Kiedy ktoś przenosi prywatne emocje na plan, to jest...

Kiedy ktoś przenosi prywatne emocje na plan, to jest amatorstwo

Paweł Gzyl

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Ewa Telega: wielu aktorów zdaje do szkoły teatralnej, by przełamać nieśmiałość

Ewa Telega: wielu aktorów zdaje do szkoły teatralnej, by przełamać nieśmiałość ©fot. Sylwia Dąbrowa

Film. Choć pracowała od lat w Warszawie, wszyscy myśleli, że jest krakowską aktorką. Największe sukcesy filmowe EWA TELEGA odniosła u Ewy Meszaros - i wcale nie było problemem, że kiedyś podkochiwała się w jej mężu - Janie Nowickim. Teraz jej córka idzie w ślady mamy.
Ewa Telega: wielu aktorów zdaje do szkoły teatralnej, by przełamać nieśmiałość

Ewa Telega: wielu aktorów zdaje do szkoły teatralnej, by przełamać nieśmiałość ©fot. Sylwia Dąbrowa

- Od lat gra Pani w stołecznych teatrach - najpierw Dramatycznym, teraz w Ateneum. A miała Pani doświadczenia z krakowskimi scenami?

- Grałam głównie w Teatrach Telewizji realizowanych w Krakowie. Bo tamtejszy ośrodek TVP robił ich kiedyś bardzo dużo. I dopiero po latach dowiedziałam się, że wszyscy uważali wtedy, że... jestem na etacie w którymś z krakowskich teatrów. Kiedy w warszawskiej telewizji ktoś proponował: „Może by to Telega zagrała?”, od razu słyszał: „Nie, bo ją trzeba ściągać z Krakowa”. (śmiech) Tymczasem ja byłam przez 27 lat w Teatrze Dramatycznym.

- Poznała Pani więc oba te aktorskie środowiska - krakowskie i warszawskie. Są między nimi różnice?

- Dzisiaj już chyba nie ma. Ale kiedyś były. Tak jak między Warszawą a Krakowem. Warszawa jest zabiegana, wszyscy się spieszą, a w Krakowie nawet w taksówkach jedzie się wolniej. (śmiech) Mnie to nie odpowiadało. Wiedziałam, że jak w Krakowie zacznie się kichać, to kiedy wyjdzie się na Rynek, od razu zapytają, czy jest się przeziębionym. Czesiek Mozil, kiedy go zapytałam, czemu się wyprowadził z Krakowa, odpowiedział: „Miałem wrażenie, że zabaluję się na śmierć. Nawet, kiedy byłem sam w domu, wydawało mi się, że słyszę: „Chooooodź, chooooodź!”. I tak było, przynajmniej za moich młodych czasów: W Krakowie zagrało się wieczorem spektakl, a potem godzinami siedziało się w Vis A Vis, SPATIF-ie czy w Masce. Tymczasem w stolicy tego nie było: aktorzy biegali jak szaleni między teatrami, telewizją i radiem. Tym się to różniło. Teraz się zmieniło, bo krakowscy aktorzy też ganiają i codziennie można ich spotkać w pociągach do Warszawy. Dziś dzieli się aktorów na dobrych i złych, a nie na warszawskich i krakowskich. Kilka dni temu byłam w Krakowie na Miniaturach Teatralnych i z nikim się nie spotkałam - a mam tu przecież wielu przyjaciół. Takie czasy.

Pozostało jeszcze 77% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama