W wydanych dawno temu papierowych książkach cenzor już...

W wydanych dawno temu papierowych książkach cenzor już grzebać nie będzie

Liliana Sonik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W wydanych dawno temu papierowych książkach cenzor już grzebać nie będzie
Janusza Szpotańskiego wsadzono na 3 lata do więzienia za napisanie śpiewogry satyrycznej „Cisi i gęgacze”; według Gomułki był to „reakcyjny paszkwil, ziejący sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii”. Wiele lat później Szpot opowiadał historię z lat 50.
W wydanych dawno temu papierowych książkach cenzor już grzebać nie będzie
Zastał kiedyś swego przyjaciela Witolda Jedlickiego chodzącego po pokoju i nerwowo tulącego do piersi tomik Czesława Miłosza „Ocalenie”. Witold wetknął książkę pod szafę i wyszeptał: „To jest najdroższe co mam! Boję się, że oni mi to zabiorą”. Tu muszę wyjaśnić, że „onymi” była zaangażowana w budowę komunizmu rodzina. W czasach Studenckiego Komitetu Solidarności anegdota ta wzbudzała niebywałą wesołość. Nam zakazane książki zabierali esbecy, ale żeby legalnie wydane wiersze w strachu przed własną rodziną trzymać w kryjówce, to nie mieściło się w głowie.

Co było, zawsze może wrócić. W Stanach Zjednoczonych wydawcy zatrudniają „kontrolerów wrażliwości” (sensitivity readers), których zadaniem jest usuwanie z tekstów (jeszcze przed publikacją) tego, co mogłoby zostać uznane za seksizm, homofobię, rasizm, antysemityzm, niechęć wobec niepełnosprawnych i mniejszości. Autorka kryminału, która opisując psa bez łapy użyła słów „kaleki” i „zdeformowany”, musiała te słowa usunąć. Dlaczego? Bo osoby niepełnosprawne mogły się poczuć dotknięte. Lepiej też zrezygnować z postaci, która pali papierosy. Gdy bohaterek jest mniej niż bohaterów i nie są wystarczająco przebojowe, padnie oskarżenie o seksizm. Pułapki czyhają wszędzie, a najlepsze chęci wcale nie gwarantują spokoju. Przekonała się o tym autorka powieści, w której dzielna bohaterka pomaga Irańczykowi uciec z obozu dla uchodźców. Jest więc dziewczyna, uchodźcy i działanie. Ale autorka i tak dostała cięgi. Za utrwalanie stereotypu białego wybawcy.

Wydawcy boją się nalotów dywanowych, krytyki i bojkotów, więc liczba „kontrolerów wrażliwości” rośnie. Jedni autorzy przeciw temu się buntują, inni są wdzięczni. Scenariusze amerykańskich seriali też wyglądają na konsultowane ze specjalistami od reglamentowanej empatii. Nic, że krew się leje strumieniami, jeśli tylko bezlitosną mścicielką jest kobieta. Michel Houellebecq został oskarżony o sianie nienawiści rasowej i religijnej, ponieważ bohater jego książki nazwał islam najgłupszą religią świata. W 2012 roku sąd pisarza uniewinnił. Jaki wyrok zapadłby dzisiaj?

Zaczyna się też mówić o szkodliwym wydźwięku literatury powstałej w ubiegłych wiekach. Organizacje pozarządowe protestują przeciw odnowieniu domu Pierre’a Loti’ego, ponieważ pisarzowi zakochanemu w Oriencie zarzucają antysemityzm. Książki takie jak np. „W pustyni i w puszczy” łamią wszelkie zasady równościowej utopii, a tłumaczenia, że pełniły ważną rolę, nie są brane pod uwagę. Poczciwy Miś Uszatek ma niemal samych kolegów, a Sroczka jest zołzą i plotkarką. Kubuś Puchatek został w nowym-starym tłumaczeniu Fredzią Phi-Phi, choć zachował męskie zaimki osobowe, co sprawia, że „Fredzia miał (!) ochotę na obiadek”. Przynajmniej raz byliśmy w awangardzie postępu.

Dobrze, że mam sporą bibliotekę. W wydanych dawno temu papierowych książkach cenzor już grzebać nie będzie.

ZOBACZ KONIECZNIE:







Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
na pewno nie będzie?

mg (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2

Murzynek Bambo w Afryce mieszka ... kto lubi Pana Tuwima ? Każdy z mojego pokolenia , ale teraz to......

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo