O. Benedykt Pączka jest gotów bić się o każdego człowieka....

O. Benedykt Pączka jest gotów bić się o każdego człowieka. Dosłownie

Iwona Krzywda

Dziennik Polski 24

O. Benedykt wierzy, że nauka śpiewania i gry na instrumentach może być dla dzieci z Republiki Centralnej Afryki szansą na lepsze życie

O. Benedykt wierzy, że nauka śpiewania i gry na instrumentach może być dla dzieci z Republiki Centralnej Afryki szansą na lepsze życie

Mówi o sobie, że jest draniem, ale właśnie takiego kocha go Bóg. W jego zespole gra już od 21 lat. Krakowski Duchowny przywraca nadzieję mieszkańcom dotkniętej wojną Republiki Środkowoafrykańskiej, a przez telefon leczy ciężko poranione ludzkie dusze z całego świata.
O. Benedykt wierzy, że nauka śpiewania i gry na instrumentach może być dla dzieci z Republiki Centralnej Afryki szansą na lepsze życie

O. Benedykt wierzy, że nauka śpiewania i gry na instrumentach może być dla dzieci z Republiki Centralnej Afryki szansą na lepsze życie

Ojciec Benedykt Pączka chce być jak Tesco. Dostępny dla człowieka w potrzebie siedem dni w tygodniu, przez 24 godziny na dobę. Pomaga mu w tym telefon komórkowy, z którym stara się nie rozstawać. Jego dzwonek może bowiem oznaczać, że ratunku szuka kolejny zagubiony, o którego trzeba stoczyć walkę. - Mam przekonanie, że człowiek jest ważny i o każdego jestem w stanie bić się, nawet fizycznie - mówi o. Benedykt, krakowski kapucyn, twórca Pogotowia Duchowego i misjonarz w Republice Środkowoafrykańskiej. - Raz miałem taką sytuację. Zadzwoniła do mnie gwałcona kobieta mówiąc, że jej oprawca niedługo znów pojawi się w domu. Poprosiłem ją o adres, wziąłem ze sobą dwóch kolegów „ochroniarzy” i pojechaliśmy. Ten człowiek wtedy nie przyjechał, ale szliśmy tam z postanowieniem, że jeśli będzie taka potrzeba to się bijemy - opowiada.

Krakowski duchowny mówi o sobie, że jest draniem, ale właśnie takiego kocha go Bóg. Do jego drużyny dołączył 21 lat temu i jak podkreśla, nie było ani jednego dnia, kiedy żałowałby swojej decyzji albo wątpił w jej słuszność. Powołanie odkrył dzięki talentowi wokalnemu. W drugiej klasie podstawówki zaśpiewał kolędę księdzu, który przeszedł do jego rodzinnego domu z wizytą duszpasterską. Wykonanie było tak dobre, że duchowny zaproponował mu rolę ministranta. - Z mojej wsi do kościoła miałem pięć kilometrów i tak dojeżdżałem na te msze. Uczestnictwo w eucharystii zawsze było dla mnie ważne. Na jednej z pielgrzymek spotkałem ojców kapucynów. Zobaczyłem jak bardzo są otwarci, normalnie ze mną rozmawiali, śmiali się, też chciałem tak żyć - mówi o. Benedykt.

Pozostało jeszcze 78% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama