? Należało udać się do najbliższej meliny.

Meliny i meliniarzy często można było zobaczyć w telewizji. Jakieś obskurne, zaszmacone pomieszczenia, jakieś baby potworne. Zapewne i takie bywały, ale Leszek Piskorz, aktor świetny i autor wspomnień z krakowskich Grzegórzek tak pisał:

„Ludzie z naszego zakątka byli przedstawicielami tzw. robotniczego Krakowa. Ślusarze, tokarze, malarze pokojowi, kierowcy, trafił się też fryzjer i elektryk. Nie sposób w tej grzegórzeckiej społeczności pominąć zawodu, czy może raczej instytucji, jaką były meliny. Swoiste pogotowie ratunkowe nie tylko dla sąsiadów, ale również dla przybyszów z innych dzielnic, którzy do meliniarzy odnosili się ze szczególnym szacunkiem, gdyż ci przychodzili im z pomocą w nagłej potrzebie”.

Pozostało jeszcze 70% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo