Benedykt - kolejny, święty papież?

Benedykt - kolejny, święty papież?

Grażyna Starzak

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Joseph Ratzinger - Papież Benedykt XVI
1/2
przejdź do galerii

Joseph Ratzinger - Papież Benedykt XVI ©Anna Kaczmarz

Papież-senior. Ujmuje prostotą i skromnością. Całe życie służył i służy Bogu, człowiekowi i Kościołowi. W Wielkanoc obchodzi 90. urodziny.
Jest melomanem i znawcą sztuki. Ma słabość do bawarskiej kuchni i słodyczy. Był pierwszym następcą św. Piotra, który miał prawo jazdy i lubił prowadzić samochód. W maju 2006 r. w czasie pielgrzymki do Polski odwiedził Kraków. Bardzo podobało mu się w naszym mieście. W swoim gabinecie ma obraz profesora krakowskiej ASP. Papież senior Benedykt XVI jutro kończy 90 lat. - Prowadził i prowadzi święte życie. Nie będzie dla mnie zaskoczeniem, gdy kiedyś zostanie wyniesiony na ołtarze - mówi Peter Seelwald, autor wywiadów i książek o Benedykcie XVI.

Habilitacyjny fortel

Jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Joseph Ratzinger znalazł się na liście stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie, sporządzonej przez tygodnik „Time”. Jego obecność tam związana była z ogromną władzą, jaką posiadał w Kościele katolickim.


Na liście „Time-a” obok kard. Ratzingera znaleźli się m.in. Wiktor Juszczenko, Bill Gates i George Bush. Tymczasem, niewiele brakowało, żeby uznawany za najlepszego teologa katolickiego Joseph Ratzinger, został wyrzucony z uczelni. Musiał użyć fortelu, aby tam pozo- stać. Już w czasie studiów teologicznych przed święceniami kapłańskimi jego nauczyciele dostrzegli, że młody Ratzinger ma zadatki na prawdziwego naukowca. Nic, więc dziwnego, że tylko rok był wikarym. W październiku 1952 r. został wykładowcą w seminarium duchownym we Freising. A w lipcu 1953 r., po zdaniu licznych egzaminów, został doktorem teologii.

Miał 26 lat i świetnie zapowiadającą się karierę przed sobą. Z zapałem zabrał się za habilitację. Napisał grubą książkę o nauczaniu św. Bonawentury. Jego promotor był zachwycony, i książką, i Ratzingerem. Okazało się jednak, że nie wszyscy podzielali jego zdanie. Recenzent pracy habilitacyjnej Josepha oświadczył mu chłodno, że rozprawa powinna być odrzucona i oddał maszynopis, pełen różnokolorowych uwag.

Recenzent uważał się za wybitnego specjalistę w dziedzinie, którą zajął się młody teolog i czuł się dotknięty, że to nie on był promotorem pracy. Poza tym, Ratzinger krytykował niektóre jego tezy.

Sytuacja wydawała się tragiczna. I wtedy Ratzinger wymyślił podstęp. Zauważył, że w ostatnim rozdziale pracy nie ma uwag recenzenta. Ponieważ praca i tak była bardzo obszerna, zaproponował, aby tylko ten jeden rozdział był podstawą jego habilitacji. Fortel się udał. W 1957r. przyszły papież uzyskał habilitację. Podobnie, jak Jan Paweł II był bardzo ceniony przez studentów.

24 marca 1977 r. Joseph Ratzinger otrzymał nominację na arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. W tym samym roku podczas Synodu Biskupów poznał kard. Karola Wojtyłę. Nić sympatii i bliższa znajomość między obu wybitnymi postaciami zawiązała się na konklawe w 1978 r. Trzy lata później Jan Paweł II powołał Josepha Ratzingera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary.

Bawarska słabość

Przeprowadzając się z Monachium do Rzymu zabrał ze sobą orzechowe biurko po rodzicach, fortepian i niemal dwa tysiące książek. Zamieszkał w pobliżu Placu św. Piotra.

Przez ponad 23 lata można go było zobaczyć, jak rano pieszo, w czarnej sutannie, z teczką w dłoni idzie do pracy, wstępując na poranną kawę do baru, znajdującego się obok jego domu. Ostatni raz był tam cztery dni po wyborze na papieża. 23 maja 2005 r. o siódmej rano samochód papieski wjechał na dziedziniec budynku, gdzie Benedykt XVI mieszkał pracując w Kongregacji Nauki Wiary. Stamtąd, przed ósmą, nowy papież tylnym wejściem wszedł do swego ulubionego baru „Al mio caffe”. Przywitał się z zaskoczonym właścicielem i kelnerami prosząc o filiżankę małej czarnej.

Gdy 19 kwietnia 2005r. na placu św. Piotra ogłoszono wybór kard. Ratzingera na papieża, dziennikarze zaczęli gorączkowo telefonować do współpracowników kardynała, aby dowiedzieć się, jakim jest, na co dzień człowiekiem. Usłyszeli, że niezwykle łagodnym i skromnym, ale stanowczym w zasadniczych sprawach wiary. Dowiedzieli się też, co wynikało z jego stylu życia, iż choć niechętny wszelkiej ostentacji, używa markowych produktów, jeśli chodzi np. o pióra czy okulary i jest otwarty na wszelkie nowinki techniczne.

Benedykt XVI ma różnorodne zainteresowania. Przede wszystkim jest melomanem. Jeszcze do niedawna, w wolnych chwilach sam grał na fortepianie. Szczególnie chętnie słucha Mozarta, ale także Chopina. Papież senior jest też znawcą sztuki. W jego mieszkaniu a wcześniej w papieskich apartamentach na stoliku przy biurku stoi kopia obrazu namalowanego przez krakowskiego malarza i profesora ASP Stanisława Rodzińskiego. Obraz „Ukrzyżowanie” kard. Ratzinger zobaczył w rzymskim domu Ludmiły i Stanisława Grygielów i uznał za dzieło wybitne. Gdy dowiedział się o tym malarz, sporządził kopię, która została przekazana kardynałowi Ratzingerowi.

Patrząc na wciąż nienaganną sylwetkę Benedykta XVI trudno odgadnąć, że jedną z Jego słabości jest... bawarska kuchnia. Przez wiele lat, gdy stał na czele watykańskiej Kongregacji Nauki i Wiary jego serdeczny przyjaciel przywoził mu bawarskie smakołyki - tamtejsze parówki, owocowy napój „Adelholzener” i apfelstrudel, czyli zawijane ciasto z pokrojonymi jabłkami i rodzynkami.

Burza i abdykacja

28 lutego 2013 r. o godz. 20 Benedykt XVI przestał być papieżem. Tę posługę pełnił prawie osiem lat. „Wiek ciąży. On chce mieć więcej spokoju” - mówił zaskoczonym dziennikarzom ks. Georg Ratzinger, brat papieża, który od miesięcy wiedział o tych planach. Zapewnił też, że powodem rezygnacji jest nadszarpnięte zdrowie głowy Kościoła katolickiego.

Zapewne wielu wiernych doskonale pamięta wieczór tuż po ogłoszeniu abdykacji Benedykta XVI. Wówczas nad Stolicą Apostolską przeszła ogromna burza, a jeden z piorunów uderzył w kopułę Bazyliki św. Piotra. Zaczęły pojawiać się komentarze o końcu świata oraz o człowieku, który doznał porażki. Tymczasem papież-senior był całkowicie spokojny.

Abdykacja Benedykta XVI była pierwszą taką decyzją głowy Kościoła od 1415r. Do dzisiaj nie ustają spekulacje, co było jej bezpośrednią przyczyną. Sam papież senior dopiero w ub. roku, w rozmowie z jednym z włoskich dziennikarzy, zdecydował się szerzej wyjaśnić jej powody. Potwierdził to, co mówił brat, iż zdał sobie sprawę a nawet „doświadczył z wielką siłą ograniczeń swojej wytrzymałości fizycznej”.

Po ogłoszeniu decyzji abdykacji Benedykt XVI postanowił pozostać w pobliżu bazyliki św. Piotra i przeprowadził się do klasztoru „Mater Ecclesiae”, w Ogrodach Watykańskich. Jak sam przyznał, miejsce to było dla niego szczególnie ważne, zwłaszcza, gdy Jan Paweł II uznał, że w przyszłości będzie to miejsce modlitwy.

Święte życie

Tuż po abdykacji pojawiły się plotki, że Benedykt XVI jest bardzo poważnie chory, a jego dni są policzone. Dzisiaj wiadomo, że spekulacje o poważnej chorobie papieża seniora okazały się nietrafione. „Benedykt XVI ma się dobrze!” - zapewnia abp Georg Gänswein, prefekt Domu Papieskiego i zarazem prywatny sekretarz papieża seniora w rozmowie z Radiem Watykańskim. „To, co go trochę martwi, to nogi. Ma trudności z chodzeniem, więc wspomaga się chodzikiem” - informuje abp Gänswein. Sekretarz papieża seniora twierdzi też, że Benedykt XVI zachowuje całkowitą jasność umysłu.

„Czyta, modli się, słucha muzyki, przyjmuje gości. Każdego dnia udaje się na krótki spacer z różańcem, a więc robi to wszystko, co robił od czasu, gdy został papieżem seniorem” - zapewnia abp Gänswein, dodając, że Benedykt XVI miał i ma bardzo uregulowany program dnia. Wedle słów swojego sekretarza „codziennie wstaje o tej samej porze i zaczyna dzień od Mszy św.” W niedzielę odprawia ją dla najbliższego otoczenia, przygotowując piękne kazanie. „Papież mówi z głowy, swobodnie wspomagając się specjalnym zeszytem do kazań, w którym sporządza notatki. Staramy się wszystko, co powie zachować w pamięci” - mówi prywatny sekretarz papieża.

- Fizycznie czuje się odpowiednio do swojego wieku. Nie widzi na jedno oko i niedosłyszy. Ale stale zachowuje nadzwyczajną jasność umysłu. Jako rasowego intelektualistę najbardziej denerwuje go, gdy nie może sobie czegoś przypomnieć - relacjonuje niemiecki publicysta Peter Seelwald, autor książek o Benedykcie XVI w rozmowie z Krzysztofem Tomasikiem z Katolickiej Agencji Informacyjnej. W opinii Petera Seewalda, Benedykt XVI „cały czas promieniuje świętością oraz inspiruje świat i Kościół”. - Ujmuje prostotą i skromnością. Całe życie służył i służy nadal z miłością Bogu, człowiekowi i Kościołowi. Jest wielkim świadkiem Boga. Czuje się to, gdy jest się w towarzystwie jego osoby. Prowadził i prowadzi święte życie i nie będzie dla mnie zaskoczeniem, gdy kiedyś zostanie wyniesiony na ołtarze - mówi Peter Seelwald, który bywa w domu Benedykta XVI.

Swoje 90. urodziny, które wypadają akurat w Wielkanoc, papież senior Benedykt XVI będzie świętował w Watykanie, „w nielicznym gronie” - jak mówi abp Georg Gänswein. Jutro planowana jest z tej okazji Msza św. a w Poniedziałek Wielkanocny uroczystość na cześć Jubilata w gronie ok. 50 osób zaproszonych z Bawarii i Rzymu.

Papież Benedykt XVI
Urodził się w Wielką Sobotę, 16 kwietnia 1927 roku w bawarskim Marktl am Inn. Po latach bycia profesorem teologii o światowej renomie, w 1977 r. został mianowany arcybiskupem Monachium i Fryzyngi i otrzymał insygnia kardynalskie. W 1981 r. Jan Paweł II powołał go na stanowisko prefekta watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. W 2005 r. został wybrany na papieża. W lutym 2013 r. jako pierwszy papież czasów nowożytnych ustąpił z urzędu. Od tego czasu żyje w klasztorze „Mater Ecclesia” w Ogrodach Watykańskich. Jako kardynał siedem razy odwiedzał Polskę. W 2006 r. w maju pielgrzymował do naszego kraju jako papież Benedykt XVI.

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo