Zjawisko, którego likwidacja przekraczała możliwości SB

Zjawisko, którego likwidacja przekraczała możliwości SB

Liliana Sonik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Zjawisko, którego likwidacja przekraczała możliwości SB
Cały ten zgiełk. Dokument opatrzony klauzulą „Tajne. Egzemplarz pojedynczy” nosi tytuł: „Rozpoznanie i ograniczanie przez Służbę Bezpieczeństwa działalności Studenckiego Komitetu Solidarności na terenie Krakowa w latach 1976-1979” .
Zjawisko, którego likwidacja przekraczała możliwości SB
Oto konkluzja finalna: „Służba Bezpieczeństwa w pełni realizowała nakładane na nią zadania. Mimo występujących trudności prowadzono aktywne działania rozpoznawcze. Posiadano pełną wiedzę na temat struktury, celów, zadań, form i metod działalności SKS-u.

Zjawisko to wywoływało poważne zagrożenia dla prawidłowego wychowania młodzieży. Służba Bezpieczeństwa przekazywała bogate informacje władzom państwowym i politycznym na temat zagrożeń wynikających z działalności SKS-u. Niewłaściwa ocena zjawiska przez władze powodowała brak konkretnych przeciwdziałań na drodze likwidacji przyczyn.

Natomiast działania represyjne nie przynosiły pożądanych skutków. Pomimo poświęcenia krakowskiej Służby Bezpieczeństwa nie było możliwe całkowite wyeliminowanie SKS-u. Działalność SKS-u stała się zjawiskiem politycznym, którego likwidacja przekraczała możliwości Służby Bezpieczeństwa.”

Studencki Komitet Solidarności zawiązał się w Krakowie w maju 1977 r., czyli na trzy lata przed powstaniem Solidarności. Wkrótce SKS powstały też we Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie i Gdańsku i utworzyły największy w Europie ruch antykomunistyczny środowiska akademickiego; co zaowocowało Niezależnym Zrzeszeniem Studentów. SKS miał w nazwie słowo „solidarność”, które potem przybrał najważniejszy związek zawodowy w historii świata.

W zatęchłej atmosferze późnego PRL to krakowscy SKS-owcy nieśli wolnościowe idee nie tylko na uniwersytety, ale też w środowiska robotnicze i chłopskie Małopolski i województw sąsiednich: świętokrzyskiego, rzeszowskiego albo katowickiego.

Zastanawiam się, dlaczego SKS jest mało obecny w świadomości mieszkańców Krakowa i Małopolski. Może dlatego, że w Zarządzie Województwa przez wiele lat krakusów nie było? Może IPN ma ważniejsze zainteresowania? A może przeszkadza fakt, że wśród liderów byli i Sonik, i Wildstein, więc trzeba byłoby, wspominając o jednym, mówić też o drugim? A może zbyt wielki dyskomfort niesie fakt, że SKS-owcy odważyli się ujawnić, iż Lesław Maleszka - potem znany publicysta - był agentem SB? Sprawa jest paskudna, przecież jednak sami esbecy w wewnętrznych dokumentach przyznawali, że dynamika SKS-u ich przerosła.

Kiedy zakładaliśmy Studencki Komitet Solidarności, nikomu do głowy nie przyszło, że krakowski kardynał zostanie papieżem i świętym, że rozpadnie się Związek Radziecki, że nastanie wolna Polska, że świat tak się zmieni. A że nie jest to świat idealny? To akurat było do przewidzenia: świat idealny nie istnieje i zawsze coś trzeba w nim poprawiać.

15 maja przypada 40. rocznica utworzenia Studenckiego Komitetu Solidarności.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
..................

Katarzyna (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

Cześć pamięci Staszka Pyjasa i wszystkim ,którzy za działalność opozycyjną zapłacili życiem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo