Reese Witherspoon: nie gram w filmach depresyjnych

Reese Witherspoon: nie gram w filmach depresyjnych

Urszula Wolak

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Urokowi Reese Witherspoon nie sposób się oprzeć. Przekonamy się o tym we „Wszystkich moich mężczyznach”

Urokowi Reese Witherspoon nie sposób się oprzeć. Przekonamy się o tym we „Wszystkich moich mężczyznach” ©fot. archiwum

Ten rok należy do niej, a 6 października zobaczymy ją we „wszystkich moich mężczyznach”.
Urokowi Reese Witherspoon nie sposób się oprzeć. Przekonamy się o tym we „Wszystkich moich mężczyznach”

Urokowi Reese Witherspoon nie sposób się oprzeć. Przekonamy się o tym we „Wszystkich moich mężczyznach” ©fot. archiwum

Bez wątpienia - po genialnym miniserialu HBO „Wielkie kłamstewka”, w których brawurowo zagrała jedną z głównych ról - ten rok należy do Reese Witherspoon. We „Wszystkich moich mężczyznach” Hallie Mayers-Shyer kreuje postać Alice, która po rozstaniu z mężem, (Witherspoon) wraz z córkami opuszcza Nowy Jork.

W Los Angeles wraca do rodzinnego domu, znajduje pracę oraz szkołę dla dzieci. I tylko sprawy sercowe odkłada gdzieś na bok.
Wszystko zmienia się, gdy w dniu urodzin poznaje trzech uroczych facetów, którzy - podobnie jako ona - przybyli do LA w pogoni za marzeniami. Cała trójka pozostaje bez dachu nad głową i Alice, wbrew rozsądkowi, pozwala im zamieszkać u siebie. Tak rozpoczyna się pasmo damsko-męskich komplikacji, które z czasem przekształcają się w coś o wiele większego. To jednak nie koniec wrażeń. Prawdziwe emocje zaczną się, gdy do drzwi Alice zapuka jej dawny mąż… Czy dla miłości warto rozpoczynać wszystko od nowa?

Prywatnie hollywoodzka gwiazda ma troje dzieci i męża. Czy udaje jej się pogodzić karierę z życiem rodzinnym? - Uważam się za szczęściarę, bo udało mi się stworzyć wspaniałą rodzinę, która zawsze mnie wspiera. Ponadto mam wielu ludzi, którzy mi kibicują, czują wokół siebie dużo dobrej woli, co uważam za swoiste błogosławieństwo. Ludzie zatrzymują mnie na ulicy i mówią: „Kochamy cię”. To wspaniałe, gdy czuje się takie wsparcie. To jest potrzebne, bo wiadomo, że każdy ponosi porażki, każdemu musi powinąć się noga i każdy ma słabsze lata. Ze mną też tak było - powiedziała w jednym z wywiadów aktorka.

Witherspoon wychowała się w Nashville w rodzinie chirurga i pielęgniarki. W wieku 7 lat zaczęła pracować jako modelka. Przed kamerą stanęła po raz pierwszy w 1991 roku. - Pamiętam, że gdy dorastałam, głównie rozmawiało się w domu na tematy medyczne. Gdy czytałam ten scenariusz, widziałam szansę na zagranie tego, co sama widziałam jako dziecko w domu, jak wyglądało życie moich rodziców. Pracowali non stop dla dobra innych ludzi, troszczyli się o pacjentów, co odbijało się nieco na braku życia rodzinnego. To ważne wspomnienie mojego dzieciństwa.

Oni nawet nie zauważali tego, jak bardzo się sami zaniedbują, nie mając czasu dla siebie. Wiem o tym doskonale na przykładzie mojego ojca, który ciągle zajmuje się pacjentami. Po 18 godzinach pracy nie ma siły zająć się sobą i ja to rozumiem - opowiada Witherspoon, która zdradza, że najlepsza rada, jaką otrzymała od rodziców, brzmiała: „Zawsze pracuj. Pracuj i miej pracę, bo praca to ubezpieczenie na życie. Dla własnego dobra polegaj na samej sobie, a nie na innych”.

Ten typ kobiecości- bohaterki silnej i niezależnej - Witherspoon portretuje od lat. Tak było choćby w „Legalnej blondynce”, gdzie jako porzucona Elle postanawia odzyskać utraconą miłość, udowadniając byłemu chłopakowi, że jest równie inteligentna jak on. W tym celu rozpoczyna studia prawnicze na Harvardzie. Nie inaczej zaprezentowała się też w „Wielkich kłamstewkach” jako przebojowa i perfekcyjna (ale tylko z pozoru) Madeline. Witherspoon zagrała jedną z trzech kochających matek, wychowującą urocze dzieci i mającą piękny dom nad oceanem. Za jej pozornie uporządkowanym życiem kryje się jednak sieć kłamstw. W miniserial traktujący m.in. o przemocy domowej zaangażowała się nie tylko jako pierwszoplanowa aktorka, ale także producentka walcząca na małym ekranie o ważny głos kobiet w słusznej sprawie.

Jak gwiazda, nagrodzona Oscarem za „Spacer po linie”, wybiera scenariusze dla siebie? - Nazwałabym to intuicją, kieruję się takim wewnętrznym głosem. Z drugiej strony muszę mieć jakąś więź z postacią, którą mam zagrać. Muszę ją rozumieć albo w jakiś sposób znać. Wybieram takie filmy, które ludzie chcieliby zobaczyć. Nie decyduję się na depresyjne filmy, bo chyba niewielu ludzi lubi oglądać coś, co ich przygnębia - wyznaje Witherspoon, której nie możemy przegapić w komedii „Wszystkich moich mężczyznach”.




Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo