„Mazurek” i inne hymny

„Mazurek” i inne hymny

Paweł Stachnik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Charles Guilbert d’Anelle, Umierający Żołnierz Wolności
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. archiwum

20 lipca 1797 roku w Reggio po raz pierwszy wykonano "Pieśń Legionów Polskich". Utwór uzyskał wielką popularność. W 1927 roku został hymnem narodowym. Jego "konkurentkami" były m.in. "Rota" i "Warszawianka".
Była połowa lipca 1797 r. W małym włoskim miasteczku Reggio nell’Emilia koło Bolonii stacjonowały oddziały Legionów Polskich dowodzone przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Były one formalnie armią Republiki Lombardzkiej - niewielkiego państewka, utworzonego przez Bonapar-tego w zajętych przez niego północnych Włoszech. Faktycznie zaś realizowały interesy francuskie, choć oficerowie i żołnierze mieli nadzieję, że ich służba i poświęcenie doprowadzą wcześniej czy później do odrodzenia Polski.


Wojsko polskie!

W Reggio przebywał Józef Wybicki, działacz polityczny o bogatej przeszłości - poseł na Sejm Czteroletni, konfederata barski, uczestnik powstania kościuszkowskiego, emigrant, a od jakiegoś czasu bliski współpracownik gen. Dąbrowskiego. Gdy Wybicki przybył do miasta był świadkiem uroczystości zorganizowanych przez władze dla uczczenia przyłączenia miasteczka do Republiki Cisalpińskiej, świeżo utworzonej w miejsce Republiki Lombardzkiej.

Po przyjęciu na ratuszu i mszy w katedrze przez ulice przeszła defilada wojskowa, w której uczestniczyły też oddziały legionowe. Widok polskiego wojska, z polskimi sztandarami, mundurami i polską komendą, zrobił na Wybickim duże wrażenie. Poruszony, napisał tekst pieśni oddającej wypełniające go uczucia.

Utwór nosił tytuł „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, a Wybicki dopasował go do tradycyjnej melodii ludowego mazurka. Po raz pierwszy publicznie wykonano ją 20 lipca 1797 r. w przeddzień opuszczenia Reggio przez Legiony, podczas uroczystego pożegnania gen. Dąbrowskiego. Optymistyczna i energiczna „Pieśń”, zapowiadająca powrót do Polski i jej szczęśliwe oswobodzenie, szybko zyskała popularność wśród żołnierzy. Najpierw rozpowszechniano ją w odpisach, potem, w lutym 1799 r., została opublikowana w Mantui w pierwszym numerze gazetki legionowej „Dekada Polska”, najczęściej jednak rozpowszechniała się samorzutnie.

Zadziwiająca była kariera utworu Wybickiego. Szybko zdobył popularność w Legionach, potem spopularyzował się wśród emigracji, dotarł wreszcie do podzielonych zaborami ziem polskich, gdzie znany był już podobno z początkiem 1798 r. Adam Mickiewicz mógł więc „Panu Tadeuszu” napisać: „I z dziecinną radością pociągnął za sznurek, by stary Dąbrowskiego usłyszeć mazurek” (przypomnijmy: akcja epopei dzieje się w 1811 r.).

Słowiański mazurek

„Pieśń Legionów” zwana też „Mazurkiem Dąbrowskiego” śpiewana była podczas triumfalnego wjazdu generała i Józefa Wybickiego do Poznania 3 listopada 1806 r., później podczas powstania listopadowego i styczniowego, Wiosny Ludów, na emigracji, w czasie rewolucji 1905 r., podczas I i II wojny światowej. Grali ją też Polakom zaborcy, gdy chcieli z nich wykrzesać ducha bojowego, jak np. prusacy w bitwie pod Gravelotte. Z czasem stała się jedną z najważniejszych polskich pieśni patriotycznych. Wywarła też wpływ na poczucie narodowe innych ludów słowiańskich. Wzorowane na niej utwory napisali Słowacy, Czesi, Łużyczanie, Chorwaci i Ukraińcy.


Po odzyskaniu niepodległości „Mazurek” był jednym z najpoważniejszych kandydatów do roli oficjalnego hymnu narodowego. Jego konkurentami były m.in. pieśni „Boże, coś Polskę”, „Warszawianka”, „Rota” i „Marsz I Brygady”. Ani jednak w Małej Konstytucji z 1919 r., ani w konstytucji marcowej z 1921 r. nie znalazły się zapisy o hymnie (choć Sejm ustalił godło i barwy narodowe). W praktyce rolę taką pełnił właśnie „Mazurek”.

Sprawę uregulowano dopiero po przewrocie majowym. 15 października 1926 r. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego uznało tę pieśń za obowiązkową do śpiewania w szkołach, a po czterech miesiącach, okólnikiem z 26 lutego 1927 r. MSW ogłosiło „Mazurka Dąbrowskiego” hymnem narodowym. Co ciekawe, konstytucyjny zapis o tym znalazł się dopiero w ustawie zasadniczej PRL z 22 lipca 1952 r...

Pieśń tajemnicza

„Mazurek’ to nie jedyna pieśń zasługująca na miano polskiego hymnu narodowego. Chronologicznie pierwszym utworem, który występował w takiej funkcji była „Bogurodzica”. Ta piękna średniowieczna pieśń religijna poświęcona Maryi jest równocześnie bardzo tajemnicza: badacze do dziś nie rozstrzygnęli definitywnie gdzie i kiedy powstała, ani kto był jej autorem. Najstarszy zapis tekstu pochodzi dopiero z początku XV w. (sama pieśń powstała najprawdopodobniej na przeł. XIII i XIV w.). W 1407 r. zapisany został na tylnej wyklejce zbioru kazań łacińskich skopiowanych przez Macieja z Grochowa, wikarego w Kcyni.

„Bogurodzica”, będąca modlitwą kierowaną do Chrystusa za pośrednictwem Matki Boskiej i Jana Chrzciciela, przez kilkaset lat pełniła rolę pieśni narodowej. W XV w. była hymnem królewskim dynastii Jagiellonów. Jan Długosz podaje, że śpiewało ją polskie rycerstwo przed bitwą pod Grunwaldem w roku 1410, a według innych świadectw, również pod Dąbkami koło Nakła w roku 1431, pod Wiłkomierzem w roku 1435, pod Warną w roku 1444.

Bogurodzicę śpiewano jeszcze w XVII w., np. przed bitwą pod Chocimiem w 1621 oraz pod Wiedniem w 1683. Była więc bojową pieśnią polskiego rycerstwa. Jak pisano w wierszowanym utworze z 1596 r.: „Wżdyć ten dawny a święty obyczaj chowają, że o Bogarodzicy przy bitwie śpiewają”. Dziś „Bogurodzica” ma już charakter głównie religijny.

Wczesnośredniowieczną metrykę ma także pieśń „Gaude Mater Polonia” - „Ciesz się Matko Polsko”. Napisał ją w 1253 r. kanonik krakowski Wincenty z Kielczy z okazji kanonizacji bp. Stanisława ze Szczepanowa. Autor dostosował wiersz do melodii chorału gregoriańskiego („O salutaris Hostia” - „O, zbawcza Hostio”).

Pierwsze wykonanie pieśni odbyo się w katedrze krakowskiej 8 maja 1254 r. podczas uroczystości kanonizacyjnych biskupa.

O ile Bogarodzicę śpiewało rycerstwo przed bitwą, to „Gaude Mater” była hymnem zwycięstwa wykonywanym po bitwie, a także podczas różnego rodzaju uroczystości państwowych i kościelnych. Z czasem utarł się zwyczaj śpiewania jej podczas inauguracji roku akademickiego, zamiennie z pieśnią „Gaudeamus Igitur”.

Wczerwcu 1816 r., w pierwszą rocznicę utworzenia na Kongresie Wiedeńskim Królestwa Polskiego, poeta Alojzy Feliński napisał na zamówienie wielkiego księcia Konstantego utwór pt. „Pieśń narodowa za pomyślność króla”.

W założeniu miał on być oficjalnym hymnem Królestwa Kongresowego, a owym królem, za pomyślność którego śpiewano, był car (i równocześnie król polski) Aleksander I. Pieśń, nawiązująca w refrenie do angielskiego hymnu „God save the King”, miała zastąpić popularnego „Mazurka Dąbrowskiego”.

Pieśń sprzeciwu

Urzędowy nakaz wykonywania hymnu - znanego lepiej pod tytułem „Boże, coś Polskę” - w kościołach i w wojsku nie przyniósł mu jednak popularności. Pieśń zyskała ją dopiero dzięki poecie Antoniemu Goreckiemu, który w 1817 r. dopisał dwie zwrotki i zmienił refren.

Słowa: „Ojczyznę, Króla pobłogosław, Panie!” zastąpił zwrotem: „Naszą Ojczyznę racz nam zwrócić, Panie!”, dostosował też tekst do pieśni religijnej „Bądź pozdrowiona, panienko Maryjo”. W ten sposób panegiryk na cześć cara stał się pieśnią sprzeciwu. W zaborze rosyjskim zakazano jej śpiewania w 1862 r., ale utwór żył własnym życiem, stając się jedną ze świętych narodowych pieśni.

Po uzyskaniu niepodległości w 1918 r. śpiewano „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”, a w czasach okupacji hitlerowskiej i w PRL starą wersję: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Tak robiły też niektóre środowiska prawicowe w okresie rządów koalicji PO-PSL. W 1927 r. pieśń ta wraz z Mazurkiem Dąbrowskiego była najpoważniejszą kandydatką do funkcji hymnu narodowego. To właśnie „Boże, coś Polskę” odśpiewali posłowie w Sejmie po uchwaleniu konstytucji 17 marca 1921 r.

Nuty na kopercie

W 1908 r. pod wpływem wieści o państwowych prześladowaniach, jakich w zaborze pruskim doznaje ludność polska, Maria Konopnicka napisała przejmujący wiersz mający być wyrazem moralnego sprzeciwu. Wiersz zatytułowany „Rota” opublikowany został w 11 numerze miesięcznika dla kobiet „Przodownica”, ukazującego się w Krakowie.

Melodię do niego napisał Feliks Nowowiejski, Warmiak, z Barczewa, który pruskie prześladowania znał z autopsji. Jak sam wspominał, tekst wiersza wywarł na nim takie wrażenie, że melodię ułożył podczas spaceru przez na kopiec Kościuszki. Nuty zapisał na znalezionej w kieszeni starej kopercie.

Pierwsze publiczne wykonanie pieśni odbyło się podczas odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie 15 lipca 1910 r. Odśpiewało ją tam kilkuset chórzystów reprezentujących Polaków ze wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej, a dyrygował sam kompozytor.

Rota szybko zyskała popularność. Ze względu na antyniemiecką wymowę była śpiewana podczas powstania wielkopolskiego i powstań śląskich, a także w czasie II wojny światowej. W stanie wojennym w zwrotce drugiej fragment „aż się rozpadnie w proch i pył krzyżacka zawierucha” zamieniano na „aż się rozpadnie w proch i pył sowiecka zawierucha”. „Rotę” również brano pod uwagę po 1918 r. jako kandydatkę do funkcji hymnu państwowego.

Dwóch autorów

Gdy 12 sierpnia 1914 r. Józef Piłsudski ze strzelcami wkroczył do Kielc, do jego szeregów wstąpiła większość członków kieleckiej Straży Ogniowej wraz z orkiestrą. Jej kapelmistrzem był zapalony muzyk, kpt. Andrzej Brzuchal-Sikorski.

Po zakończeniu służby wojskowej w armii carskiej przywiózł do Polski partytury marszów wojskowych grywanych w jednym z rosyjskich pułków na Syberii, a wśród nich marsza nr 10 „Przejście przez Morze Czerwone”. Grał go potem ze swoją orkiestrą w Legionach, po raz pierwszy przed bitwą pod Łowczów-kiem w grudniu 1914 r. Melodia wywarła na żołnierzach duże wrażenie.

Okoliczności powstania słów do „Marsza nr 10” były już przed wojną przedmiotem sporu dwóch autorów. Jednym z nich był Tadeusz Biernacki, 18-letni ochotnik z Kongresówki, który twierdził, że słowa napisał nocą z 17 na 18 lipca 1917 r. w pociągu wiozącym do Szczypiorna internowanych legionistów. Drugim był Andrzej Tadeusz Hałaciński, który po rozwiązaniu Legionów został wcielony do pułku austriackiego na froncie włoskim i - jak utrzymywał - tam napisał słowa do melodii.

Spór rozstrzygnął w latach 30. ub.w. sąd polubowny w Wojskowym Biurze Historycznym, który uznał, że każdy z nich jest autorem części zwrotek. „Pierwsza Brygada” wielką popularność zyskała po przewrocie majowym, stając się bez mała nieoficjalnym hymnem. Za słuchanie jej bez należytego szacunku (co bywało świadomą demonstracją polityczną) można było się narazić na nieprzyjemności, z pobiciem włącznie.

Od 14 sierpnia 2007 r., na podstawie decyzji Ministra Obrony Narodowej, marsz „My, Pierwsza Brygada” jest pieśnią reprezentacyjną Wojska Polskiego.


Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama