Linia Maginota

Paweł Kowal

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Linia  Maginota
Spór polityczny na linii prezydent - PiS nie będzie przebiegał zbyt gwałtownie. Każdego tygodnia będziemy słyszeć salwy słowne, które wymierzać będą sobie nawzajem dwa skrzydła obozu dobrej zmiany.
Linia  Maginota
Potem przyjdzie czas na spotkania na szczycie prezydent - prezes, później jakieś inicjatywy prezydenta, szybko dezawuowane przez przeciwników we własnym obozie. Spór ten przypomina wojnę na górze z początku niepodległości. Jeśli PO będzie słabła, scenariusz tej batalii będzie się stawał coraz bardziej prawdopodobny. Obóz prezydencki w naturalny sposób zostanie postrzegany przez ludzi jako swego rodzaju opozycja. Tak więc jeśli dojdzie do kolejnej batalii na górze, poprzedzi je długie wzajemne ostrzeliwanie się na zajętych pozycjach.

Wielki obóz rządowy podzieli się tymczasem na dwa wyraźne bloki, którego zarysy są już zresztą bardzo widoczne. Po jednej stronie pozycję zajmą partia i rząd, ale także parlament. Posłowie bowiem i senatorowie są zależni od centrali partyjnej i to ona decyduje o układaniu list wyborczych. W rękach tego obozu znajdzie się większość rządowych instrumentów władzy, ale także aparat medialny, wiele firm państwowych itd. Drugi obóz, prezydencki, będzie wyraźnie słabszy. Głowa państwa może liczyć przede wszystkim na swoich współpracowników, a także liderów prawicowej opinii, którzy wspierali obóz dobrej zmiany, ale już się częściowo rozczarowali. Ci ludzie zwykle są niezależni, mają swoją pozycję zawodową, siłą rzeczy nie mogą tyle czasu co zawodowi politycy poświęcić regularnej codziennej polityce.

Prezydent z czasem będzie pewnie otrzymywał oferty zbudowania własnego obozu przez parlamentarzystów z innych środowisk. Będą to częściowo politycy od Kukiza, być może mała, ale naprawdę mała grupa polityków z klubu PiS, pojawią się czasem na prezydenckim dworze także działacze dopiero rozmyślający o założeniu partii - z całą pewnością endecy. W taktycznej perspektywie wszystko to będzie znaczyło znacznie mniej niż potęga obozu rządowego. Być może swoje wsparcie zaproponuje w którymś momencie prezydentowi PSL, jednak dla opozycji popieranie prezydenta będzie coraz bardziej niewygodne. Będzie ją bowiem prześladował strach, że silny Belweder może oznaczać, iż w ciągu dwóch, trzech lat zmienią się bieguny polskiej polityki z PiS-PO i grodzących się wokół nich politycznych grup na PiS - prezydent z uprzywilejowaną na starcie pozycją PiS.

W pewnym sensie więc losy wyciszonego chwilowo boju na górze rozstrzygnie opozycja. Tylko jeśli wzrośnie poparcie dla partii opozycyjnych, ktoś z obozu władzy może się zdecydować na szturm linii Maginota i próbę rozstrzygnięcia pozycyjnej wojny na górze: kto jest prawdziwą, dobrą zmianą.


Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo