Na jawie i we śnie

Na jawie i we śnie

Krzysztof Kawa

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Na jawie i we śnie
Jutro piłkarze wracają na boiska ekstraklasy, a trener Ramirez zapowiada trudny sezon dla Wisły Kraków.
Na jawie i we śnie
Wie co mówi. W zimie „Biała Gwiazda” pozbyła się dwóch reprezentantów (Węgier - Guzmics i Słowenii - Jović), a latem kontynuowała trend, tym razem rezygnując - z różnych powodów - z polskich kadrowiczów (Mączyński od Nawałki oraz Uryga z młodzieżówki). Co więcej, jeden z ostatnich z tej cennej grupy, reprezentujący Chorwację od 15. roku życia Brlek, chce pójść w ich ślady i coraz mocniej przebiera nogami, by wyjechać tam, gdzie lepiej płacą.

W zamian krakowianie obsadzają newralgiczne pozycje zawodnikami, którzy mogą tylko pomarzyć o zaszczytach występów na forum międzynarodowym - ci młodsi, jak Arsenić, Halilović i Wojtkowski jeszcze na jawie, pozostali (cały zaciąg hiszpański) już tylko we śnie. Jasne, by cokolwiek ugrać w polskiej ekstraklasie nie trzeba być wybitnym, aczkolwiek jeśli liczy się na zapełnienie trybun poprzez ściąganie piłkarzy bez wielkiej przeszłości i talentu, to trzeba mieć świadomość, że wydarzeniem będzie sprzedanie trzech tysięcy karnetów.

Po odejściu Mączyńskiego do Legii w drugiej linii zespołu Ramireza powstała olbrzymia wyrwa. Ci, którzy na szybko pisali, że to przecież żadne osłabienie, zmienili zdanie już na drugi dzień, po przegranym przez krakowian, w marnym stylu, sparingu z I-ligowcem z Sosnowca.

Do myślenia dały im też wynurzenia trenera, który jako jedyny z Wisły miał odwagę głośno powiedzieć, że to piłkarz nie do zastąpienia. Wcześniej Hiszpan zapewniał nas, że zatrzyma „Mąkę” w Krakowie i to na długie lata, co będzie największym „transferem” w letnim okienku. Jakoś nikt mu teraz tego nie wypomina; za to tych, którzy wyżywają się na legioniście jest co niemiara.

Co gorsza, przy Reymonta obniżają płace, co ma się nijak do powtarzanych co jakiś czas zapowiedzi ekspansji. Ostatnio padły takowe z ust prezes Marzeny Sarapaty, która zapewnia, że prowadzi rozmowy z podmiotami zdolnymi multiplikować budżet klubu kilkunastokrotnie. Co by znaczyło, że Wisła, dla której przez ostatni rok sukcesem było zdobycie reklamodawców na kilka milionów złotych, miałaby przychody przekraczające... 250 mln. Ale jazda!



Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama