Kto w Polsce haruje, a kto się obija. Jedni "nie maja czasu...

Kto w Polsce haruje, a kto się obija. Jedni "nie maja czasu nawet na siku". Inni godzinami piją kawę lub nie robią nic.

Zbigniew Bartuś

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Kto w Polsce haruje, a kto się obija. Jedni "nie maja czasu nawet na siku". Inni godzinami piją kawę lub nie robią nic.

©Wojciech Matusik

Co piąty Polak twierdzi, iż haruje w tygodniu tak, że „nie ma nawet czasu na siku”. Kilkanaście procent spędza w robocie także weekendy, wielu po godzinach dorabia, więc i dla nich właściwie nie istnieje życie poza pracą. Mocnymi danymi na ten temat epatują nas co rusz GUS, sondażownie i organizacje międzynarodowe. W rankingu OECD pod względem liczby przepracowanych godzin Polacy zajęli drugie miejsce w UE i piąte na świecie.Osobiście wolałbym, byśmy w tym rankingu byli drudzy od końca, za to w innym – wysokości dochodów i zgromadzonego bogactwa – drudzy od góry lub, niech stracę, chociaż piąci.
Kto w Polsce haruje, a kto się obija. Jedni "nie maja czasu nawet na siku". Inni godzinami piją kawę lub nie robią nic.

©Wojciech Matusik

Ale my w takich rankingach ciągniemy się w europejskim ogonie. Dlaczego, skoro tyle harujemy?

Powód pierwszy: bo my wciąż wytwarzamy większość rzeczy tymi swoimi polskimi rączkami. Chiński przemysł jest wielokrotnie bardziej zautomatyzowany niż nasz. Co to oznacza?
Mój kolega, szef dużej firmy ogrodniczej, wstawił ostatnio w szklarni jednego robota do sadzonek. Takie ustrojstwo się nie męczy, nie potrzebuje snu, posiłku regeneracyjnego, ani „czasu na siku”. Nie plotkuje, nie knuje.
A zastępuje 30 osób. Montując pralkę, auto, albo pakując do słojów ogórki lub wiśnie Polak nie ściga się więc z Niemcem, tylko z jego robotem. Albo… innym Polakiem, tyle że za Łabą. Lub w jakiejś innej kolonii.

Powód drugi: mamy nad Wisłą dwa jakby równoległe światy – potwornej harówki i permanentnej laby. Jedna czwarta zdrowych Polaków w wieku produkcyjnym nie uczy się, nie pracuje i przy tym niekoniecznie zajmuje się dziećmi i domem. Kolejna jedna czwarta pracuje w sferze publicznej, która jest radykalnie mniej produktywna od prywatnej. Nie twierdzę, że w urzędach wszyscy permanentnie piją kawę, bo tak nie jest. Znam wielu urzędników zaharowanych na amen (inna sprawa, czy ta ich harówka ma jakikolwiek sens, czy po prostu wynika z prawa Parkinsona).
Ale znam też wielu, którzy w miesiąc robią tyle, co przedsiębiorca (albo ja) w jeden dzień.

Statystycznie wychodzi z tego potworna harówka.
A w praktyce: powszechna polska bida.


Autor: Zbigniew Bartuś

ZOBACZ KONIECZNIE:




Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Napisz pan coz takiego jeszcze

trzymamy polskimi raczkami ? (gość)

Zgłoś naruszenie treści

a to https://forumemjot.wordpress.com/2016/02/14/izraelska-korporacja-przejmie-polskie-wodociagi-to-juz-pewne/ Czy to prawda czy fake news. jedyna dobra praca jaka mozna zaoferowac to rzeczywiscie...rozwiń całość

a to https://forumemjot.wordpress.com/2016/02/14/izraelska-korporacja-przejmie-polskie-wodociagi-to-juz-pewne/ Czy to prawda czy fake news. jedyna dobra praca jaka mozna zaoferowac to rzeczywiscie urzedas, mnoza sie jak kroliki. Coz mozna zaoferowac w panstwie ktore wszystko stracilo, montowniami i uslugami stoi .zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo