Widmo partii prezydenckiej

Widmo partii prezydenckiej

Paweł Kowal

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Widmo partii prezydenckiej
Prezydencka partia to widmo polskiej polityki. Chcieli ją stworzyć wszyscy prezydenci z wyjątkiem Lecha Kaczyńskiego. Udało się raz, Lechowi Wałęsie, i to z marnym skutkiem. Doświadczenia Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego z partią prezydencką są kiepskie. W zasadzie nie wiadomo nawet, na ile rzeczywiście je planowali, a na ile były chciejstwem prezydenckich ekip.
Widmo partii prezydenckiej
Byli członkowie tych ekip, tak w przypadku prezydenta Kwaśniewskiego jak i Komorowskiego, mieli trudny lub prawie niemożliwy powrót do macierzystej partii. Dlaczego? Bo w trakcie prac nad własną zdążyli się już z macierzą polityczną powadzić. Ten etap otoczenie prezydenta Dudy ma już za sobą. Obóz partyjno-rządowy będzie ich bez dwóch zdań obwiniał teraz za podżeganie do sporu.

Kolejna kwestia to odpowiedź na pytanie, które grupy miałyby do nowej partii prezydenckiej wstąpić? Po pierwsze (tradycyjnie już) bezdomni - w polskiej wersji lekko prawicowi - centrowcy. Ci, którzy mają się za reprezentacje polskiej klasy średniej.

Po drugie w kolejce czekają - powiedzmy ogólnie - neoendecy. Ci, którzy widzą w prezydencie polityka w stylu umiarowej przedwojennej, powiedzmy poznańskiej endecji z pewną niechęcią do neoprometejskiej polityki wschodniej (szczególnie wobec Ukrainy).

Po trzecie rygorystyczni liberałowie gospodarczy. Ci, których razi w PiS etatyzm i skłonność do nakładania nowych podatków oraz koncesjonowania przez państwo co tylko się da. Na prezydenta liczy też sam Paweł Kukiz i jego najwierniejsze otoczenie. To prawda, jego obecne poglądy przypominają poglądy dwóch poprzednich grup - tyle że coraz więcej działaczy neoendeckich narzeka na osobowość artysty w polityce. Jest jeszcze jedna grupa: części środowisk ludowych a może i całe PSL.

Prezydenta i Kosiniak-Kamysza łączy doświadczenie pokoleniowe, region, z którego pochodzą, chyba też poglądy na politykę międzynarodową. Wydaje się, że łatwo byłoby się porozumieć. Mało? Pod skrzydłami prezydenta zapewne chciałby się też znaleźć przynajmniej jeden z członków rządu, ale tymczasem nie ma szans, by uprawiać woltyżerkę polityczną, utrzymując dobre notowania i na Krakowskim Przedmieściu, i na Nowogrodzkiej.

Nie ma więc problemu z chętnymi na prezydencki parasol. Nie ma problemu z ambicjami politycznymi prezydenckiego otoczenia. Za dużo jest za to małych środowisk na scalenie ich w jedną grupę i za dużo strachów historycznych. Widmo Partii Prezydenckiej spaceruje po ciemnych korytarzach Pałacu Namiestnikowskiego, ale w dzień go jeszcze nigdy nie widziano, przynajmniej od czasów BBWR.



Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama